(6) WAŻNE! Pogląd Sądu na zasadę "trzykrotnego sprawdzenia leku przed jego podaniem" oraz zasadę "ograniczonego zaufania" pracy w zespołach medycznych.

Pielęgniarstwo 2018.


                 Zobacz całość tutaj...

Więcej o sprawie piszemy tutaj


Fragmenty z uzasadnienia do wyroku Sądu Rejonowego z 2017 roku:

Część piąta Sąd o pielęgniarce czytaj tutaj

Część szósta:

Sąd o zasadzie "trzykrotnego sprawdzenia leku przed jego podaniem" oraz zasadzie "ograniczonego zaufania" pracy w zespołach medycznych. 

Ze zgodnych wniosków wynikających z opinii biegłych w niniejszej sprawie, jak i zeznań niektórych świadków (J. O. i J. G.) oraz wyjaśnień samego oskarżonego wynika istnienie tzw . zasady trzykrotnego sprawdzenia leku przed jego podaniem. Jest to zasada nigdzie nie uregulowana, stanowiąca jednak powszechną praktykę. Nie ma także żadnego powszechnie obowiązującego przepisu, który wskazywałby na kim ten obowiązek ciąży. Bezsprzecznym jest, że, w przypadku gdy od samego początku jedna osoba pobiera lek, przygotowuje go, a następnie podaje bezpośrednio pacjentowi, to obowiązek trzykrotnego sprawdzenia leku spoczywa na tej osobie. Gdy zatem iniekcji leku dokonuje pielęgniarka, wcześniej ten lek pobierając z półki lub szafki, to ona powinna lek sprawdzić. Gdy z kolei – choćby w czasie wyżej wspomnianej procedury anestezjologicznej – lek przygotowuje lekarz i podaje go pacjentowi, to on powinien trzykrotnie sprawdzić lek przed podanie.

W niniejszej sprawie Sąd miał do czynienia z sytuacją, kiedy to lek pobierała i przygotowywała pielęgniarka, a następnie na polecenie lekarza podała mu fiolkę z przygotowanym przez siebie wcześniej lekiem, a bezpośredniego podania tego leku pacjentowi dokonał sam lekarz. J. O. ( pielęgniarka) oraz biegli z (...) wskazali, iż obowiązek weryfikacji leku spoczywał na oskarżonym (choć, jak wskazali ci sami biegli w późniejszej ustnej opinii, nie zawsze, zwłaszcza podczas niektórych zabiegów lekarz ma możliwość sprawdzić taki lek). Z kolei biegli lekarze J. B. oraz M. K. i K. K. wskazali odmiennie, iż obowiązek ten spoczywał w takim przypadku na pielęgniarce. Jak już wspomniano brak jest konkretnego źródła obowiązku sprawdzenia etykiety leku w omawianym przypadku, jednakże Sąd z uwagi na względy doświadczenia życiowego oraz przede wszystkim specyfikę i przebieg zabiegu ablacji serca i kompetencje poszczególnych członków zespołu zabiegowego przychyla się do zdania biegłych lekarzy J. B. oraz M. K. i K. K., iż oskarżony nie miał obowiązku w tym konkretnym przypadku sprawdzenia etykiety podawanego mu przez pielęgniarkę leku.

Po pierwsze należy wskazać, iż do zadań pielęgniarki należy przygotowanie narzędzi oraz leków na zlecenie lekarza, które są potrzebne do wykonywania danego zabiegu, a więc to pielęgniarka pobiera lek i przygotowuje go na tacy, więc już w momencie jego pobierania powinna samodzielnie sprawdzić etykietę leku. Następnie lekarz prosząc o podanie znieczulenia podczas wykonywania zabiegu, już poprzez samo wydanie polecenia pielęgniarce, jako osobie wykwalikowanej de facto dokonuje weryfikacji podawanego leku, gdyż - skoro prosi o podanie znieczulenia, to pielęgniarka powinna wiedzieć jaki lek podać i zweryfikować podawane lekarzowi opakowanie leku. Ponadto, co bardzo istotne lekarz podczas wykonywania zabiegu ablacji musi pozostać w stroju jałowym, z kolei opakowanie leku nie jest jałowe, a więc w celu zachowania zasad aseptyki nie może dotykać swoimi rękoma fiolki z lekiem, a jest ona trzymana przez pielęgniarkę, lekarz natomiast pobiera jedynie do strzykawki zawartość fiolki. Wskazać należy także na to, iż lekarz weryfikując nawet głosowo( co zdaniem sądu oskarżony uczynił, gdyż poprosił pielęgniarkę o podanie znieczulenia), nie ma możliwości zweryfikowania także innych elementów takich jak data ważności leku, czy sposób zabezpieczenia leku, które również podlegają sprawdzeniu przed podaniem leku pacjentowi. Jak wynika z opinii biegłych lekarzy mających doświadczenie praktyczne w przeprowadzaniu zabiegów ablacji, ze specyfiki tego zabiegu wynika, iż uwaga głównego lekarza musi być skoncentrowana na kilku monitorach oraz na samym pacjencie. W związku z powyższym lekarz wykonujący zabieg ablacji ma ograniczone możliwości zweryfikowania podawanego leku, a do tego tak prosta czynność w porównaniu z innymi czynnościami wykonywanymi w toku zabiegu, w dodatku gdy jest wykonywana przez wykwalifikowaną osobę, nie powinna być poddawana dodatkowej kontroli i weryfikacji. Zdaniem Sądu na brak konieczności weryfikowania przez oskarżonego podanego mu przez pielęgniarkę leku wpływa także fakt, iż pielęgniarki należą do wykwalifikowanego oraz odpowiednio wyszkolonego i wykształconego personelu medycznego (posiadają wykształcenie wyższe), który posiada kompetencje do przygotowywania, a także samodzielnego, bezpośredniego podawania leków pacjentom na zlecenie lekarza. Skoro wiec pielęgniarka może samodzielnie, bez nadzoru lekarza, na jego polecenie podawać bezpośrednio leki pacjentom, to tym bardziej w ramach podziału obowiązków na sali operacyjnej, lekarz prosząc kompetentną i wykwalifikowaną osobę jaką jest pielęgniarka o podanie konkretnego leku, nie ma obowiązku weryfikowania, czy został mu podany właściwy lek. Skoro wcześniej pielęgniarka sama te leki przygotowywała, powinna już wcześniej sprawdzić jakie leki pobiera.

Istotną kwestią jest fakt, iż zarówno biegli, jak i sam oskarżony wskazali, iż na bloku operacyjnym na oddziale kardiologii w ogóle nie powinien znajdować się chlorek potasu, gdyż jest to substancja w ogóle nie używana przy tego typu zabiegach. Skoro odpowiednio przeszkolona pielęgniarka przygotowała wcześniej leki w ramach jej obowiązków i kompetencji, oskarżony nie mógł nawet przewidywać, iż może dojść do podania substancji, której w ogóle nie powinno tam być. Dodatkowo należy wskazać, iż oskarżony dochował należytej staranności i wystarczającej weryfikacji prawidłowości przygotowania sali operacyjnej przez pielęgniarkę, gdyż przed przystąpieniem do zabiegu, gdy przyszedł na salę operacyjną sprawdził tacę z lekami i widział tam opakowania lidokainy.

Należy również wskazać na jeszcze jedną kwestię w tym zakresie, a mianowicie na tzw. zasadę ograniczonego zaufania jaka obowiązuje w pracy w zespołach medycznych. Na istnienie tej zasady wskazali zarówno biegli J. B., jak i biegli z (...) w W., przeciwnie z resztą do swojej wcześniejszej opinii, w której wskazali, iż główny lekarz powinien zawsze kontrolować i weryfikować czynności innych członków zespołu medycznego. Obowiązywanie zasady ograniczonego zaufania zostało potwierdzone także w licznych publikacjach naukowych jak: E. Z., „Wzajemne relacje w zespole medycznym w aspekcie odpowiedzialności karnej i zawodowej” w Prawo i Medycyna nr 9 (vol 3), 2001; A. L. „Odpowiedzialność za błąd w sztuce lekarskiej.” Z. 1998, s. 183; G. R. „Odpowiedzialność karna personelu medycznego działającego w zespole”. Palestra 1983 s. 62-63; J. S. „Błąd sztuki przy zabiegu medycznym w prawie karnym” R. V.. „Odpowiedzialność karna lekarza za błędy współpracującego zespołu” s. 174-206, W. 1965. Z zasady ograniczonego zaufania wynika, iż lekarz nadzorujący pracę zespołu medycznego ma obowiązek kontrolować i weryfikować czynności innych członków zespołu medycznego dopiero, gdy popełnią oni jakiś błąd lub z ich działania wynikną jakieś nieprawidłowości. Natomiast dopóki praca danego członka zespołu medycznego przebiega bez zarzutów, to współpraca powinna odbywać się na zasadzie wzajemnego zaufania w oparciu o kompetencje danego członka zespołu medycznego.

W niniejszym przypadku U. C. była przeszkolona do asystowania przy zabiegach ablacji serca, a zabiegi z udziałem Z. F. (1) i D. J. były już kolejnymi zabiegami, w których w/w pielęgniarka asystowała. A. S. w toku dotychczasowej współpracy nie zauważył, by U. C. popełniła jakiś błąd i był zadowolony z jej pracy pod kątem merytorycznym, tym bardziej, iż była to już pielęgniarka posiadająca ogólne doświadczenie w zawodzie pielęgniarskim. Wobec czego nie zaktualizowała się w niniejszym przypadku konieczna przesłanka do weryfikacji i kontroli czynności wykonywanych przez U. C. w ramach zasady ograniczonego zaufania. Co prawda oskarżony w swoich wyjaśnieniach wskazał na niektóre nietypowe zachowania pielęgniarki w toku przygotowywania się do innych zabiegów ablacji: chęć skorzystania z telefonu komórkowego, chęć wyjścia z S. operacyjnej czy też przyniesienie na sale operacyjną kwiatów, powyższe jednak – niewłaściwe zachowania – nie dotyczyły ściśle procedury medycznej i nie stanowiły wystarczającej przesłanki do zerwania zasady ograniczonego zaufania do członka zespołu medycznego.

Część siódma - Rozstrzygnięcie końcowe sądu czytaj tutaj 

Wybrał: Mariusz Mielcarek