Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 10 - Pięć pytań, na które nie odpowiedziała wrześniowa manifestacja

Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych

 

       

 

Demonstracja 24 września miała być punktem kulminacyjnym, a co najmniej przełomowym, w dyskusji na temat zmian, jakie muszą zajść w systemie ochrony zdrowia. Nie była i nie będzie. To jednak nie znaczy, że nie miała znaczenia, choć nie przyniosła odpowiedzi na zasadnicze dla środowiska medycznego i systemu pytania. 

Po pierwsze: dla kogo jest system ochrony zdrowia? 

Zapowiedzi były szumne: sto tysięcy uczestników. A co najmniej – kilkadziesiąt. Było kilka razy mniej. W mediach pojawiały się różne szacunki – między pięcioma a dziesięcioma tysiącami osób. Stawili się głównie młodzi i bardzo młodzi – zwłaszcza lekarze. Kłuła w oczy – gdy ktoś śledził transparenty – nieobecność pielęgniarek i położnych. Zarówno związek zawodowy, jak i samorząd pielęgniarski w ostatniej chwili wycofały się z instytucjonalnego udziału w manifestacji. 

Nie kłuła w oczy nieobecność pacjentów. A powinna. Były transparenty i hasła wskazujące, że Porozumienie Zawodów Medycznych intuicyjnie wyczuwa, iż tylko wsparcie ze strony pacjentów umożliwi osiągnięcie celu. „Zdrowie Polaka w cenie Big Maca”, „Nie zostawiajmy samym sobie pacjentów z najtrudniejszymi chorobami”, „Kolejka poniża pacjenta” – to tylko niektóre „propacjenckie” hasła z demonstracji. Były też ulotki rozdawane przechodniom przypatrującym się demonstracji z chodników. 

Czy możliwe jest wyjście pacjentów na ulice ramię w ramię z lekarzami i pielęgniarkami? Czy możliwy jest solidarny protest pacjentów w obronie warunków pracy tych, którzy leczą? Teoretycznie tak. W praktyce musiałoby się wiele zmienić – pacjenci, obywatele musieliby poczuć, że system ochrony zdrowia jest „ich” i „dla nich”. Nie dla żadnej korporacji zawodowej. Frazesy o tym, że pacjent jest (powinien być) w centrum systemu, już nie wystarczą. 

Po drugie: czy jest możliwa prawdziwa solidarność? 

Solidarności” podczas demonstracji nie było. I raczej trudno sobie wyobrazić, by ten związek zawodowy wystąpił w dającej się przewidzieć przyszłości przeciw rządowi Prawa i Sprawiedliwości. Nie było też OPZZ. No i – związku pielęgniarek i położnych. 

Ale każdy powinien bić się we własne piersi, prawda? Nie było też, niemal w ogóle, starszych stażem (i wiekiem) lekarzy. Jacyś byli, zapewne. Wystarczy przeglądnąć galerię z protestu, aby zobaczyć, jak bardzo młoda była ta twarz sprzeciwu. Być może to kwestia zmęczenia. Braku wiary, że demonstracją można cokolwiek osiągnąć. Być może - takie głosy też do mnie dochodziły w trakcie weekendu - starsi chcą od razu protestu w szpitalach. Ale równie prawdopodobny jest... brak motywacji.  

Rozmawiałam z kilkoma lekarzami z Porozumienia Rezydentów. Przekładając to, co mówili, na język nadający się do publikacji: „Syty głodnego nie Pięć pytań, na które nie odpowiedziała wrześniowa manifestacja zrozumie”. I nie chodzi tylko o to, że starsi stażem lekarze zarabiają dużo więcej od młodszych kolegów. Większym problemem jest niechęć czy brak gotowości do stanięcia w jednym szeregu z innymi zawodami medycznymi. – Gdyby była odrębna demonstracja lekarzy, może przyjechałoby dziesięć, dwadzieścia tysięcy – usłyszałam. Młodzi tego nie rozumieją. 

Po trzecie: czy udało się przestraszyć rząd? 

Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie boi się o wiele liczniejszych demonstracji – nie przestraszy się i tej zorganizowanej przez medyków. Gdyby rzeczywiście na ulice Warszawy wyszło kilkadziesiąt tysięcy osób... Ale nie wyszło. 

Co więcej, demonstranci tak naprawdę nie zaadresowali swojego protestu do żadnej z instytucji mających wpływ na to, co dzieje się w systemie ochrony zdrowia. Na trasie manifestacji najbliżej było Ministerstwo Zdrowia – dosłownie kilka kroków od Placu Zamkowego, skąd ruszał „biały marsz”. Medycy nie poszli pod Sejm, ominęli Kancelarię Premiera... Jeśli symboliczne miało być przejście obok Ministerstwa Finansów (ul. Świętokrzyska), to chyba zabrakło postawienia kropki nad „i”, jakiegoś wyrazistego gestu. Czytaj dalej...

 

Zobacz więcej artykułów z najnowszego numeru Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarek i Położnych

 
Zobacz także: