Obserwator: Na granicy prawa. 31 KOMENTARZY.

Współczesne oblicze pielęgniarstwa.

Na granicy prawa

 

Wstyd się przyznać, ale tak jest – niekiedy łamiemy prawo. To co na zachodzie jest kategorycznie zabronione i surowo karane, u nas w Polsce uchodzi za normalne. Wstyd, jeśli nie powiedzieć zgroza! W czym rzecz? W zmowie milczenia w świecie medycznym oczywiście, w tematach o których nie wie pacjent, w tym, że niekiedy (a może bardzo często) lekarze i pielęgniarki mają swoje tajemnice – znają własne błędy, wykroczenia i te wstydliwe i karygodne błędy medyczne. Każdy ma na każdego haka. No może nie każdy, bo przecież młody pracownik nie zna dokładnie wszystkich arkanów zawodu i nie do końca się orientuje co jest sztuką medyczną, a co już nią nie jest i jest po prostu zwyczajem, nazwijmy to oddziałowym, szpitalnym itd. Za to każdy pracujący w zawodzie już co najmniej kilka lat potrafi bez problemu wymienić różne błędy, których dopuścił się wobec pacjentów dany lekarz, przełożony, współpracownik. Na zachodzie większość błędów jest ujawniana – nie z powodu takiego, że ludzie na zachodzie są bardziej prawi, ale z poczucia, czy potrzeby bezpieczeństwa własnej osoby. W przypadku bowiem faktu, że dany błąd – przestępstwo medyczne zostanie uprzednio zatajone, a następnie ujrzy światło dzienne, wszyscy którzy brali w tym udział, a także te osoby, które były świadome popełnionego czynu i nie zgłosiły tego do odpowiednich służb, są współodpowiedzialne i podlegają różnego rodzaju karom, od nagany, do zaprzestania możliwości wykonywania zawodu skończywszy.

Do jednych z takich karygodnych błędów, które znają pielęgniarki i położne i z którymi mają do czynienia niemal każdego dnia, należy zatajanie błędów medycznych popełnianych przez lekarzy. Te błędy oczywiście mogą być różnej kategorii, ale należą do nich przede wszystkim nie wpisywanie zleceń lekarskich w karty zleceń, tylko dawanie pielęgniarkom zleceń ustnych, co niekiedy prowadzi do pomyłek i nieporozumień. Do błędów należy także chronienie lekarzy przed ich przełożonym – niekiedy pielęgniarki chronią, kryją błędy danego lekarza przed ordynatorem, wpisują za lekarzy zlecenia, podrabiają lekarskie podpisy, umawiają konsultacje, same zmieniają dawki i drogi podania leków, lub co gorsza, same decydują o podawaniu danych leków. A później niekiedy skutek jest odwrotny od zamierzonego – zamiast lekarskiej wdzięczności (czego spodziewają się same pielęgniarki), lekarze niekiedy śmieją się z pielęgniarek lub w przypadku jakiegoś błędu, twierdzą że to nie oni zlecali dany lek, lub nie oni decydowali o zmianie dawki leku, tylko pielęgniarka i to ona jest winna pogorszenia stanu pacjenta. I mają rację. Sami jesteśmy sobie winni. Kryjąc lekarzy, ich błędy zawodowe, ich niedopatrzenia, ich niekiedy lenistwo (nie uogólniam tutaj całej grupy zawodowej lekarzy, ale są wśród lekarzy osoby, którym naprawdę bardzo mało się chce) popełniamy błąd, straszny błąd. Błędem naszego środowiska jest to, że wykonujemy szereg różnego typu prac, których nie powinniśmy robić. Pokutuje w niektórych pielęgniarkach syndrom matkowania, syndrom władzy absolutnej (mają ów syndrom niektóre pielęgniarki oddziałowe, które uważają, że tylko one znają się na wszystkim i to najlepiej, i że tylko one mogą podejmować ważne decyzje dotyczące podległego personelu – nie delegują żadnych uprawnień na podległy sobie personel, a później narzekają że są zmęczone i że o wszystkim muszą myśleć).
Naszym zawodowym problemem jest ciągłe uganianie się za lekarzami. Zgłaszamy dany problem medyczny lekarzowi (coś się dzieje z pacjentem, otrzymaliśmy jakiś ważny komunikat o stanie chorego – wynik z laboratorium, telefon z bakteriologii o jakimś ważnym patogenie) a on nie reaguje. Tak się niekiedy dzieje – lekarz wzrusza ramionami i idzie dalej, ignoruje nas, udaje że nie słyszy, mówi że zaraz przyjdzie do chorego, ale mija godzina i nic. I to jest kryminał! My jednak nie postrzegamy tego w kategoriach kryminału bo się do takich zachowań niektórych lekarzy przyzwyczailiśmy i zganiamy to na ich gorszy dzień, na zabieganie, lub na „taki” charakter danego lekarza. Ale nic nie tłumaczy opieszałości wobec trudnych i poważnych spraw medycznych. My jednak usłużnie przekazujemy złe wieści o chorym, dzwonimy, idziemy osobiście do lekarza a on nic – wręcz się z nas śmieje, że ponownie do niego przychodzimy z daną sprawą, bo jak niektórzy lekarze mówią – przecież „pacjent jeszcze żyje, więc o co chodzi”. Myślę, że powinniśmy z tym skończyć. Znam wiele takich sytuacji. I znam też jeden skuteczny sposób na tego typu zachowanie lekarskie. Dany problem zgłaszamy lekarzowi jeden raz. Jeśli nie zareaguje odpowiednio – nie przyjdzie do chorego, nie zaordynuje leku, nie podejmie stosownych działań mających na celu złagodzenie dolegliwości pacjenta – trzeba iść z tym do ordynatora. Może ktoś powiedzieć, że jesteśmy w tym momencie donosicielami. Otóż powtarzam, to co u nas uchodzi za normę, na zachodzie i w świetle prawa (także w Polsce) jest przestępstwem. Więc lepiej iść do ordynatora i dany problem zgłosić i tym samym przerwiemy przyzwyczajenie lekarzy do wykonywania za nich różnego typu prac. Oczywiście zdarzają się także ordynatorzy i nawet pielęgniarki oddziałowe, które takich problemów nie zauważają (ot, taki mały folwark – oddział, na którym każdy od każdego jest zależny i musi siedzieć cicho) ale zapewniam, że każda sprawa i każdy problem kiedyś wypłynie, może nawet w sądzie, a wtedy nie będzie już tak miło.

Obserwator

 

Zobacz inne teksty Obserwatora

W sprawie Radomia i innych . . . Obserwatora kilka uwag.

Polskich pielęgniarek niezdolność do zakończonego sukcesem ogólnopolskiego strajku

opublikowano w Gazecie Pielęgniarki i Położnej nr 5 strona czwarta i piąta.

Nie można biegać po oddziale, wykonywać iniekcji, wkłuwać kaniule, podłączać kroplówki, zawozić chorych na badania, myć ciężko chorych, rozmawiać z nimi, dokumentować to wszystko i oczywiście przez cały czas się przy tym uśmiechać!!! 114 KOMENTARZY.

Teoria i praktyka – jaka przepaść dzieli jedną od drugiej w polskim pielęgniarstwie

Wykształcenie pielęgniarskie a zakres wykonywania czynności zawodowych i wysokość uposażenia.

Konieczność stałego dokształcania, system punktów edukacyjnych, egzaminy sprawdzające wiedzę zawodową.

opublikowano w Gazecie Pielęgniarki i Położnej nr 4 strona szósta.

Obserwator: Strajki były, gdzieniegdzie jeszcze są i z całą pewnością jeszcze będą, bo jest jeszcze wiele różnych i ważnych kwestii do wyjaśnienia i omówienia. 

 

 

 

Nie masz czasu codziennie zaglądać na Portal Pielęgniarek i PołożnychCry?

Mamy dla Ciebie praktyczne rozwiązanieSmile!

Zamów teraz wysyłkę najpopularniejszych artykułów na Portalu. Redakcja Portalu będzie Tobie przesyłać poniedziałkowe i środowe oraz w piątek wekendowe wydanie Serwisu Informacyjnego na Twoją skrzynkę pocztową.

 

 Teraz tutaj Zamów