Zdaniem pielęgniarki: Nabijanie pielęgniarek w butelkę...

Zdaniem pielęgniarki - Monika Drobińska


ZDANIEM PIELĘGNIARKI

Nie ma w naszym kraju bardziej oderwanego od rzeczywistości ministerstwa niż ministerstwo zdrowia - miejsce, w którym pracujący ludzie powinni nie tylko trzeźwo spoglądać na świat, odróżniać realny od bajkowego, ale przede wszystkim dbać o zdrowie wszystkich Polaków.
Mam wrażenie, patrząc na jego poczynania, że minister zdrowia, działa jak we mgle, albo został porażony polem elektromagnetycznym lub w przeszłości przeżył wybuch bomby termobarycznej.
Żadna z jego dotychczasowych decyzji, żaden z pomysłów, nie tylko nie jest dobry, w rozumieniu zdrowia i życia Polaków, ale bywa szkodliwy.
Wszystko tak szumnie przedstawiane w mediach ma drugie dno, sięga dna.

Przymykanie oka na niedobory kadry pielęgniarskiej, powoływanie jakichś komisji, próby ustalania już dawno ustalonych rzeczy, udawanie wielkiej podwyżki (ta propozycja doskonale dzieli środowisko) - jest nie tylko nieetyczne, nie tylko szkodliwe, ale przede wszystkim niegodne jakiegokolwiek medycznego zawodu.
Punk widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia.

Następne będzie co???
Przymusowe wcielanie do specjalnie tworzonych przez ministra obrony jednostek dla geriatrycznych pielęgniarek???
Tylko jak je pogonić do jeszcze większego wysiłku??? Może chłopcy z ONR pomogą??? A może dziewczyny z ONR wysłać na studia pielęgniarskie, a potem w imię patriotyzmu niech zasuwają za dwa tysiące świątek, piątek i niedziela?
To dobry pomysł chyba, przecież ich patriotyczni, ogoleni na łyso mężowie zrozumieją wszystkie czynniki szkodliwe zawodu pielęgniarki. Będą je cierpliwie wspierać, dbać o dom, wychowywać dzieci, prać i gotować, kiedy ich żony pobiegną ze szpitala do szpitala - patriotycznymi rodzinami będą...

Jak zmusić ludzi do pracy w kilku miejscach, brania nadgodzin???
Bacikiem czy szantażem? - bo gadaniem o etyce i moralności dalej już się nie da.

Tylko podwyżka rozwiąże problem braku pielęgniarek. Nie kilka złotych, nie sto, nie dwieście, ale co najmniej podstawowe pensje w okolicach pięciu tysięcy.

Dużo???
Za dużo???

Nie. To adekwatna pensja podstwowa dla tego zawodu, dla odpowiedzialności, wiedzy i zakresu wykonywanych czynności...
Należałoby pomyśleć jeszcze o pomocach pielęgniarskich, zwiększeniu liczby salowych, rejestratorkach i kuchenkowych - do tego nie trzeba studiować.

Dziwi mnie fakt natychmiastowej zmiany podejścia do problemu ministra zdrowia.
To tak jakby miał dwa zdania, dwie osobowości, dwa charaktery, jakby było ich dwóch...
Ten sprzed ministrowania i ten z przyklejonym do tyłka, z trudem zdobytym stołkiem.

Mówiłam, że będę patrzeć na konanie polskiego pielęgniarstwa, patrzę.
Jednak nawet w najśmielszych snach nie spodziewałam się, że jakikolwiek minister i jego świta w majestacie "prawa", posuną się do eutanazji, która w MOIM kraju, uznawana jest za morderstwo, najbardziej potrzebnej medycznej grupy zawodowej, grupy, która kona od lat.

A przecież nikt nie wymaga wiedzy, tylko wyobraźni i podstawowych umiejętności z matematyki.
Proste wyliczenia.
Dane statystyczne bijące od lat na alarm...
Może rzeczywiście czas na wcielenie akcji "Jeden etat" w życie???
Zastanówcie się nad tym.
Chyba, że moje środowisko zawodowe lubi być nabijane w balona przez wszystkich, przez ministerstwo, przez sejmowe pielęgniarki, przez ZZPiP...
Jeżeli lubi, to daję słowo, że sfinasuję swoją kampanię wyborczą z własnych środków, wystartuję z listy każdej partii, która mnie przygarnie, a moim hasłem wyborczym będzie:
"NABIJANIE W BUTELKĘ PIELĘGNIAREK"
Zrobię sobie fotki z każdą specjalnością, obiecam, co będą chciały moje koleżanki, dostanę się do sejmu, a potem natychmiast zapomnę o SWOIM zawodzie, swojej anestezjologicznej miłości i zrobię wszystko, żeby moją rodzinę i znajomych ustawić gdzie się da...
Wyobraźnię mam to i kłamać się nauczę... W majestacie uczciwości oczywiście...

Jeden etat przez miesiąc jest realny.
Jeden etat w jednym miejscu, bez nadgodzin, bez zleceń. Dobrze wykonana praca w jednym miejscu. Tylko tyle i aż tyle...
No chyba, że jesteście gotowi na mnie głosować w wyborach...

 

Monika Drobińska, 11 czerwca 2017 r.