To może dotknie także TWOJEGO miejsca pracy! Chodzi o outsourcing SZPITALNEGO PERSONELU PIELĘGNIARSKIEGO!

...........................................

.

WYWIAD

.

Magda: Pani Agnieszko, na początku proszę uporządkujmy pewne informacje. Rozumiem, że była Pani pracownikiem Szpitala im. Św. Rodziny na ul. Madalińskiego od 1996 roku? Jakie stanowiska Pani zajmowała?

Agnieszka Plak: Od 1996 roku pracowałam na stanowisku Położnej, a później na stanowisku Starszej Położnej. W marcu 2005 roku zostałam mianowana Zastępcą Pielęgniarki Naczelnej, a w październiku również 2005 roku wygrałam konkurs i zostałam Pielęgniarką Naczelną. Kadencja Pielęgniarki Naczelnej była ustalona na 6 lat, czyli miała trwać do 2011 roku. Po zakończeniu umowy związanej z funkcją Pielęgniarki Naczelnej miałam wrócić na stanowisko Starszej Położnej. Przez 12 lat prowadziłam także Indywidualną Praktykę Położnych i sprawowałam opiekę okołoporodową nad ciężarnymi i odbierałam porody, również w szpitalu im. Św. Rodziny.

Magda: Z tego wynika, że jest Pani położną z ogromnym doświadczeniem. Czy posiada Pani jakieś dyplomy?

Agnieszka Plak: Tak, oczywiście, posiadam Dyplom Położnej, uzyskany w Medycznym Studium Zawodowym w Mińsku Mazowieckim oraz Dyplom Pracownika Socjalnego, uzyskany na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Ukończyłam także wiele kursów, aby wciąż doskonalić się w wykonywanej przeze mnie pracy.
Dostałam także wiele wyróżnień za pracę na rzecz szpitala, personelu i pacjentek.

Magda: Zatem dlaczego tak potoczyły się Pani losy? Proszę opowiedzieć po kolei co się stało?

Agnieszka Plak: Wszystko zaczęło się od planowanych zmian komercjalizacji szpitala. W 2007 roku w szpitalu pojawiła się nowa Dyrektor Finansowa Pani Wiesława Kłos. Na przełomie 2007 i 2008 roku Dyrektor Szpitala p. Chazan, przeprowadził referendum wśród personelu szpitala i zdecydowana większość, prawie 95% personelu nie chciała zmian komercjalizacyjnych. Pani Kłos, jednak nie rezygnowała i próbowała różnymi formami nacisku, wprowadzać swoje zmiany. Na początku 2009 roku, chyba przez przypadek w moje ręce trafiła umowa outsourcingowa, dotycząca personelu pielęgniarskiego. Pan Dyrektor, kiedy poinformowałam go o tym iż jestem w posiadaniu takiego dokumentu, poprosił mnie o opiniowanie tej umowy. Po zapoznaniu się z jej treścią (od razu uważałam, że ta umowa jest niekorzystana dla szpitala i personelu) poprosiłam o opinię (za zgodą Pana Dyrektora), Warszawską Okręgową Izbę Pielęgniarską. Izba była całkowicie przeciwna realizacji tej umowy. Dodatkowo wyrazili uznanie dla moich działań, ponieważ uważali, że bronię zasad i morale wykonywanego zawodu.
Później musiałam przekazać swoje uwagi dotyczące tej umowy podczas spotkania zarządu szpitala, którego w ówczesnym czasie byłam członkiem. Wspomniana umowa była niekorzystna dla szpitala i personelu. Przede wszystkim była niezgodna z ustawą o zawodzie położnej, bo tak naprawdę mocno ograniczała rolę położnej, do roli osoby asystującej, a nie obsługującej porody. Cenowo wcale nie była zadowalająca, zabezpieczanie dla szpitala w razie jakiegokolwiek zdarzenia medycznego było żadne. Z moją opinią dotyczącą tej umowy zgodził się także ówczesny Radca Prawny szpitala. W konsekwencji umowa została odrzucona. Okazało się jednak, że sprawa wcale nie jest zamknięta. Już w dniu kiedy opiniowałam w/w umowę outsourcingową, ktoś porysował mi maskę samochodu, który stał na terenie szpitala, zgłosiłam oczywiście ten fakt do Dyrektora, który łączył to zdarzenie z moim wystąpieniem opiniującym umowę outsourcingową, ale nie zostały podjęte w sprawie mojego samochodu, żadne kroki.

