Dyskusja pielęgniarek: Pielęgniarstwo: zawód czy powołanie... Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak mogę za tak małe pieniądze wykonywać tak odpowiedzialną pracę...

Dyskusja pielęgniarek

Drugi odcinek pielęgniarskiego vloga
"Niespójne z rzeczywistością"

Prędzej wybudują dwie wieże w Warszawie...


Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do fanpage'a Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych na Facebooku i także bądź info!



Do czego zmierza polskie pielęgniarstwo?
Raczej jak dyrektorzy postrzegają pielęgniarki...

Komentarze na pielegniarki.info.pl

  • Dyrektorzy postrzegają pielegniarki jako tania siła robocza, które pokornie, bez sprzeciwu będą orać. I tak już to trwa przez 35 lat, bo tyle jest mi dane obserwować służbę, a teraz ochrone zdrowia. Zmieniają tylko nazwy, bo to mogą zrobić bez pieniędzy. Stoimy najniżej w łańcuchu pokarmowym. I to, co piszą panie uczone w piśmie, jakie to my jesteśmy ważne. Długo pozostanie między bajkami.
     
  • Bo pielęgniarka to sprzęt. Raz pod oknem, raz za... i łóżko pościeli, podłogę umyje. A w wolnej chwili pobiegnie i tu i tam. Podłączy kroplówkę, ekg zrobi, pobierze krew, rozda posiłek, uzupełni dokumentację medyczną, zmieni pościel i... można tak bez końca. Wszystkie to wiemy. A na tym oddziale, czy na tamtym, to bez znaczenia. Przecież specjalizacja z określonej dziedziny medycznej (zdobyta często z trudem i za ciężkie pieniądze) nikogo do niczego nie zobowiązuje. Chociaż... "jak na szpital"... to może i do kuchni się nadamy. Co myślicie dziewczyny?
  • Jaki świetny pomysł. Chyba za mocno się ta pani w główkę uderzyła wstając z łóżka. Jej zdaniem chyba pielęgniarka to tylko obsługa strzykawki, tudzież część wyposażenia oddziałowego - jak łóżko, stół, czy taboret, które można sobie przesunąć pomiędzy oddziałami. Ciekawe czy w kwestii lekarzy ma takie samo zdanie? Ortopedę dać na neurochirurgie do zabiegu. W sumie to zabieg i to zabieg. Ta pani chyba kompletnie nie zdaje sobie sprawy, na czym polega specyfika pracy na danym oddziale. Pani Przewodnicząca skoro jest pielęgniarką, to od jutra bez problemu może iśc pełnić dyżur np. na SOR, w takim razie?
     
  • A czemu internista nie operuje, albo dermatolog nie robi kolonoskopii? Po co ten cyrk ze specjalizacjami, skoro żadna z nas nie jest nigdzie przypisana. A co z bezpieczeństwem pacjentów, każdy oddział ma swoją specyfikę, no nie jest tak, że czy układasz masło na półce, czy papier toaletowy, to wszystko jedno. Czas i pora, aby panie z władz może chociaż na trochę trafiły do szpitala, w charakterze personelu i pokazały jakie są uniwersalne i elastyczne.
     
  • Niech te rządzące pokażą jak wpadają np. na dermatologie i sobie błyskawicznie radzą, bo to tylko maści-hehehe, a oczyszczanie owrzodzeń, a odpowiednio zrobiony opatrunek, nawet posmarownie chorego maścią, to nie jest zwykłe maźnięcie, jakby się komuś mogło wydawać. Zapraszam te panie z całego serca, założę się, że na drugi dyżur by już nie przyszły. I wiele jest takich oddziałów, gdzie praca jest specyficzna. W sklepie można iść z działu na dział, ale nie w szpitalu, kochane panie rządzące - nie wiedzące.
     
  • A nasze przedstawicielki ze związków, stowarzyszeń wszelkich i towarzystw, mają tylko spotkania przy kawie, uśmiechy i obiecanki i zachłyśnięcie spotkaniami trwa od lat i nic z tego nie wynika. W innych zawodach bez takich spotkań i osiągają pracownicy to, co im się należy, bo mają odważnych przywódców.

Zobacz pozostałe 60 komentarzy...

Poniżej fragment ogłoszenia:

oraz fragment skanu umowy (żeby nie było wątpliwości gdzie ta pielęgniarka ma wykonywać świadczenia zdrowotne):

Bardzo interesujące jest zagadnienie gdzie ta pielęgniarka zostanie wykazana w kontekście nowych norm zatrudnienia pielęgniarek.

Wybrał Mariusz Mielcarek


Personel pielęgniarski - Sąd: nieprawdziwym okazał się zarzut „wprowadzenia napiętej atmosfery wśród personelu” pielęgniarskiego wobec oddziałowej.

W uzasadnieniu (fragment) Sądu Okręgowego czytamy:

Część trzecia: Pielęgniarka: za moją decyzją stoi "zła atmosfera na oddziale, w której czuje się zaszczuta i pozbawiona autorytetu".

(...)

Tak więc w zakresie zarzutu „podważania i negowania decyzji i poleceń” - z oświadczenia pracodawcy nie wiadomo było o jakie decyzje w ogóle chodzi i sam pozwany wyjaśniał to dopiero w odpowiedzi na pozew, wskazując znowu ogólnie, że powódki „ignorowały polecenia oddziałowej B. G. (1)”. Jednak jak wykazało postępowanie dowodowe powódki, mimo, że nie zgadzały się z niektórymi decyzjami oddziałowej i ordynatora- tymi dotyczącymi rotacji to jednak je wykonywały. Poddały się powódki nowym obowiązkom wynikającym z konieczności pracy na różnych odcinkach oddziału i wykonywały wszystkie polecenia przełożonych. Charakterystyczne jest przy tym, że w samej odpowiedzi na pozew w zasadzie nie wskazuje się istoty konfliktu, który rozgorzał na tle rotacji personelu, powoływano jedynie jakieś zdarzenie związane z zatrudnieniem nowych położnych, o którym świadkowie w tym postępowaniu w ogóle nie zeznawali. Pozwany do kwestii sporu o rotacje w ogóle nie nawiązywał a jak wynika z zeznań świadków w szczególności także śwd. G. i śwd. T. to rotacje personelu jako jedyne działania nowego kierownictwa oddziału spotkały się z ostrą krytyką personelu. Sąd I instancji podkreślił, że nie było sytuacji aby powódki zignorowały- nie wykonały jakiegoś polecenia przełożonej i w takim zakresie zarzuty pozwanego Sąd Rejonowy uznał za nieprawdziwe.

Zdaniem Sadu I instancji nieprawdziwym okazał się zarzut „wprowadzenia napiętej atmosfery wśród personelu” w takim znaczeniu jak wskazywał to pozwany w odpowiedzi na pozew. Pozwany wyjaśnił ten zarzut odnosząc się do faktów, które w ogóle nie były przytaczane w postepowaniu dowodowym jak „wprowadzenie zmian w przeprowadzanych rozmowach dyscyplinujących i wydawanie poleceń za zamkniętymi drzwiami”. Takim praktykom miały się sprzeciwiać powódki ale przecież żaden ze świadków o nich nawet nie wspomina. Dowodem na wprowadzenie napiętej atmosfery na oddziale miała być kwestia wpływania przez powódki na ordynatora, który na skutek ich podszeptów miał zmieniać decyzje oddziałowej. Pozwany tego nie wykazał a sam zarzut opierał się o insynuacje istnienia intymnych związków pomiędzy poprzednim ordynatorem- dr K. a powódką K.. Wykazano w postępowaniu, że ordynator- dr K. dążył do zmiany oddziałowej ale na jej stanowisku widział zupełnie inną osobę niż K. K.. Zainteresowani zaprzeczyli także istnieniu jakichkolwiek związków pozazawodowych a fakt, że ten lekarz cieszył się dużą sympatią całego personelu wynika z treści pisma wszystkich położnych z listopada 2015 roku.

W zakresie tego zarzutu pozwany przytaczał zarzut zmanipulowania jednej z położonych, która miała w końcu przez powódki złożyć wypowiedzenie. Faktycznie zaś świadek P. A. zwolniła się z uwagi na postawę oddziałowej- śwd. G., nie mogąc znieść jej nagabywania i zmuszania do prywatnych zwierzeń. Nieprawdziwy okazał się kolejny w tym kontekście zarzut namawiania położonych przez powódki aby położne udawały się na zwolnienia lekarskie w celu destabilizacji pracy oddziału. Zdarzenie takie nie miało miejsca- położne temu zgodnie zaprzeczyły a sama śwd. G. zeznała, że wie o nim jedynie ze słyszenia. Rzeczywiście obie powódki były w jednym czasie niezdolne do pracy a W. S. niezdolna była do pracy na skutek wypadku jakiemu uległa.

Mając na uwadze powyższe Sąd Rejonowy wskazał, że o ile atmosfera pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym była rzeczywiście zła oraz, że pomiędzy powódkami a oddziałową istniał pewien konflikt to na pewno nie wynikał on z opisywanych w odpowiedzi na pozew zdarzeń. Wszystkie położne a nie tylko powódki przyjęły sam fakt nominacji śwd. G. na stanowisko zajmowane dotychczas przez ich umierającą koleżankę za nieodpowiednie. Jasne jest, że taka postawa nie zasługuje na uznanie. To nie pracownik a pracodawca odpowiada za organizacje miejsca pracy, nie mniej jednak tę nieufność i dystans położnych do nowej oddziałowej nie wprowadziły powódki- to nie one jak się sugeruje w wypowiedzeniu były wichrzycielkami na oddziale. Następnie dochodzi kwestia rotacji, wobec których położne znowu zgodnie wysuwały konkretne zastrzeżenia. Sama oddziałowa i ówczesny ordynator je odrzucały, położne pisały w tej sprawie pisma do władz szpitala. Pomiędzy nimi a oddziałową powstaje dodatkowe źródło nieufności ale cała ta sprawa kończy się w 2015 roku i personel oddziału wykonuje wszystkie swoje obowiązki. Dalsza współpraca cechuje się wzajemną nieufnością, ostentacyjnym dystansem ale w zakresie profesjonalnych obowiązków przebiega bez zakłóceń.

Ciag dalszy (część piąta) nastąpi dziś o 18.00 - 27 stycznia 2019 roku

Wybrał: Mariusz Mielcarek


Zabrakło 11 pielęgniarek. Szpital zlikwidował 72 łóżka.
Reforma czy rozkład systemu ochrony zdrowia?

Na nic zdały się zamieszczane przez Pabianickie Centrum Medyczne ogłoszenia o wolnych etatach dla pielęgniarek. Ich niewystarczająca liczba sprawiła, że w szpitalu zlikwidowano, bagatela, 72 łóżka! Cięcia zostały przeprowadzone w siedmiu oddziałach, nie wyłączając nawet tych, gdzie leczone są dzieci.

Nie doszłoby do tego, gdyby placówka nie miała problemów kadrowych. Rezultaty, niestety, widać – spółka złożyła w tej sprawie stosowny wniosek do oddziału zdrowia publicznego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi i uzyskała jego akceptację.

Wyraźnie mniejsza liczba łóżek to efekt wejścia w życie nowego rozporządzenia, dotyczącego norm zatrudnienia pielęgniarek i położonych, które określa, ile musi ich być przy takiej, a nie innej liczbie pacjentów (w przypadku większości oddziałów to 0,6 pielęgniarskiego etatu na jednego chorego).

