Zdaniem pielęgniarki: "Dostałam wiadomość od pana Jakuba, ratownika medycznego, dziękuję – zapytał: "Co Ty kobieto wiesz o ratowaniu życia??? W karetkach się życie ratuje…"

3 min czytania
AktualnościZdaniem pielęgniarki - Monika Drobińska
Zdaniem pielęgniarki: "Dostałam wiadomość od pana Jakuba, ratownika medycznego, dziękuję – zapytał: "Co Ty kobieto wiesz o ratowaniu życia??? W karetkach się życie ratuje…"

     

ZDANIEM PIELĘGNIARKI

Dzisiejszy post, będzie po trosze "na zamówienie".
Staram się czytać wszystkie wiadomości, w miarę możliwości, na większość odpowiadam, hejterów ignoruję…

Dostałam wiadomość od pana Jakuba, ratownika medycznego, dziękuję – zapytał:
"Co Ty kobieto wiesz o ratowaniu życia??? W karetkach się życie ratuje…"

Hmmmmmmmmm
Nie tylko w karetkach Panie Jakubie.
Troszeczkę pokory i szacunku dla innych zawodów.
Niech Pan szanuje moje pielęgniarkowanie, tak jak ja szanuję Pana… pracę w systemie ratownictwa.
Bo wie Pan… Jeszcze nie tak dawno temu, zasuwałam w pogotowiu, dodatkowo, nie tylko na ówczesnej erce, ale także na ówczesnym ratowniczym… (zespół ratowniczy to pielęgniarka, ratownik i kierowca, a w erce jeszcze lekarz), a Pan nie zna pracy na intensywnej terapii i bloku…

Nie będę się licytować…
Wspomnę tylko orzechowe oczy kilkumiesięcznego dziecka, które do dziś nawiedzają mnie w snach…

Dzień był jak co dzień… Dostaliśmy transport z SOR-u do szpitala na drugi koniec miasta, do kliniki dziecięcej…
Mieliśmy kilkumiesięczne dziecko, które ogromny pies wyjął za główkę z wózka. Lekarz rodzinny swoim samochodem, razem z rodzicami przywiózł dziecko do najbliższego szpitala…
My, po zabezpieczeniu, mieliśmy przetransportować do kliniki dziecięcej.

Duże miasto. Godziny szczytu. Korki.
Drugi koniec metropolii…

Dziecko było zaopatrzone, jednak mniej więcej w połowie drogi nagle rozsypało nam się wszystko, co mogło w małym ciałku.
Wspólnie z kolegami – lekarzem i ratownikiem (w tym zespole zawsze decyzje podejmowaliśmy wspólnie), prosząc oczywiście przez radio o zgodę oraz anestezjologa na podjazd do karetki, postanowiliśmy zrobić przystanek w innym szpitalu dziecięcym, w którym jednak nie było neurochirurgii (mijaliśmy go "po drodze").
Dojechaliśmy do nich, w trakcie reanimacji.
Po mniej więcej godzinie, ruszyliśmy do kliniki, z której anestezjologiem byliśmy w kontakcie. Wiedzieliśmy, że jedziemy wprost na blok, że czekają na nas przygotowani, umyci…

Mój syn był malutki, miał kilka miesięcy, dopiero, co wróciłam na dyżury… Wszyscy w zespole mieliśmy malutkie dzieci.
Wszyscy, jak się potem okazało, w myślach się modliliśmy, jednocześnie… walcząc…
Po ujechaniu dwóch przecznic, maleńkie ciało znowu się zbuntowało – nie wracaliśmy już, postanowiliśmy jechać, nawet reanimując po drodze, do kliniki. Tam przecież na nas czekali…

I tak kilka razy.
Kiedy, dziś wspominam, wiem, że wszystko co robiliśmy w pędzącym mercedesie, wśród przekleństw kolegi kierowcy, robiliśmy w ciszy…

Bez słów…

Pełni nie tylko nadziei, ale i wiary, w siebie, w nas, w dobrze wykonany kawał ciężkiej roboty, przekazywaliśmy dziecko wprost na salę operacyjną…

Sale mają częściowo przeszklone drzwi…
Nagle z uczestników tragedii, staliśmy się mimowolnymi obserwatorami…
To dziecko… Było nasze…

Patrzyliśmy jak zespól anestezjologiczny robi dokładnie to, co my przed kilkoma minutami…
I widzieliśmy, długą prostą na monitorze… I ciemny, wyłączony monitor…

Czworo dorosłych ludzi, starych wyjadaczy, z co najmniej kilkuletnim doświadczeniem w PR, stało przed szpitalem, paliło papierosy, bez słów…

Jeszcze wielokrotnie na dyżurach analizowaliśmy każdą naszą decyzję, każde posunięcie…

Orzechowe oczy, czasem mnie nawiedzają we śnie…

Proszę panie Jakubie,nie pytać, co wiem o pogotowiu…
Sporo…
Dużo…

A jednak pomimo tej wiedzy, nigdy nie odważyłabym się na zadanie komukolwiek takiego pytania, jakie Pan zadał mnie…

Wypadki, wybuch gazu, topielcy, wisielcy, poparzeni, upadki z wysokości, zawały, pchnięcia nożem, postrzały, nieprzytomni, astmatycy bez żył, reanimacje, dzieci i dorośli… Zdarzenia, w których brakowało nam sprzętu i ludzi… Potrącenia…
Pobicia… Okrutne gwałty, nie tylko na dorosłych…

To tyle Panie Jakubie…

Monika Drobińska, 2 kwietnia 2017 r.

Zobacz inne felietony Moniki Drobińskiej

 

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 5 / 5. Ilość głosów: 1

Bądź pierwszym, który oceni wpis

9578 artykułów

O autorze

Czynny zawodowo specjalista w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej terapii. Były członek Okręgowej i Naczelnej Izby oraz delegat na Zjazd Krajowy samorządu zawodowego. Założyciel Ogólnopolskiego Portalu oraz Gazety Pielęgniarek i Położnych.
Artykuły
Zobacz także
AktualnościZasady zatrudniania pielęgniarek

Szpitale o konsekwencjach ustawowych zmian w zatrudnianiu pielęgniarek.

2 min czytania
Narzucony limit wymiaru czasu pracy dla pielęgniarek może przynieść trudne do przewidzenia konsekwencje. Poniżej cytujemy fragment uwag Polskiej Federacji Szpitali (PFS) do…
Aktualności

Więcej kompetencji, większe możliwości pomocy pacjentom.

2 min czytania
Uzależnienie od nikotyny jest chorobą, którą można i należy diagnozować oraz leczyć. Bezpłatne szkolenia dla personelu medycznego pozwalają zdobyć praktyczną wiedzę, poznać…
AktualnościZasady zatrudniania pielęgniarek

Izba pielęgniarek radośnie składa poprawki do ustawy wprowadzającej nowe zasady zatrudniania.

2 min czytania
Sprawa jest poważna, bowiem izba ma ustawowy obowiązek opiniowania i przedstawiania wniosków odzwierciedlających interesy zawodowe pielęgniarek i położnych. Izba pielęgniarek w ramach…
Komentarze