Pani Kłos, która była bardzo niezadowolona z tego, że umowa została odrzucona, zaczęła bardzo mocno ingerować w personel pielęgniarki i prowadziła wiele nagannych praktyk mających na celu skłócenie personelu szpitalnego.
Po jednej z moich interwencji, kiedy niesłusznie jednej z moich podwładnych została udzielona ostra reprymenda, przez Panią Kłos, pod moim adresem padły już groźby. Usłyszałam od Pani Dyrektor, że powinnam uważać, ponieważ moja kariera już dobiega końca i jestem skończona, bo chyba nie zdaję sobie z tego sprawy, że Pani Kłos bezpośrednio zna Panią Ewę Kopacz, ówczesną Minister Zdrowia. Te groźby były kolejnym zdarzeniem (po porysowaniu auta), które przeraziło mnie i zgłosiłam je do Pana Dyrektora Chazana.

Kilka miesięcy później przyszło do szpitala zapytanie od Biura Polityki Zdrowotnej, dlaczego ja pracuję na stanowisku Pielęgniarki Naczelnej. Następnie przyszły zalecenia z Biura Polityki Zdrowotnej, że powinny nastąpić zmiany personalne na obejmowanym przeze mnie stanowisku. Zarzucano, że nie posiadam odpowiednich kompetencji do sprawowania stanowiska Pielęgniarki Naczelnej.

Magda: Ale przecież posiadała Pani wszystkie wymagane kompetencje, wykształcenie i doświadczenie i z tego co wiem, wygrała Pani konkurs na to stanowisko?

Agnieszka Plak: Dokładnie tak, ale domyślam się, że Biuro Polityki Zdrowotnej zostało nasłane przez Panią Kłos i wykonało działania, które zupełnie nie mieszczą się w ich kompetencjach i obowiązkach. Mimo wszystko Pan Dyrektor Chazan w dniu 31.08.2010 wezwał mnie do siebie i wręczył mi wypowiedzenie umowy o pacę na stanowisku Pielęgniarki Naczelnej a w powodach podał: niespełnianie przeze mnie wymagań i brak odpowiednich kompetencji na pełnionym przeze mnie stanowisku. Próbowałam rozmawiać z Panem Dyrektorem, ale nie chciał roztrząsać tego tematu, uznał, że to są zalecenia Biura Polityki Zdrowotnej. Zaproponowano mi powrót na stanowisko Starszej Położnej i stwierdzono, że mogę się odwoływać do sądu pracy, jeśli nie zgadzam się z treścią i powodem wypowiedzenia mi umowy o pracę. Widząc, że nie uda mi się dojść z Dyrektorem do porozumienia, właśnie to uczyniłam – zgłosiła sprawę do sądu pracy. Jednocześnie zgłosiłam się też do Przewodniczącej Warszawskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych z prośbą o weryfikację decyzji Pana Dyrektora, powołując się na to, że objęłam stanowisko pielęgniarki naczelnej w wyniku wygranego konkursu przeprowadzonego właśnie przez Warszawską Okręgową Izbę Pielęgniarek i Położnych. Pani Ewa Przesławska przewodnicząca Izby wsparła mnie w 100% i była zbulwersowana zachowaniem Pana Chazana, co wyraziła pismem do sądu z prośbą o maksymalne skrócenie procedur, ponieważ zostały naruszone moje prawa pracownicze. Jednocześnie Pani Przesławska spotkała się z Panem Chajdukiewiczem, Dyrektorem Biura Polityki Zdrowotnej i okazało się, że on z automatu podpisał zalecenia o usunięciu mnie ze stanowiska i wcale nie był inicjatorem takiej decyzji, oraz że Biuro Polityki Zdrowotnej nie ma kompetencji aby ingerować w wewnętrzną politykę kadrową szpitala.
Niestety spotkanie Pani Przesławskiej i Pana Chajdukiewicza przyniosło także negatywne efekty, Pani Przesławska przestała się angażować w pomoc w mojej sprawie, zaczęła mnie unikać. Wyglądało to tak, jakby dostała odgórny nakaz odsunięcia się od sprawy.

Magda: I co Pani zrobiła? Pewnie przestraszyła się Pani, że układy i znajomości Pani Kłos naprawdę sięgają wysoko?

