Piszę te parę słów w związku z tragedią w krakowskim szpitalu..."Od razu podkreślam jest to obrona mojej koleżanki Pielęgniarki".

Pielęgniarstwo 2016.

 

      

 

Piszę te parę słów w związku z tragedią w krakowskim szpitalu. Od razu podkreślam  jest to obrona mojej koleżanki Pielęgniarki. Nie znam sytuacji ani zawodowej ani prywatnej tej osoby ale współczuję jej z całego serca. A piszę dlatego, że mam niebezpodstawne obawy, że niestety będziemy coraz częściej czytać o takich pomyłkach...

Z głębi mojej duszy wyrywa się krzyk rozpaczy:
dość tego zakłamania w polskim pielęgniarstwie, dosyć pisania ,wypełniania dokumentacji, która z perfidią  fałszuje obraz naszej ciężkiej ,odpowiedzialnej pracy i zabiera nam cenny czas dla pacjenta. To my dbamy o to co dla każdego człowieka jest bezcenne czyli jego i najbliższych zdrowie. Sprowadzono nasz zawód do roli automatycznych robotów aby wykonać zadania zlecone przez lekarzy i stworzyć codzienną papierologię  (tylko czekać kiedy zaczniemy nosić pampersy bo i na WC nie będzie czasu) . Nie ma czasu ani chęci na uśmiech a o rozmowie zapomnij. Kiedyś wiedziałam o pacjencie w zasadzie wszystko. Bo miałam odpowiedni czas na wykonanie danej czynności i jednocześnie porozmawianie. 

A teraz? Tylko słyszę pamiętaj nie zapomnij wypełnić karty indywidualnej opieki pielęgniarskiej albo jeszcze lepiej wypełnij w komputerze dla każdego chorego na każdej zmianie proces pielęgnowania:  pieczętuję i wpisuję a czy zrobione? a kto to sprawdzi? Oddziałowa sprawdzi czy podpisy i pieczątki się zgadzają bo inaczej dokumenty ponownie wrócą i znowu dodatkowa robota. A to, że może pacjent nie ma zmienionej pozycji przez cały dyżur albo kilka godzin leży w swoich odchodach bo jedna pielęgniarka na ich 20- 30 -  to nieważne ale szpital ma ISO albo Akredytację. 

A wiecie co jest najważniejsze  przy akredytacji szpitala? żeby pielęgniarki nauczyły się na pamięć misji szpitala bo a nuż komuś z komisji akredytacyjnej wpadnie do głowy myśl, żeby o to zapytać pielęgniarkę. A drugą „istotną” sprawą jest masa idiotycznych papierowych procedur, które w żaden sposób nie mają zastosowania w praktyce. A papier wszystko wytrzyma.

Posiadamy ok. 800 szpitali w Polsce, ¼ z nich podobno, posiada certyfikat jakości ISO lub Akredytację. I to jest piękne, wprost uważam to za cud. 

Pytam te osoby, które  przeprowadzały te procesy (mam nadzieje ze nie były to Roboty-Automaty?) w jaki sposób im udało się znaleźć w którymkolwiek szpitalu w Polsce poprawę jakości opieki?  Jeżeli w każdym z nich pielęgniarki mają pojedyncze dyżury, że szczególnie na nocach 1 pielęgniarka ma pod opieką  20-30 pacjentów w tym np.: 3-4 a nawet więcej z kategorią opieki III, do tego jeszcze zostawia ich  samych sobie, bo musi iść na izbę przyjęć albo na inny oddział np.:podłączyć dializę. Uprzedzam to nie jest powieść SCI – FI to jest polska rzeczywistość w szpitalach. Gdy słyszę od koleżanek i kolegów, że na 6-7 pacjentów na OIOM zostają 2 pielęgniarki popołudniu albo na nocy (bez salowej), że na 17-20 łóżkowym oddziale dziecięcym (wiek dzieci 2 mies -18 lat)  na nocy jest jednoosobowa obsada pielęgniarska, oczywiście bez salowej to ciśnie mi się na usta jedno słowo określające ten cały bajzel, ale jest ono zbyt niecenzuralne by go zacytować.  

Pytam to jak nie ma być pomyłek?

Kto jest w stanie wytrzymać takie obciążenie fizyczne i psychiczne?

Pielęgniarka z Akredytowanego szpitala.

Ps. Definicje ISO 9001 oraz Akredytacji ISO9001

Naszym priorytetem, jako Szpitala, jest świadczenie wysokospecjalistycznych usług medycznych, ustawiczne podnoszenie ich jakości oraz zapewnienie chorym profesjonalnej, kompleksowej i ciągłej opieki medycznej na jak najwyższym poziomie. Stale badamy satysfakcję pacjentów z leczenia w naszej placówce oraz dostosowujemy się do ich potrzeb i oczekiwań, przestrzegamy praw pacjentów i poszanowania ich godności osobistej oraz starannie prowadzimy dokumentację medyczną.

Systematycznie badamy również satysfakcję pracowników.

Co to jest akredytacja?

Wśród zewnętrznych metod zapewnienia wysokiej jakości świadczeń akredytacja jest najszerzej sprawdzoną na świecie i najskuteczniejszą. Jej rola we współczesnych systemach zdrowotnych polega głównie na wyszukiwaniu zagadnień, które w największym stopniu wpływają na poziom świadczeń i bezpieczeństwo pacjentów. W tych obszarach tworzone są mierzalne kryteria oceny placówek opieki zdrowotnej określonego typu np. szpitali, lecznictwa otwartego, czy zakładów opieki długoterminowej, zwane standardami akredytacyjnymi. Standardy te mają charakter dynamiczny, podlegają okresowej modyfikacji, zależnie od szybkości wywoływania pożądanych efektów. Dzięki temu spełnione jest założenie akredytacji polegające na stałym stymulowaniu do osiągania poziomu optimum, jaki wyznaczają standardy akredytacyjne.

Każdorazowo wymogi standardów muszą być na poziomie możliwie wysokim, a przy tym jednak realnie osiągalnym.

Najcenniejszym elementem systemu akredytacji jest to, iż pojedyncza placówka, taka jak szpital, ma możliwość dokonania samooceny poprzez porównanie się z wzorcami dobrego postępowania jakimi są, przyjęte explicite, standardy akredytacyjne. Określenie w ten sposób własnych słabych stron pozwala osobom zajmującym się jakością na poszukiwania sposobów poprawy funkcjonujących wewnątrz jednostki procesów.

Dane autorki  do wiadomości redakcji Portalu