– Chcąc utrzymać wszystkie łóżka, jakie dotychczas mieliśmy, trzeba by zatrudnić 11 dodatkowych pielęgniarek, a na rynku pracy po prostu ich nie ma. Nie tylko nasz szpital boryka się z tym problemem, w podobnej sytuacji znajdują się placówki w całym kraju – podkreśla Adam Marczak, kierownik działu marketingu i administracji w PCM.

Nie wszystkie oddziały straciły łóżka – do cięć nie doszło np. na urologii oraz na intensywnej terapii. Na drugim biegunie stoją chirurgia i interna – tam były najostrzejsze.

Ile łóżek zlikwidowano w poszczególnych oddziałach?

– chirurgia ogólna i naczyniowa – 17 (były 42, jest 25)
– wewnętrzny I – 10 (było 40, jest 30)
– wewnętrzny II – 10 (było 40, jest 30)
– ginekologia i położnictwo – 9 (było 40, jest 31)
– neurologia – 5 (było 20, jest 15)
– chirurgia urazowo – ortopedyczna – 11 (było 36, jest 25)
– neonatologia z patologią noworodka – 4 (było 20, jest 16)
– dziecięcy – 6 (było 30, jest 24)

Według zapewnień Adama Marczaka, mniejsze oddziały nie oznaczają dla PCM strat finansowych, gdyż kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia były podpisywane na świadczenia medyczne, a nie na liczbę łóżek.

Jakie konsekwencje poniosą pacjenci?

– Żadnych. Wykorzystanie łóżek w naszym szpitalu nie było na maksymalnym poziomie, dlatego nie ma zagrożenia, że pacjent nie zostanie przyjęty z powodu braku miejsca i że będzie musiał czekać na hospitalizację tygodniami. Nasze usługi medyczne, zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i jakość, pozostają na niezmienionym poziomie – zapewnia Adam Marczak.

Patrycja Socha/epainfo.pl

źródło: epainfo.pl

Czytaj: Ostre cięcia w szpitalu. Brakuje pielęgniarek. Czy zabraknie też łóżek dla pacjentów?


Zawód pielęgniarki - Sąd Najwyższy.
Umowa o pracę, kontrakt. Różnice w samodzielności wykonywania zawodu?

Z uzasadnienia (fragment) wyroku Sądu Okręgowego z 2014 roku:

Reasumując Sąd Najwyższy zauważył, że prawidłowa wykładnia przepisów ustawy o zawodzie pielęgniarki, powołanych w skardze kasacyjnej jako jej podstawy, prowadzi do dwóch wniosków.

Po pierwsze, pielęgniarka wykonuje zawód samodzielny. Niezależnie bowiem od formy wykonywania przez pielęgniarkę usług, polegających na udzielaniu świadczeń zdrowotnych (art. 4 ustawy), pozostaje ona zawsze samodzielna, także wtedy, gdy wykonuje polecenia lekarza realizuje zlecenia lekarskie w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji (art. 4 ust. 2 pkt 4 ustawy). Sąd Najwyższy zwrócił przy tym uwagę, że Sąd Okręgowy jako jedną z istotnych przesłanek dla ustalenia, że strony łączył stosunek pracy, przyjął, że to pozwana udostępniała powódce sprzęt medyczny niezbędny do wykonywania usług przez powódkę. Sąd Najwyższy zaakcentował zatem, że pielęgniarka wykonująca indywidualną praktykę pielęgniarską w zakładzie opieki zdrowotnej (podmiocie leczniczym) nie ma obowiązku posiadania własnego sprzętu medycznego, co oznacza, że to zakład opieki zdrowotnej udostępnia taki sprzęt pielęgniarkom, także zatrudnionym na podstawie umowy o świadczenie usług (na tzw. kontrakcie). Ustawodawca przyjął, że niezależnie od podstawy zatrudnienia (umowa o pracę, umowa cywilnoprawna) sprzęt medyczny jest udostępniany pielęgniarkom przez zakład opieki zdrowotnej. Wyjątek dotyczy pielęgniarek prowadzących indywidualną praktykę pielęgniarską wyłącznie w miejscu wezwania, czyli udzielających określonych świadczeń zdrowotnych w miejscu zamieszkania lub stałego pobytu pacjenta (art. 25 ust. 4 pkt 2 ustawy).

