Artykuł z lipcowego wydania gazety branżowej, którą czytają pielęgniarki i położne w 600 szpitalach. Wojewoda: "Pielęgniarka zarabia podobnie jak lekarz specjalista pierwszego stopnia. Dlatego wynagrodzenia pielęgniarek nie są krytycznie niskie"!

Reakcja władz na pielęgniarki na zwolenieniach

Co wolno wojewodzie... Poniżej przytaczamy, co o pielęgniarkach mówił w piątek wojewoda, grając rolę "złego policjanta". Mówił: "Należy przypuszczać, że są to zwolnienia fałszywe", "Ja rozumiem formy protestu różne, różnego rodzaju, ale nie rozumiem ewentualnego wyłudzenia świadczeń...", a także, że pielęgniarki zarabiają podobnie jak lekarz specjalista pierwszego stopnia. Co mówił o pielęgniarkach wojewoda w poniedziałek, publikujemy na stronie 3.

 

W związku z lawinową liczbą zachorowań pielęgniarek wojewoda lubelski Przemysław Czarnek spotkał się z dyrektorem Radosławem Starownikiem z SPSK 4. W spotkaniu udział wzięli również przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia, przedstawiciele rektora Uniwersytetu Medycznego, który jest organem prowadzącym tego szpitala, wojewódzki inspektor sanitarno-epidemiologiczny Irmina Nikiel, a także przedstawiciele Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego oraz Wydziału Zdrowia Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.

– Spotkanie dotyczyło lawinowych chorób pielęgniarek, które dzisiaj – w świetle informacji, które dostałem – w liczbie 242 (na ponad 1100 zatrudnionych) przebywają na zwolnieniach lekarskich, to jest około 20 proc. stanu. Niestety powoduje to poważne uciążliwości w działaniu szpitala, zwłaszcza na tych oddziałach, które są jedynymi w regionie. Szpital jak na razie radzi sobie z tym problemem. Niemniej jednak ta sytuacja, gdyby miała się rozwijać, rzeczywiście byłaby niekorzystna dla pacjentów – poinformował wojewoda na spotkaniu z dziennikarzami.

– Chcę powtórzyć i podkreślić jedną rzecz: wojewoda lubelski zajmuje się tym tylko i wyłącznie dlatego, że chodzi o bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów z województwa lubelskiego. Wojewoda nie jest organem prowadzącym dla żadnego szpitala w regionie. To są szpitale, dla których organem prowadzącym jest województwo lubelskie samorządowe, czyli Zarząd Województwa Lubelskiego z PO i PSL, albo są to szpitale kliniczne, dla których organem prowadzącym jest rektor Uniwersytetu Medycznego. Niemniej jednak, ponieważ chodzi o potencjalne zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów, to rzeczywiście to spotkanie było konieczne – precyzował wojewoda.

Wojewoda przedstawił efekty spotkania. – Zostałem poinformowany przez pana dyrektora Starownika z SPSK 4 oraz przedstawicieli pana rektora Dropa, że zostało skierowane zawiadomienie do prokuratury, zawiadomienie w dwóch kierunkach, z czego jestem bardzo zadowolony. Po pierwsze, zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów potencjalne, ale po drugie w kierunku podejrzenia wyłudzania świadczeń przez pielęgniarki. Spodziewam się, że przedmiotem tego postępowania będą zarówno świadczenia pielęgniarek, czyli to potencjalne wyłudzanie tych świadczeń, jak i zachowania lekarzy, którzy te zwolnienia lekarskie wystawiali.

– Sytuacja, w której 242 pielęgniarki naraz w środku lata są chore, jest sytuacją dość dziwną, dlatego też poprosiłem panią Irminę Nikiel, żeby zbadała sytuację epidemiologiczną w szpitalu przy ul. Jaczewskiego, tak jak i w innych szpitalach, w których ewentualnie te masowe zwolnienia lekarskie mają miejsce, bo my od naszych służb epidemiologicznych nie otrzymujemy żadnego komunikatu, żebyśmy mieli jakikolwiek problem z jakąkolwiek epidemią. Tymczasem problemy mają te szpitale. Należy przypuszczać, że są to zwolnienia fałszywe. Ja rozumiem formy protestu różne, różnego rodzaju, ale nie rozumiem ewentualnego wyłudzenia świadczeń, powtarzam ewentualnego, to jest zadanie prokuratury, żeby to zbadała. Ale też nie rozumiem Pielęgniarki naigrania z życiem i zdrowiem pacjentów – zaznaczył wojewoda.

Poinformował także o zaangażowaniu w wyjaśnianie sprawy jeszcze jednej instytucji publicznej. – Zakład Ubezpieczeń Społecznych szczególnie wnikliwie bada każdy przypadek zwolnienia lekarskiego zarówno od strony lekarza, który wystawia zwolnienie lekarskie, jak i od strony pielęgniarki, która to zwolnienie lekarskie otrzymuje. Nie taka powinna być forma protestu.

– Pani doktor Anna Lubczyńska-Rumińska, ekspert do spraw zdrowia, stwierdziła dziś na łamach „Kuriera Lubelskiego”, że tak naprawdę pielęgniarki podają w mediach pensję zasadniczą i to na rękę, nie wliczają w to dodatków, jak na przykład wysługa lat, czynniki motywacyjne, dyżury i tak zwane Zembalowe, tak jakby to nie było płacone z budżetu państwa. Jak poinformował mnie pan dyrektor Starownik z SPSK 4, średnia pensja pielęgniarki specjalistki, a tych jest najwięcej, również wśród tych, które są na zwolnieniach lekarskich, wynosi 5100 zł brutto. Chciałbym, żeby opinia publiczna miała pełną świadomość, o czym mówimy. Nie mówimy o pielęgniarkach, które zarabiają 1800 zł pensji zasadniczej, tylko mówimy o pielęgniarkach, których średnie wynagrodzenie wynosi 5100 zł brutto. Co więcej - od lipca, i to było jasne już wcześniej, pan dyrektor Starownik podwyższa to wynagrodzenie o kolejne 850 zł brutto. Wynagrodzenie dojdzie do poziomu blisko 6000 zł. Podobnie zarabia lekarz specjalista pierwszego stopnia – relacjonował wojewoda.

Odnosząc się do tych danych, wojewoda ocenił: – Jeśli ktoś twierdzi, że to jest krytycznie niskie wynagrodzenie dla pielęgniarek, uzasadniające narażanie pacjentów, ich życia i zdrowia, to ja będę miał odmienne zdanie w tym zakresie. Dlatego cieszę się, że pan dyrektor Starownik nie ulega szantażom, bo jeszcze raz powtarzam: 5100 zł brutto teraz plus 850 złotych brutto od lipca w górę, to nie jest rażąco niskie wynagrodzenie w moim przekonaniu. Choć, oczywiście, ja rozumiem postulaty płacowe pielęgniarek, bo każdy chciałby zarabiać więcej i to jest dla mnie zrozumiałe. Czytaj... ciąg dalszy.

Piątek, 29.06.2018 r.
źródło: strona internetowa Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego