Rząd wyjaśnia sprawę dodatków. Czy bardziej gmatwa?

Dodatki dla pielęgniarek i położnych.


W sejmie o dodatkach dla pielęgniarek i położnych

Posiedzenie sejmowej komisji zdrowia w dniu 27 października 2020 roku, wybrane fragmenty ze stenogramu posiedzenia komisji.

Poseł Zdzisław Wolski (Lewica):

To jest sprawa trudna, dyskutowaliśmy o niej już podczas wcześniejszego posiedzenia naszej Komisji. Ta wcześniejsza propozycja stuprocentowej podwyżki płacy zasadniczej z dodatkami ma dotyczyć tych, którzy są skierowani do pracy przez wojewodę. Spowoduje to na pewno jakieś poczucie niesprawiedliwości, bo mogą zdarzyć się sytuacje, że lekarze, pielęgniarki pracujące na oddziale zakaźnym będą zarabiali wyraźnie mniej niż ci, którzy zostaną przysłani do pracy przez wojewodę. Dlatego proponuję objęcie tą podwyżką również innych pracowników pracujących, mówiąc w skrócie, przy COVID-19. Patrząc chociażby na dzisiejsze zachorowania, a także protesty uliczne, bo to jeszcze nie działa, ale pewnie też przez to zwiększy się problem, wydaje się, że przyjęcie tej poprawki – choć oczywiście nie mamy jeszcze w pełni wyliczonych następstw finansowych, a będą niemałe, gdyby była przyjęta – wyraźnie zwiększy motywację personelu i chęć do pracy przy COVID-19. Może nie będzie uników, żeby próbować w innym miejscu, nie tam, gdzie ten COVID jest. Pożytku byłoby wiele i być może łączne efekty, czego wyliczyć się nie da, czyli ekstra pieniądze przekazane dla personelu medycznego przy jednoczesnym usprawnieniu ich pracy, jeszcze większym zmotywowaniu do pracy, zniwelują w jeszcze większym stopniu straty w gospodarce, które przecież będą przy już trwającym lockdownie, a nie wiadomo, czy nie dojdziemy do twardego lockdownu. Wydaje się, że tu włożone pieniądze zwrócą się w inny sposób poprzez zmniejszone straty w gospodarce.

Poseł Paulina Hennig-Kloska (KO):

Przychylając się do głosu moich poprzedników, chciałam tylko powiedzieć, panie ministrze, że dyrektorzy placówek szpitalnych zgłaszają do nas ogromny problem – obawiają się, że objęcie tym dodatkiem, gwarancją płatności tylko i wyłącznie tych lekarzy, którzy dedykowani są do przesunięcia z polecenia wojewody, będzie powodowało kolejny odpływ kadry na przykład ze szpitali powiatowych. A już dzisiaj mamy taką sytuację, że aby szybko uzupełniać brakującą liczbę łóżek, wojewodowie posiłkują się w dużej mierze szpitalami powiatowymi, które kosztem realizacji bieżącego planu operacji i zabiegów w standardowych warunkach utworzyli oddziały zakaźne w swoich placówkach.               I już dziś musieli przejść na pracę na ostrym dyżurze, przesuwając lekarzy do tych oddziałów zakaźnych często z chirurgii i innych oddziałów, żeby mogły te łóżka funkcjonować i żeby miał kto tam pacjentów COVID-owych obsługiwać. I teraz jeżeli faktycznie w tym momencie dojdzie do jakiegoś masowego odpływu z części placówek, które nie są w stanie pokryć wyższych płac z własnych kieszeni, to będzie problem. Dlatego w jakiś sposób powinniśmy zapewnić również pracownikom w tych szpitalach dodatki i środki na te dodatki. Jeżeli to nie będzie gwarantowane ustawą, to dobrze wiemy, jak to będzie wyglądać.

Przedstawiciel Naczelnej Izby Lekarskiej Wojciech Idaszak:

