Przeczytaj tę informację ze względu na solidarność z pielęgniarką z Biłgoraju. Pielęgniarka w czasie dyżuru na oddziale szpitalnym idzie do dyrektora. Informuje o niewystarczającej obsadzie pielęgniarskiej i o zgłoszeniu tego faktu do prokuratury i PIP. W dniu następnym zostaje "oddelegowana" do pracy w Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym położonym 20 km od miejsca zamieszkania.

Polskie pielęgniarstwo 2011.

 

.

.

Mało nas było od dawna, ale kiedy na dyżurach na oddziałach 35 - 40 łóżkowych przy obłożeniu 40-45 osób zostało nas na dyżurach po 2-3 na dniu (gdzieniegdzie pojedyncze dyżury) sytuacja zaczęła być tragiczna.

Pracuję na internie 35 łóżek - pełne obłożenie często 5 osób na dostawkach. W środę ubiegłą miałam noc - (byłyśmy w dwie) i zauważyłam, że w piątek na dniu też jest nas 2 - (nie liczę oddziałowej) rano oznajmiłam oddziałowej – koordynującej, że jeżeli taki stan rzeczy będzie to wezmę urlop na żądanie i pójdę do prokuratora. Oddziałowa wielokrotnie zgłaszała pielęgniarce koordynującej personelem pielęgniarek (nie wiem jak je nazwać, - specjaliści) jednak pani koordynator stwierdziła - radźcie sobie. Często słyszałyśmy też że jak sobie nie będziemy radzić będzie to brane pod uwagę przy zwolnieniach.

Postanowiłam pójść z tą sprawą do dyrekcji - rozmawiałam z dyrektorem od spraw lecznictwa bo we wcześniejszych rozmowach z głównym odsyłano mnie do pielęgniarki naczelnej - nie istnieje już to stanowisko, potem do dyr. od spraw lecznictwa, na koniec do głównego.

Przygotowałam sobie listę obowiązków i stan oddziału w formie notatek.

  • 96 iniekcji planowanych w tym kroplówki - (na dniu), około 40 na nocy;

  • stan chorych 33 osoby, tzw. 3 kat 18 osób - wymagających pełnej pielęgnacji - mycie, karmienie, przewijanie, obracanie;

  • wszyscy pacjenci mają mieć rano zmierzone RR - wielu powinno mieć 3 razy zmierzone ciśnienie, temp i tętno;

  • 7 osób było na insulinie - 3 razy pomiar cukru glukometrem + ustalenie dawki i podanie - oczywiście przed posiłkami;

  • 5 RTG;

  • 9 osób planowane USG (z pacjentem trzeba często zejść bo osoby zajmujące się tzw transportem zewnętrznym są zajęte w danym czasie);

  • jedna miała gastroskopię;

  • 5 EKG;

  • 3 razy rozłożyć leki;

  • 2 osoby na pompach z dopaminą (należałoby co najmniej co 2 godziny zmierzyć im ciśnienie)

  • 5 osób miało planowaną do pobrania krew, 7 ze zleceń po wizycie,

  • przyjęć było 4 wypisów 7;

  • u jednej osoby toczona była krew (cała procedura);

  • po wizycie sprawdzamy karty ze zleceniami nanosząc poprawki;

  • wszystkie badania należy wprowadzić do systemu komputerowego, poza pisemnym wypisywaniem skierowań na których podpisuje się lekarz;

  • po pobraniu badań wprowadzamy kody w komputer ( b. czasochłonne zajęcie);

  • prowadzenie dokumentacji pielęgniarskiej – tzw. proces + raport.;

  • mamy osoby z demencją - uciekające z oddziału, agresywne.

Nie opisałam wielu rzeczy jak zmiana wenflonów, opatrunków, cewnikowania i innych - ale taki stan rzeczy przedstawiłam dyrektorowi.

W piątek przyszłam na dyżur było nas 2 -chwilę zastanawiałam się co robić, napisałam pismo – zaniosłam. Po krótkiej nieprzyjemnej wymianie zdań wróciłam  na oddział i postąpiłam zgodnie z pismem (w załączeniu) telefonicznie - uzasadniając swoją obecność w pracy faktem, że jeśli ja opuszczę odcinek narażę na jeszcze większe niebezpieczeństwo chorych. Nie ma możliwości wykonania podstawowych obowiązków wynikających tylko ze zleceń lekarskich, z pewnością nie ma mowy o przestrzeganiu procedur (jak nie będziemy przestrzegać - będą konsekwencje) - każdy boi się odezwać, wszyscy płaczą, stoimy w dylemacie procedura czy pacjent- co ważniejsze?

Około południa - dostałam oddelegowanie na ZOL 20 km od miejsca zamieszkania z dniem 26 marca.

Dzwonię do oddziałowej i pytam kiedy mam przyjść do pracy - kiedy chcesz - nie mam problemu z personelem.

W międzyczasie - poprzez koordynujące dowiadujemy się że możemy brać dodatkowe dyżury na umowę zlecenie - na moim oddziale 900 godzin.

Tymczasem dyrekcja poprzez oddziałowe namawia do wpisywania się na listę osób chętnych do podjęcia pracy na umowę zlecenie w charakterze pielęgniarki (ma to robić tzw firma zewnętrzna złożona z naszych pracowników) cena niezła bo 15 pln / godzinę brutto.

Tylko na moim oddziale wewnętrznym brakuje kilkuset godzin by grafik wyglądał normalnie (etat dla 5-7 osób). W mojej ocenie jest to typowy przykład próby omijania przepisów prawa pracy przez pracodawcę - zamiany umów stałych na kontraktowe, nie wypłacania nadgodzin, ukrycia braków personelu. Pytanie - po co zwalniali ludzi - bo dobrowolność była tu raczej szantażem. ( wypowiedzenia zmieniające) z moich poborów średnia w skali rocznej w koszcie pracodawcy wynosi (wliczam urlop, pełny ZUS i Podatek, inne) -23,5 pln – przy zasadniczych 1700 pln + 20% stażowego i średniej za noce i święta.

Do czego prowadzi ta polityka??????? Jestem przekonana że wiele osób skorzysta z propozycji dyrektora..........cóż zabronić nie można, rozumiem każdą, która chce dodatkowo dorobić do pensji, ale ma wiele obaw.

Jak długo to potrwa, czy nie będzie tak ,że w ogóle zamienią nasze umowy o pracę na umowy innego rodzaju, (kontrakty, umowy zlecenia) za 15/godzinę i nie tylko będę chciała ale musiała pracować po 300 godzin by przeżyć?

Dorota Flor

Zobacz artykuł prasowy w sprawie sytuacji w szpitalu w Biłgoraju

.