Sąd o nierównym traktowaniu w zatrudnieniu pielęgniarek
Jakiś czas temu opublikowaliśmy na Portalu artykuł pt. „Sąd: wynagrodzenia pielęgniarek zróżnicowane ze względu na wykształcenie nie jest nierównym traktowaniem w zatrudnieniu.” We wspomnianym artykule zamieściliśmy fragment uzasadnienia sądu dotyczący nierównego traktowania w zatrudnieniu pielęgniarek. Poniżej cytat z przedmiotowego uzasadnienia:
Pomimo wykonywania podobnych czy wręcz takich samych czynności wyznaczonych na dany dzień pracy, nie można przyjąć, aby praca wykonywana przez pielęgniarki/położne z grupy 2 była taka sama lub była pracą o takiej samej wartości (jakości) jak praca osób, które takich kwalifikacji nie posiadają.
SĄD
Pielęgniarka o wyrok sądu: to policzek dla tysięcy profesjonalistek.
Artykuł wywołał dyskusję wśród personelu medycznego. Poniżej przytoczymy wypowiedź jednej z pielęgniarek.
Czytam to uzasadnienia wyroku i zastanawiam się, czy sędzia na pewno zaliczył logikę na swoich studiach prawniczych.
Argument z „potencjału” to czysta fikcja. Sędzia twierdzi, że magister w sytuacji kryzysowej „może zareagować lepiej”. To arbitralne założenie. Na jakiej podstawie? Czy dyplom daje lepszy refleks i odporność na stres niż 30 lat doświadczenia przy łóżku pacjenta? To tak, jakby twierdzić, że fizyk z doktoratem będzie lepszym kierowcą autobusu w czasie poślizgu niż zawodowy kierowca z milionem kilometrów na liczniku.
Paradoks uprawnień. Jeśli prawo pozwala pielęgniarce po liceum medycznym i nowej pani magister wykonywać dokładnie te same czynności na tym samym stanowisku, to znaczy, że system uznaje ich wiedzę za funkcjonalnie równoważną. Skoro zakres obowiązków jest ten sam, to wycenianie „potencjału” zamiast realnej pracy jest jawnym obejściem art. 18³c Kodeksu pracy (równa płaca za równą pracę).
Dyskryminacja doświadczenia. Sędzia pisze o „kompetencjach miękkich” nabywanych na studiach (komunikacja, zarządzanie czasem). Sugerowanie, że pielęgniarka z wieloletnim stażem nie posiada tych umiejętności, bo nie ma ich „na papierze”, to policzek dla tysięcy profesjonalistek. Doświadczenie to nie „rutyna” – to wiedza kliniczna, której nie zastąpi żaden wykład.
Płacimy za fakty, nie za marzenia. Sąd przyznaje, że nawet jeśli możliwość wykorzystania wiedzy jest tylko teoretyczna, to i tak uzasadnia ona różnicę w płacy. W prawie pracy płaci się za pracę wykonaną i jej wartość rynkową, a nie za „potencjał” schowany w szufladzie z dyplomem.
Podsumowując, to uzasadnienie to próba ratowania dziurawej ustawy kosztem logiki. Jeśli dwie osoby robią to samo, tak samo i z taką samą odpowiedzialnością, a zarabiają o kilka tysięcy mniej ze względu na „potencjał”, to nie jest to „obiektywne kryterium”. To podręcznikowa definicja dyskryminacji płacowej.
źródło: facebook.pl/PortalPielęgniarekiPołożnych











