Pielęgniarka: z flizelinką na czołgi.

Praktyka zawodowa pielęgniarek.


Pielęgniarki w czasie pandemii

Witam serdecznie,

jestem pielęgniarka pracuje w szpitalu na oddziale internistycznym, więc jak na ten czas oddział z dość dużym ryzykiem. Piszę w sprawie zabezpieczeń pielęgniarek w środku ochrony indywidualnej. Nie ma dyżuru którego nie zaczynałabym od poinformowania "góry", o braku środków. I pytam jak mam podjąć dyżur w takiej sytuacji? Szlag mnie trafia z tej bezsilności w nierównej walce. Ale przejdę do głównego tematu bardzo mnie irytującego. Chodzi o procedury zabezpieczenia personelu. Osobiście mam wrażenie, że osoba, która sporządził je w moim miejscu pracy posiada zbyt małe pojęcie o tym co powinno funkcjonować lub śmiem podejrzewać, że z powodu oszczędności świadomie narażają nas na ryzyko związane z Covid. Na oddziale posiadamy fartuszki flizelinowe z przeznaczeniem ochronnym dla odwiedzających de facto, procedura mówi, że u pacjenta z podejrzeniem covid z mało nasilonymi objawami jest to sprzęt wystarczający, natomiast u pacjenta z podejrzeniem covid z nasilonymi objawami jest to fartuch chirurgiczny, barierowy. A moje pytanie brzmi: czy w innych szpitalach również funkcjonują tak absurdalne procedury? Przecież widzimy i znamy zasady, zespół ratownictwa jadąc do podejrzanego pacjenta ubiera się szczelnie w kombinezony, przyłbice, maski z filtrem mając tą świadomość, że pacjent może być nosicielem, natomiast pielęgniarka pracująca na oddziale takiego pacjenta ma pod opieką przez cały dyżur czyli 12 godzin. I co? W takim przypadku w fartuszku flizelinowym jest bezpieczna? Z maską chirurgiczną wyznaczoną jedną na dyżur? Przecież temu właśnie tyle szpitali padło już, tyle zakażonego personelu, Jeśli te procedury wyglądają tak wszędzie, to przecież to logiczne. Pacjent z podejrzeniem trafia na oddział... Współpraca z lekarzami wygląda tak, że skoro procedura mówi o pobraniu wymazu na covid przez lekarza, więc taki jeden z drugim niech nie mści się i nie wylewa frustracji zlecając np.  RR co godzinę. Jest to po prostu niemożliwe, ze względów bezpieczeństwa. U mnie na oddziale na szczęście jeszcze "czysto", ale uważam że to kwestia kilku dni jak trafi się zakażony pacjent, a jest to równoznaczne z tym, że również zostanie zakażony personel, który nie ma odpowiedniego zabezpieczenia. Jak może ktoś napisać takie procedury, narażające nas na bezpośrednie niebezpieczeństwo, czy te aby "procedury" nie kwalifikują się do prokuratury? Jeśli jestem w stanie zainteresować państwa tym tematem mogę również wysłać zdjęcia tych procedur, które świadomie stanowią dla nas zagrożenie. Pozdrawiam

Dane autora do wiadomości redakcji.

Czekamy na Wasze kolejne wiadomości. Informujcie nas o bieżącej sytuacji w Waszych zakładach pracy. Kontakt: [email protected]

Zobacz także: Pielęgniarki piszą jak jest



Zobacz także:

Położna: Zostałam wytypowana do skierowania do pracy przy pandemii.

Ministerstwo o płacach pielęgniarek po studiach pomostowych.

Od 16 kwietnia obowiązek zasłaniania twarzy.