Po drugie przepisy ustawy o zawodach pielęgniarki położnej dowodzą, że wybór formy zatrudnienia pielęgniarki w zakładzie opieki zdrowotnej został pozostawiony stronom. Na pracę pielęgniarki zawsze składają się te same usługi (świadczenia zdrowotne), określone w art. 4 ust. 1 i 2 ustawy, niezależnie od formy zatrudnienia. Rozstrzygnięcie, czy pielęgniarka zawarła z zakładem opieki zdrowotnej umowę o pracę, czy też umowę prawa cywilnego, zależy od stopnia nasilenia występowania w łączącym strony stosunku prawnym takich cech stosunku pracy jak: podporządkowanie pracownika kierownictwu (poleceniom) pracodawcy (W przypadku pielęgniarki nie chodzi przy tym o realizację zleceń lekarskich w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, ponieważ te ma obowiązek realizować także pielęgniarka kontraktowa), wymóg osobistego świadczenia pracy (bez choćby potencjalnej możliwości zastąpienia inną osobą), obciążenie zatrudniającego ryzykiem prowadzenia zakładu pracy.

Jeśli chodzi o podporządkowanie kierownictwu pracodawcy, Sąd Najwyższy zauważył, że niezależnie od tego, czy praca pielęgniarki jest wykonywana na podstawie umowy o pracę, czy też umowy cywilnoprawnej, nie jest ona podporządkowana pracodawcy w zakresie sposobu świadczenia usług zdrowotnych, gdyż wyklucza to przepis ustawy stanowiący o samodzielności tego zawodu (art. 2 ustawy). Pielęgniarka podlega pracodawcy wyłącznie w kwestiach administracyjnych (takich jak godziny rozpoczęcia i zakończenia świadczenia pracy) oraz lekarzowi w określonym zakresie w procesie leczenia (art. 4 ust. 2 pkt 4, art. 22 ust. 1 ustawy). W takim samym zakresie musi podlegać zleceniodawcy pielęgniarka wykonująca zawód na podstawie umowy cywilnoprawnej, trudno sobie bowiem wyobrazić, aby nie podlegała zleceniom lekarza albo była w pełni swobodna w zakresie np. opuszczenia placówki medycznej (zakładu opieki zdrowotnej) w dowolnej chwili, skoro jej nieobecność mogłaby w skrajnych przypadkach spowodować zagrożenia dla zdrowia lub życia pacjenta. Sąd Najwyższy zwrócił zatem uwagę, że zbadanie kwestii podporządkowania administracyjnego i organizacyjnego pielęgniarki zatrudnionej w przychodni, w której przyjmowani są pacjenci w godzinach pracy przychodni, nie prowadzi do konkluzji, że istnieją jakieś zasadnicze różnice między podporządkowaniem w przypadku zatrudnienia typu pracowniczego oraz wykonywania tego zawodu w ramach umowy o świadczenie usług. W obu przypadkach podporządkowanie pracodawcy i zleceniodawcy może przybrać podobną postać. Mając na uwadze powyższe w ocenie Sądu Najwyższego właśnie w tym kontekście należy oceniać obowiązek przebywania powódki w przychodni w godzinach przyjmowania pacjentów i konieczność zgłaszania zleceniodawcy (kierownikowi przychodzi, pielęgniarce koordynującej) przypadków wcześniejszego opuszczenia przychodni.

Jeśli chodzi o obciążenie zatrudniającego ryzykiem prowadzenia działalności w przypadku placówki medycznej, kwestia ta sprowadza się głównie do ustalenia, kto (zatrudniający czy zatrudniany) odpowiada za szkody powstałe w wyniku udzielania świadczeń zdrowotnych, np. w przypadku błędu w wykonaniu usługi przez pielęgniarkę. Pielęgniarka świadcząca usługi w zakładzie opieki zdrowotnej (podmiocie leczniczym) nie musi dysponować własnym sprzętem, gdyż wymaganie to dotyczy wyłącznie pielęgniarki świadczącej usługi w miejscu wezwania (art. 25 ust. 4 pkt 2oraz art. 26 27 ustawy). Z tej przyczyny ryzyko pracodawcy, rozumiane jako obowiązek udostępnienia pracownikowi sprzętu (aparatury, urządzeń) niezbędnego do pracy, nie występuje w przypadku pielęgniarek zatrudnionych w przychodni, niezależnie od podstawy świadczenia przez nie usług zdrowotnych, ponieważ zakład opieki zdrowotnej (podmiot leczniczy) ma obowiązek udostępnić sprzęt medyczny na takich samych zasadach zarówno pielęgniarce wykonującej zawód na podstawie umowy o pracę, jak i na podstawie umowy cywilnoprawnej. Istotne w kontekście ryzyka obciążającego zatrudniającego lub zatrudnianego jest natomiast wymaganie od pielęgniarki ubezpieczenia własnej odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli pielęgniarka zawiera we własnym imieniu umowę ubezpieczenia swojej odpowiedzialności cywilnej za szkody mogące powstać w związku ze świadczeniem przez nią usług zdrowotnych (choćby spowodowane przez nią nieumyślnie), stanowi to podstawę do oceny, że zatrudniającego ją zakładu opieki zdrowotnej (podmiotu leczniczego) nie obciąża ryzyko jej działalności. Gdyby pielęgniarka była pracownikiem, za szkody przez nią wyrządzone (zwłaszcza nieumyślnie) odpowiadałby pracodawca, a zatem nie byłoby potrzeby ubezpieczenia jej odpowiedzialności cywilnej. Skoro pielęgniarka zawiera umowę ubezpieczenia swojej odpowiedzialności cywilnej, może to świadczyć, że nie pozostaje w stosunku pracy z zatrudniającym ją podmiotem leczniczym.

Przechodząc do oceny kwestii osobistego świadczenia pracy Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że umowa zawarta przez strony na piśmie nie zawierała postanowienia o możliwości zastąpienia powódki jako pielęgniarki przez osobę trzecią. W czasie zatrudnienia powódki u strony pozwanej nie zdarzył się również przypadek, aby powódka poszukiwała kogoś na swoje zastępstwo. Powódka faktycznie świadczyła pracę osobiście, a w razie jej nieobecności (szkolenie, zwolnienie lekarskie, inne przypadki „wolnego”) pozwana Spółka zapewniała jej zastępstwo przez inną pielęgniarkę zatrudnioną w tej samej przychodni. Nie oznacza to jednak w ocenie Sądu Najwyższego, że w ogóle nie istniała (choćby potencjalnie) możliwość zastąpienia powódki przez inną pielęgniarkę prowadzącą indywidualną praktykę pielęgniarską i gdyby powstała taka potrzeba (zastąpienia powódki przez dłuższy czas a nie przez kilka dni), strona pozwana nie oczekiwałaby od powódki znalezienia kogoś (innej pielęgniarki) na zastępstwo. Argumentacja Sądu Okręgowego dotycząca tej kwestii nie była w ocenie Sądu Najwyższego w związku z tym przekonująca i wystarczająca do przyjęcia bezwzględnego obowiązku osobistego świadczenia pracy.

Wybrał: Mariusz Mielcarek 

Komentarze użytkowników

Dodaj komentarz