Pielęgniarka o swojej drodze zawodowej
Jedna z pielęgniarek zamieściła na naszym profilu na Facebooku komentarz dotyczący kształcenia w czasach LM. Poniżej przytaczamy go w oryginalym brzmieniu.
Kończyłam Liceum Medyczne i ukończyłam studia. LM to były czasy „niewolnictwa”. Nauka, zastraszanie, wymuszanie posłuszeństwa, wpajanie, że jesteśmy podnóżkiem lekarzy. Takie kukiełki w wykrochmalonych fartuszkach. Niewielu nauczycieli uczyło nas wtedy ciekawości do świata. Na praktykach rzucone na głęboką wodę, często bez wsparcia już pracujących pielęgniarek. Od 2-3 klasy zaczęło do nas docierać, że wychodząc z tego kieratu nie będzie dla nas pracy.
W 1990 roku w moim Liceum Medycznym było 6 klas pierwszych. W 1991 już tylko 3 klasy i w 1992 medyk się skończył. Rynek był tak przesycony, że bardzo wiele z nas musiało zrezygnować z marzeń o pielęgniarstwie. Zarobki były szmatławe, bo w handlu koleżanki zarabiały dwa razy więcej niż pielęgniarka z nockami…
Do powyższego komentarza nawiązało także kilka innych pielęgniarek. Poniżej ich stanowiska.
- Lepiej nie można było tego ująć, ja dopiero po 25 latach wróciłam do zawodu, przeszłam wszystkie szczeble kształcenia i tylko z liceum medycznego mam właśnie takie wspomnienia.
- I to jest sedno prawdy o LM
- Jestem absolwentką Liceum Medycznego i licencjatem pielęgniarstwa oraz magistrem i specjalistą… Każda forma kształcenia ma swoje słabsze i mocniejsze strony…. I każda przygotowuje nas do praktykowania tego samego zawodu… Z czasem i rozwojem zmieniło się podejście do nauki zawodu i jego praktykowania. Nie oznacza to że coś było gorsze, a coś stało się lepsze, po prostu rozwijamy swój zawód i umiejętności niezależnie od szkół które kończymy…