Agnieszka Plak: Dokładnie tak, bałam się, że zostanę bez wsparcia w tej sprawie. I może to był mój błąd, ale wtedy szukałam wszędzie pomocy, zgłosiłam się do opozycji. Bo wszystkie osoby na stanowiskach, o których pisałam były powiązane z PO. Zgłosiłam się odruchowo do Prezesa PiS do Jarosława Kaczyńskiego, który skierował moją sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Dopiero wtedy Pani Przesławska z Izby Pielęgniarskiej ponownie, oburzona skontaktowała się ze mną. Oburzyła się, że wmieszałam opozycję w moją sprawę. Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował do mnie pismo, ale nigdy ono do mnie nie dotarło.

Magda: Dlaczego nie dotarło?

Agnieszka Plak: Korespondencja kierowana do mnie na adres szpitalny była otwierana i cenzurowana.

Magda: To znaczy, że po raz kolejny szpital łamał prawo?

Agnieszka Plak: Dokładnie tak.

Magda: To jak dalej potoczyła się Pani sprawa?

Agnieszka Plak: Nie wiem czy to po mojej interwencji u Prezesa PiS i Rzecznika Praw Obywatelski, ale Biuro Polityki Zdrowotnej wycofało się z zaleceń dotyczących usunięcia mnie z pełnionej funkcji i stwierdziło, że jak najbardziej jestem kompetentną osobą do sprawowania funkcji Pielęgniarki Naczelnej. Jednocześnie Biuro Polityki Zdrowotnej wymusiło wycofanie przez Dyrektora szpitala, treści wypowiedzenia. Pan Dyrektor wycofał się z wypowiedzenia na kilka dni przed mającą odbyć się rozprawą w sądzie pracy, więc doszło do ugody. Miałam więc kontynuować pracę na stanowisku Pielęgniarki Naczelnej.

Magda: Czyli wróciła Pani na swoje stanowisko i cała sprawa została zamknięta?

Agnieszka Plak: Na to właśnie liczyłam, jednakże Pan Dyrektor z osoby bardzo wspierającej moje działania i doceniającej mój wkład pracy w funkcjonowanie szpitala i zaangażowanie, zaczął mnie unikać.

Magda: Może Pani powiedzieć coś na temat swojego zaangażowanie w pracę na rzecz szpitala?

Agnieszka Plak: Oczywiście. W momencie, kiedy obejmowałam stanowisko Pielęgniarki Naczelnej, nie było standardów, nie było opisu stanowisk pracy, spisanych procedur, za mojej kadencji szpital otrzymał Certyfikat „Szpital Przyjazny Dziecku”, otrzymał też Certyfikat Jakości. Byłam doceniana, na forum publicznym otrzymywałam pochwały, nawet w formie pisemnej dyplom uznania od Pana Dyrektora Chazana.

Magda: To wszystko zmieniło się pod wpływem działań Pani Kłos?

Agnieszka Plak: Tak, dokładnie i po sytuacji związanej z wypowiedzeniem nastąpiła już definitywna zmiana zachowania Pana Dyrektora, który nie tylko unikał mnie, ale również podważał moje decyzje, kompetencje i ośmieszał mnie, a także buntował lekarzy przeciwko mojej osobie. Co było bardzo dla mnie przykre, bo Komisja Jakości bardzo wysoko oceniła część szpitala za którą ja byłam odpowiedzialna. Wielokrotnie wnioskowałam o spotkanie z Panem Dyrektorem i kiedy do tego spotkania doszło, poprosiłam Pana Dyrektora, żeby zmienił do mnie stosunek, a Dyrektor stwierdził, tylko, że zobaczymy i zapytał mnie jakim prawem złożyłam sprawę do sądu i zachowanie Pana Dyrektora wcale się nie zmieniło.

Magda: W jakim celu Pani Kłos i Pan Chazan tak absurdalnie i nieprofesjonalnie zachowywali się w stosunku do Pani?

Agnieszka Plak: Zachowywali się tak, ponieważ mieli już gotowy plan działania. Kilka miesięcy po otrzymaniu pierwszego wypowiedzenia, ponownie postanowiono wręczyć mi wypowiedzenie, ale styl i sposób w jaki to uczyniono był delikatnie mówiąc pozbawiony klasy. Umowa na stanowisku Naczelnej Pielęgniarki kończyła się mi 9.10.2011 – to była niedziela. Więc dwa dni wcześniej, w piątek: 7.10.2011, Pan Chazan zaprosił mnie do swojego gabinetu i dziękując mi za wkład pracy dla szpitala, powiedział: Pani umowa dobiegła końca, czas się pożegnać, niech teraz Pani inny szpital doprowadzi do takiego stanu jak ten. Byłam w totalnym szoku. Od razu Pani kadrowa wręczyła mi kartę obiegową, a do końca pracy pozostało mi jeszcze 1,5 godziny. Zaczęłam rozmawiać z Dyrektorem, że teoretycznie mam prawo do kolejnej procedury konkursowej, ale przede wszystkim nadal obowiązuje mnie umowa na czas nieokreślony w charakterze Starszej Położnej. Dodatkowo mam zawartą umowę na świadczenie Indywidualnej Opieki Okołoporodowej. Na co Pan Dyrektor powiedział, że to teraz nie ma znaczenia i że decyzja w stosunku do mojej osoby została dawno podjęta, więc się żegnamy. Otworzył drzwi i sekretarka miała wręczyć mi kwiaty.

Magda: Czyli rozumiem, że rozwiązał umowę czasową na stanowisku Naczelnej Pielęgniarki a umowy dot. Starszej Położnej i Indywidualnej Opieki Okołoporodowej, nie?

Agnieszka Plak: Tak zgadza się. Kazano mi opuścić zakład pracy.

Magda: Co Pani wtedy poczuła?

Agnieszka Plak: Byłam tak załamana, że zupełnie nie wiedziałam co mam robić. Poszłam do koleżanek, widząc je przy codziennych obowiązkach zdałam sobie sprawę, z tego, że już tu nie wrócę w poniedziałek i z bólem serca, wzięłam skalpel i wróciłam na dół do swojego pokoju. Nacięłam sobie nadgarstek i z wielkim trudem napisałam na ścianie: „Czy aby odzyskać sprawiedliwość, trzeba poświęcić życie?” Po czym wezwałam karetkę. Przyjechały dwie karetki. Pan Dyrektor zobaczył co się stało, ale tylko popatrzył, odwrócił się i odszedł. Tłum zgromadzony bardzo ostro krytykował dyrektora, przeklinał go. Karetka zabrała mnie do szpitala Bielańskiego, gdzie udzielono mi pomocy.

Magda: To bardzo ważne, proszę powiedzieć i potwierdzić mi, że nie była to próba samobójcza, ale Pani walka o sprawiedliwość i swego rodzaju manifest.

Agnieszka Plak: Dokładnie, tak. Czułam, że tylko tak mogę pokazać, jak bardzo nie zgadzam się z tym co mnie spotkało. Ten człowiek doprowadził mnie do skraju wykończenia. Mam też opinię biegłego psychiatry, który stwierdza, że nie ma podstaw sądzić, że chciałam targnąć się na swoje życie. Owszem leczyłam się i nadal odczuwam skutki stresu, który zafundował mi Pan Dyrektor i Pani Kłos, ale leczyłam się na nadciśnienie i napięcie mięśniowe, ale jestem zupełnie zdrowa psychicznie, i mimo tego co mnie spotkało – jestem stabilna emocjonalnie.
W tym samym czasie, jedna z moich koleżanek otrzymała od Pani Kłos polecenie służbowe, aby mi przekazać, że jeżeli zgłoszę ponownie sprawę do sądu, to mogę mieć pewność, że nigdzie na terenie Warszawy i jej okolic nie znajdę pracy i że już chyba przekonałam się jakie ma znajomości. Nawiązywała tutaj prawdopodobnie do kontroli z Biura Polityki Zdrowotnej.

Magda: A jakie kroki prawne podjęła Pani po tym dramatycznym wydarzeniu?

Agnieszka Plak: Złożyłam sprawę do sądu o dopuszczenie do pracy z powodu na bezprawnego usunięcia mnie z pracy. Wyrok sądu był bardzo pozytywny i korzystny dla mnie, mimo tego, że Pan Dyrektor i Pełnomocnik Szpitala chcieli wmówić przed sądem, że jestem nie stabilna emocjonalnie i chciałam popełnić samobójstwo. Sąd to wszystko podważył, tak samo prokuratura, która badała sprawę, uznała mój akt za samookaleczanie a nie za próbę samobójczą. Ale mimo tego Pan Chazan nadal manipuluje faktami i chce wmówić wszystkim, że była to próba samobójcza.

Magda: I jaka była decyzja sądu?