Dziękuję bardzo. Pani przewodnicząca, Wysoka Komisjo, panie ministrze, najpierw małe sprostowanie – nie jestem lekarzem, jestem radcą prawnym i zgodnie z prośbą będę się streszczał. Szanowni państwo, chciałbym bardzo gorąco prosić o poparcie poprawki Senatu. Ona jest bardzo potrzebna, ona jest oczekiwana przez lekarzy. Wiem, że pan minister przytoczy argumenty, o których mówił wczoraj w Senacie, że ci lekarze są w tej chwili zabezpieczeni poprzez polecenie ministra zdrowia, ale to nie jest tożsama sytuacja. Praca tych lekarzy jest tak samo trudna jak tych, którzy zostaną skierowani decyzją administracyjną, i oni oczekują takiego samego poziomu bezpieczeństwa finansowego, bo rozumiem, że co do tego, że ono powinno być zapewnione, nie mamy z ministerstwem stanowisk rozbieżnych. Natomiast wydaje się, że sposób zapewnienia tego bezpieczeństwa finansowego powinien być taki sam, jeśli chodzi o rangę, na jakiej zostało to przewidziane. Jeżeli więc dla osób skierowanych drogą decyzji administracyjnej przewidują państwo jako prawodawca takie gwarancje na poziomie ustawy, to wydaje się naturalnym oczekiwanie, że gwarancje dla kolegów tychże lekarzy i innego personelu medycznego, który pracuje z tymi samymi pacjentami, również powinny znaleźć się na poziomie ustawy. Z tego co pan minister wczoraj mówił, wydaje się, że kwestia finansowania tych dodatków nie jest problemem, bo jeżeli polecenie pana ministra jest realizowane, to tutaj jakiś brak czy niedostatek finansów nie jest, jak się wydaje, przeszkodą. A zatem chodzi tylko o zapewnienie pewnego stanu równego traktowania, jeśli chodzi o to, na jakim poziomie gwarantujemy bezpieczeństwo finansowe bytu i pracy lekarzy, którzy walczą z COVID.

Podsekretarz stanu w MZ Sławomir Gadomski:

Szanowni państwo, wydawało mi się, że na posiedzeniu Komisji sejmowej, gdzie również podobna poprawka – jak dobrze pamiętam – została złożona, dyskutowaliśmy bardzo dużo na ten temat, potem też w Senacie, ale spróbuję powtórzyć to samo po raz kolejny. My nie wprowadzamy podziałów, bo takie same zasady, identyczne, dotyczą wszystkich innych pracowników podmiotów medycznych, którzy dzisiaj realizują świadczenia w ramach walki z COVID, w ramach leczenia pacjentów COVID-owych. Nie wiem, czy państwo zdajecie sobie sprawę ze skali tej poprawki, bo rozumiem, że wszyscy państwo, którzy się wypowiadaliście, mówiliście – pewnie skądinąd słusznie – o szpitalach.             Szanowni państwo, zawody medyczne i świadczeniodawcy w tym kraju to nie tylko szpitale. Ta poprawka po jej ewentualnym wprowadzeniu do ustawy będzie skutkowała tym, że każdy pracownik zawodów medycznych w tym kraju będzie otrzymywał taki dodatek. Na przykład lekarze POZ, o których pytał pan poseł Wolski, w myśl tej poprawki, gdyby została ona przyjęta, również taki dodatek dostaną, mimo że mają całkiem inny system finansowania, mimo że mają wyodrębnione – tu odpowiadam od razu na pytanie – pewne produkty COVID-owe: za opiekę nad pacjentem, za telekonsultacje pacjenta         COVID-owego, za wizytę kierującą na test itd., itd. Rozumiem, że to są takie polityczne poprawki, tylko tak je odbieram, bo chyba nie służą one temu, żeby rzeczywiście rozsadzić budżet państwa czy NFZ. Nie bardzo widzę adekwatność do kierowania strumienia środków pieniężnych, środków publicznych do wszystkich pracowników zawodów medycznych niezależnie od tego, czy zajmują się pacjentami z COVID-em, czy się nimi nie zajmują. Nasza konstrukcja – ustawowa i poleceń ministra zdrowia służyła zapewnieniu sobie pewnych mechanizmów elastycznych. Jesteśmy w stanie w ustawie zdefiniować grupę osób, która jest delegowana – tu jest oczywista oczywistość. Natomiast jak dobrze państwo wiecie, te grupy innych pracowników medycznych zaangażowanych w walkę z COVID mogą się zmieniać. Jeszcze trzy, cztery miesiące temu były to szpitale jednoimienne, dzisiaj są to szpitale drugiego, trzeciego poziomu, jutro czy w ciągu najbliższego czasu – bo takie polecenie zostanie wydane – będzie to cały system ratownictwa medycznego, łącznie z SOR-ami. Po to właśnie są te narzędzia elastyczne. Nie wyobrażam sobie przyjęcia poprawki do ustawy w takim kształcie, bo wydaje mi się, że nawet państwa intencje tak daleko nie szły, jak to jest tutaj zapisane. Ale to, co mogę zadeklarować, odwołując się do tego, co mówił pan mecenas z NIL, to fakt, że nie ma chęci żadnego podziału. Ci lekarze, ci pracownicy, te pielęgniarki, ci ratownicy oczywiście otrzymają analogiczne wynagrodzenie na analogicznych zasadach, tylko nie w myśl ustawy, ale w myśl poleceń ministra zdrowia wydawanych prezesowi NFZ. Zatem stanowisko rządu jest tutaj negatywne.

źródło: sejm.gov.pl

Wybrał: Mariusz Mielcarek