Władze izby pip o kolejnej transzy tzw. podwyżek dla pielęgniarek w ramach 4x400 brutto brutto - "Nie mamy na razie podstaw, aby dokonywać spekulacji, co do percepcji ministra zdrowia jeśli chodzi o kolejne transze pieniędzy".

Tzw. podwyżki dla pielęgniarek i położnych.

 

Zobacz więcej informacji w  sprawie projektu ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia.

 

Szanowni Państwo,

Dialog jest jednym z największych dobrodziejstw każdej dojrzałej demokracji. Umiejętność osiągania kompromisów w przypadku systemu ochrony zdrowia jest szczególnie istotna. 

W końcu to właśnie od jakości komunikacji pomiędzy stroną społeczną, samorządem zawodowym i Rządem Rzeczypospolitej Polskiej zależy bezpieczeństwo każdego pacjenta. „Wszyscy jesteśmy pacjentami” - nie można o tym zapominać, szczególnie w trudnych momentach. 

W mojej skromnej ocenie właśnie z takim momentem mamy dziś do czynienia. Otóż, okazuje się, że porozumienie „4x400” wyrażone w formie rozporządzenia podpisanego przez ówczesnego ministra zdrowia, Mariana Zembalę staje się przedmiotem sporów i podziałów w środowisku partnerów społecznych pomimo, iż jest owocem dialogu. Co więcej, podwyżka płac każdej grupy zawodowej powinna być powodem do dumy. Jednym z głównych architektów porozumienia był Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych należący do Forum Związków Zawodowych. Proszę pamiętać, że efekt końcowy negocjacji, czyli środki finansowe trafiły również do pielęgniarek, położnych - członków zakładowych organizacji związkowych NSZZ „Solidarność” i OPZZ. 

Oczywiście, zawsze jest druga strona medalu, tj. inne grupy zawodowe. Osobiście jestem w stanie przyjąć, że działania NSZZ „Solidarność” i OPZZ wynikają z silnej determinacji, z jaką walczy się o polepszenie sytuacji pozostałych zawodów medycznych. Obawiam się jednak, że obecnie realizowany kierunek działań doprowadzić może jedynie do osłabienia instytucji dialogu społecznego. Nikt na tym nie zyska - stracą wszyscy. Dalsza eskalacja konfliktu na poziomie mediów jest działaniem na szkodę pracownika oraz szeroko komunikowanym brakiem szacunku, w szczególności wobec tych Pielęgniarek i Położnych, które nie należą do OZZPiP. Wszelkie próby dewaluacji porozumienia z 23 września 2015 roku mogą w przyszłości odbić się przysłowiową „czkawką”. Jeśli jedna organizacja związkowa podważa w tak ostry sposób skuteczne działania innej to samoistnie osiągane kompromisy staną się słabsze. 

Uważam, że trzeba robić wszystko, aby wspólnie cementować „4 x 400”. Należy w ten sposób postępować właśnie po to, aby instytucjonalność zawieranych umów pomiędzy stroną Rządową i społeczną była trudna do podważenia przez kogokolwiek. Budowanie szerokiego zaplecza wokół tego typu myślenia pozwoli na wdrażanie długofalowych strategii budowania pozycji poszczególnych grup zawodowych. 

Zamiast armat słownych, zaostrzania języka debaty publicznej, dewastacji zgromadzonego dotąd kapitału zaufania należy skoncentrować się na poszukiwaniu wspólnej drogi. W przeciwnym wypadku pozostanie nam jedynie lęk, że okupione ciężką pracą porozumienie stanie się fikcją. Dziś lękać się będą Pielęgniarki i Położne, a jutro inni pracownicy systemu ochrony zdrowia. Ku ironii losu stać się tak może nie z powodu postawy niesprzyjającej klasy politycznej, lecz relacji pomiędzy środowiskami propracowniczymi!

Lęk jest z zasady irracjonalny. Jako Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych nie mam na razie podstaw, aby dokonywać spekulacji, co do percepcji ministra zdrowia jeśli chodzi o kolejne transze pieniędzy. Ufam, że w tej sprawie słowa przelane na sporządzone kilka miesięcy temu porozumienie będą nadal obowiązywać.

Z poważaniem
Zofia Małas
Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych