Pielęgniarka: "Bywało tak, że reanimowałam pacjenta, tupiąc głośno w podłogę, być może koleżanka piętro niżej usłyszy i zawiadomi lekarza, który smacznie śpi, dwa piętra niżej".

Pielęgniarstwo 2016.

 

      

 

W krakowskim szpitalu w dniu 8 lipca zmarła 3-miesięczna dziewczynka. Z doniesień prasowych wynika, że do tragedii mogła przyczynić się pielęgniarka, poprzez omyłkowe podanie leku. Pielęgniarka została zawieszona. "Gazeta Wyborcza" cytuje słowa prokuratora: "Prowadzone teraz śledztwo to nie tylko kwestia nieumyślnego spowodowania śmierci, ale także sprawdzenia procedur w szpitalu, w tym obsady kadrowej...". Prokurator przesłuchał pielęgniarkę w dniu 5 sierpnia i podkreśla: "dotychczas nie postawiono nikomu zarzutów". Poniżej publikujemy komentarz, który jest odpowiedzią na treść korespondencji przesłanej do redakcji przez pielęgniarkę.

 

Pracuję w specyficznym szpitalu, na specyficznym oddziale, na oddziale, na którym w każdej chwili, może zdarzyć się"coś". Niby pacjenci samodzielni, chodzący, a wystarczy dosłownie jedna chwila i juz wszystko stoi na głowie. Na nocnym dyżurze jestem sama, bez sanitariuszki, a pacjentów mam 20-24, każdy z nich, to tzw "bomba z opóznionym zapłonem". W jednej chwili jest ok, a już w następnej jest "wielkie buuuum". Omdlenia, nagła duszność, zawał, spadek poziomu glukozy, NZK. Bywało tak, że reanimowałam pacjenta, tupiąc głośno w podłogę, być może koleżanka piętro niżej usłyszy i zawiadomi lekarza, który smacznie śpi, dwa piętra niżej. Bywał też tak, że pacjent z zaawansowaną cukrzycą insulinozależną dostał insulinę i na pytanie: "Ma pan coś do jedzenia?" odpowiadał "tak" a po 20 minutach, kiedy sprawdzałam co u Niego, już leżał prawie nieprzytomny, z poziomem glukozy nieoznaczalnym na glukometrze, z zapadnietymi żyłami, a doktor zlecał mi podanie 20% glukozy. Przyjmujemy insulinomy. Teraz najpierw, w przypadku nagłego spadku glukozy, podaję glukozę 40%, a potem dzwonię do lekarza. Powiem tak, gdyby nie my pielęgniarki, byłoby niefajnie. A jeśli chodzi o tzw "łapówki" często słyszę zupełnie mimochodem "ta daj spokój ,to jej obowiązek, ona tu pracuje, siostrzyczka z bożej łaski, doktor, to doktor a to? "Mam licencjat, mgr i 2 specjalizacje, nadal jestem "z bożej łaski".

Pisownia oryginalna