Agnieszka Plak: Po roku, 18.10.2012, otrzymałam pozytywny wyrok, który mówi o łamaniu praw pracowniczych, ale przede wszystkim nakazuje dopuszczenie mnie do pracy na stanowisku Starszej Położnej i nakazuje wypłatę wynagrodzenia za cały okres czasu, kiery pozostawałam bez pracy.

Magda: Jest wyrok, to dlaczego Pani nadal nie pracuje?

Agnieszka Plak: Zgłosiłam swoją gotowość do pracy, ale Pan Dyrektor, powiedział, że wyrok jest nieprawomocny i wykorzystał wszystkie możliwości prawne, aby wydłużać czas sprawy sądowej. W grudniu 2012 roku złożył apelację do wyroku. 9 maja 2013 odbyła się sprawa apelacyjna i sąd okręgowy w całości podtrzymał wyrok sądu I-szej instancji. Więc ponownie zgłosiłam swoją gotowość do pracy. Zgłosiłam się do kadr, gdzie wcale nie przygotowano dla mnie umowy zgodnej z wyrokiem, tylko umowę na bardzo niekorzystnych dla mnie warunkach finansowych, ale nie komentowałam tego, ponieważ najbardziej chciałam wrócić do pracy, po prawie 17 miesiącach bez pracy. 17 maja 2013 roku, miałam zgłosić się do pracy. Więc tego dnia zgłosiłam się do szpitala, ale od razu czułam, że coś jest nie w porządku, ponieważ najpierw kazano mi wdrażać się na nowo w procedury, które w większości sama pisałam, a później pracownica kadr nie odstępowała mnie na krok i osobiście zaprowadziła mnie do przychodni przyszpitalnej, co było kolejnym aspektem zupełnie niezgodnym z wyrokiem sądu. Ponieważ powinnam wrócić do pracy na bloku porodowym. Wykonałam 2 zapisy KTG, 15 minutowe i po tym czasie znowu zaprowadzono mnie do działu kadr, gdzie wręczono mi wypowiedzenie umowy.

Magda: Tej umowy na stanowisku Starszej Położnej, która była zawarta na czas nieokreślony?

Agnieszka Plak: Dokładnie tak. Więc ponownie nie mając alternatywy, złożyłam sprawę do sądu.

Magda: Dlaczego nie chcą, żeby Pani znalazła inną pracę?

Agnieszka Plak: Ponieważ każdy inny pracodawca widziałby jakim jestem dobrym pracownikiem i dobrą położną. Proszę mi wierzyć, nigdzie nie chcę mnie zatrudnić, wszystkie państwowe placówki odpowiadają, że maja takie odgórne wytyczne. Wszyscy którzy są zaangażowani w moja sprawę, Ci którzy zniszczyli mi życie, boją się, że wszystko wyjdzie na jaw, że ujawnię powiązania które sięgają bardzo wysoko.

Magda: Komu Pani tak podpadła?

Agnieszka Plak: Tak naprawdę zaczęło się wszystko od tej umowy outsourcingowej, od Pani Dyrektor Kłos, a potem i Pan Dyrektor Chazan podporządkował się działaniom przeciwko mnie.

Magda: Pani Agnieszko podsumowując, ma Pani dwa korzystne dla siebie wyroki i od 27 miesięcy Pani nie pracuje. Czyli wniosek jest jeden, żyjemy w kraju bezprawia i układów?

Agnieszka Plak: Niestety tak.

Magda: Kiedy ma odbyć się kolejna sprawa w sądzie?

Agnieszka Plak: W czerwcu 2014 roku.

Magda: Życzę Pani aby wygrała Pani walkę, z tymi, którzy chcą Panią złamać, a Ci którzy są uwikłani w tą aferę i kontakty, mam nadzieję, że już niedługo poniosą karę. Ma Pani wsparcie personelu z którym Pani pracowała i swoich pacjentek, wszyscy będziemy o Panią walczyć!

Agnieszka Plak: Dziękuję.

.

Powyższy wywiad opublkowano na stonie www.agnieszkaplak.pl

 

Wejdź na profil na facebooku - Ratujmy Agnieszkę Plak

.

Zobacz reportaż  (niestety poprzedzony reklamami przez 1,5 minuty)

.

7 marca 2014 roku - To musi zobaczyć każda pielęgniarka i położna! Sprawa dla reportera - Naczelna Pielęgniarka własną krwią na ścianie swojego gabinetu napisała: "Czy aby zyskać sprawiedliwość, trzeba poświęcić życie?". Zobacz dlaczego! Czytano ponad 8 500 razy. 30 KOMENTARZY!

.