Pielęgniarka: Jestem sfrustrowana zarobkami i mobbingiem współpracowników.

Pielęgniarki i pielęgniarstwo 2019.

PIELĘGNIARKA: JESTEM SFRUSTROWANA

ZAROBKAMI I MOBBINGIEM WSPÓŁPRACOWNIKÓW.

Zobacz także:

Rząd o pielęgniarkach i pielęgniarstwie.

Izba pielęgniarek: pielęgniarki wracają do zawodu, bo "zaczyna dziać się dobrze w pielęgniarstwie". 

Na Facebooku zadaliśmy pytanie: 

Poniżej publikujemy kilka odpowiedzi: 

- Nie wiem czy to jest wypalenie zawodowe ale coraz mniej chętnie idę na dyżur.
W drodze do pracy już myślę czy dziś znowu coś nowego będzie wprowadzone do dokumentacji , czy znów przyniesie oddziałowa nowe procedury, z którymi masz się zapoznać i od razu wprowadzić w życie.
. Coraz mniej czasu zostaje dla pacjenta, a coraz więcej papierologii
. Doskonale wiem, że te papiery są ważne w tych dziwnych czasach, w których pacjent może cię znieważyć, oskarżyć, a ty nie możesz się bronić bo nawet rząd zaostrzył drastycznie kary za błąd. Bardzo lubię moją pracę, mój oddział. Cieszę się jak pacjent przywieziony do mnie na wózku leżącym wychodzi do domu o kulach albo przystosowany do samodzielnego wózka. Ale nie ma czasu żeby cieszyć się tymi postępami razem z chorym. Bo czekają papiery i to dwie wersje - papier i komputer.

- U mnie nie ma wypalenia zawodowego. Tylko jestem sfrustrowana zarobkami i mobbingiem współpracowników zamiast nas wspierać, szanować i wzajemnie sobie pomagać to jest odwrotnie, wymagania od innych tylko nie od siebie, to już nie jest moja bajka, to nie mój świat. Zostało mi 3 lata pracy i powiem - dość wyzysku, przykre ale prawdziwe. Już chyba w każdym szpitalu jest tak, że źle traktuje się personel pielęgniarski i salowych i nie dostrzegają tego że jest nas już coraz mniej tylko zaprzęgają do kieratu.

- Mi we wrześniu stuknie 6 lat pracy, nie wiem czy mogę, to co odczuwam, już nazwać wypaleniem zawodowym ale na pewno zmierzam w tę stronę bardzo szybko.

- Ja jeszcze tego nie doznałam mimo iż pracuje w zawodzie od 25 lat, lubię swój zawód i są oczywiście durne rodziny i niewdzięczni pacjenci ale są też wdzięczni i wyrozumiali i to dla tych rzadkich chwil i słów uznania warto dawać to co umie się najlepiej robić. Jak czuje się niedoceniana przez pracodawcę, nie narzekam tylko zmieniam. Pozdrawiam wszystkie koleżanki

- Może nie wypalona zawodowo... Ale przykre jest to, że Ci "na górze" traktują nas jak zło konieczne, że przez nas pielęgniarki nie ma kasy na inne rzeczy, bo na nas za dużo wydają... Brak jakiegokolwiek wsparcia, brak personelu - bo to co powinny robić cztery pielęgniarki, dadzą radę we trzy... najlepiej wykorzystać w 150%...  a i jeszcze z mopem polatać po oddziale... Prawda jest taka, że bez nas by nie dali rady, ale nie przyznają nam racji i nie wesprą w tych trudnych chwilach... O braku szacunku już nie wspomnę... lubię to co robię, tylko przykre jest to, że przez wielu ta praca jest niedoceniona....

- Pracuję 37 lat w zawodzie. I muszę to powiedzieć... Lubię to. Ale parę dni temu.. była taka sytuacja na oddziale... Pacjent chamski... palił papierosy na sali... wyzywał nasz personel... po czym jego żona wniosła skargę do dyrekcji Szpitala. Efekt...?! Dyrekcja przyszła i... musimy mieć więcej empatii do pacjenta. Zrozumieć że ma nałóg... Może zaproponować Nicorette... Żenada. Itd...itd..Odechciewa się.

wybrał: Mariusz Mielcarek 


Zobacz także:


Branżowy miesięcznik pielęgniarek i położnych