Wspomnienia czasów LM przez pielęgniarki
Jedna z pielęgniarek po Liceum Medycznym napisała:
„Liceum Medyczne to była szkoła życia, dobrze nas przygotowała do pracy zawodowej”.
Komentarz ten wywołał ogromną dyskusję na naszym profilu na Facebooku. Znalazły się osoby, które podzielały powyższe stwierdzenie, ale też pielęgniarki, które wspominają czasy LM mniej pozytywnie, głównie za sprawą rygoru i dyscypliny, który wtedy panował w szkołach. Przytaczamy kilka wybranych wypowiedzi.
- Pracowaliśmy za salową, kuchenkową i opiekunkę. Podejmowaliśmy w krytycznej sytuacji decyzję za lekarza. Byłyśmy pewne siebie i żadna pomoc nie ujmowała nam godności. Co w tym nadzwyczajnego. Nas pacjent szanował. Rodziny były wdzięczne. Teraz jest moda na papierek. Nie potrzebny magister, żeby pracować i dobrze wykonywać swoją pracę. Przepracowałam 50 lat. Ośrodek ostrych zatruć, Blok operacyjny. Początek i koniec to oddział wewnętrzny diabetologia. Pozdrawiam wszystkich młodych w tym zawodzie.
- LM to były szkoły życia i przetrwania. Mnóstwo przedmiotów, nie było zmiłuj. Każdy był najważniejszy, a praktyki nie z fantomami tylko z pacjentem. Takie prawdziwe, gdzie robiło się wszystko z instruktorką, która pilnowała nas na każdym kroku, plus zajęcia na sali ćwiczeń ze sobą i na sobie np. bańki, iniekcje itp. I to wszystko dawało, że po szkole jak się szło do pracy to każda wiedziała na czym ona tak na prawdę polega. Z nami nikt się nie pieścił, trzeba było być twardym, po mimo różnych upokorzeń w szkle. Jednak wspominam z sentymentem koleżanki i nauczycieli niektórych, bo o niektórych lepiej nie pamiętać.
- To tak jakby porównywać lata socjalizmu w Polsce, do stanu obecnego. Nie wszystko wtedy było wspaniałe i teraz, też nie wszystko jest. Studia wtedy też były inne i nauka zawodu była inna i my byliśmy inni, co nie znaczy, że gorsi. Nie było asystentek pielęgniarek, nie było tyle pomocniczego personelu, pielęgniarka musiała umieć i robić za trzech, dlatego nauka wyglądała inaczej. Bez sensu jest ta przepychanka. Pozdrawiam, pielęgniarka na emeryturze z prawie 50-letnim stażem.
- O tak, LM to kuźnia wysokich kadr pielęgniarskich, wyrabiały szacunek i empatię do pacjenta. Dzisiejszy personel pielęgniarski a i lekarski nastawieni na mega komercję, a pacjent, który jest głównym podmiotem ich pracy pozostaje trochę sam sobie i musi być pokorny. A co na to rzecznik praw pacjenta? Zdarzają się pielęgniarki i lekarze z powołania, ale to zapewne promil całości. MZ to twór, który nie czuje indywidualnego pacjenta, widzi tylko system, w którym pacjent jest kruszyną bez głosu.

Dołącz do naszej grupy na Facebooku: „Jestem pielęgniarką/rzem po Liceum Medycznym i MSZ. Jestem z tego dumna/y!” i powspominaj dawne czasy.












