Sąd: czyn pielęgniarki stanowił przestępstwo! 120 tys. zadośćuczynienia dla pacjentki jest odpowiednie.

Orzecznictwo sądowe w zakresie wykonywania zawodu pielęgniarki.


Zobacz zapowiedź czwartego odcinka pielęgniarskiego vloga

"Niespójne z rzeczywistością"!

"Wynagrodzenia pielęgniarek i położnych"!

Zobacz poprzednie odcinki pielęgniarskiego vloga "Niespójne z rzeczywistością"!


Sąd: czyn pielęgniarki stanowił przestępstwo!
120 tys. zadośćuczynienia dla pacjentki jest odpowiednie. 

Z uzasadnienia (fragmenty) Sądu Apelacyjnego z dnia 11 grudnia 2018 roku:

Lekarz operator oraz pielęgniarki uczestniczące w operacji były zatrudnione w pozwanym szpitalu na podstawie umowy o pracę. Dodatkowo A. P. miała podpisany kontrakt z pozwanym o pełnienie dyżuru lekarskiego w zakresie położnictwa i ginekologii w obrębie izby przyjęć

Do zadań pielęgniarki instrumentującej należało przygotowanie sali operacyjnej, podawanie lekarzom narzędzi oraz materiałów operacyjnych, nadzorowanie całego procesu operacyjnego pod kątem ilości zużytego sprzętu. Pielęgniarka instrumentująca powinna policzyć m.in. ilość chust operacyjnych w otwieranym przez nią opakowaniu. Standardowo w jednym opakowaniu znajdują się cztery chusty chirurgiczne. Lekarz prowadzący zabieg nie jest w stanie liczyć ilości zużytego materiału. W sytuacji stwierdzenia niezgodności pomiędzy stanem materiału użytego do zabiegu a stanem na koniec operacji, pielęgniarka instrumentująca odpowiedzialna za wydawanie narzędzi powinna zgłosić ten fakt lekarzowi – operatorowi. Wówczas przed zamknięciem powłok brzusznych obowiązkiem personelu uczestniczącego w operacji jest znalezienie brakującego elementu. W razie dalszych wątpliwości stwierdzony brak należy odnotować w protokole pooperacyjnym. W tej sytuacji lekarz powinien zlecić badanie pacjenta poprzez wykonanie zdjęcia rentgenowskiego w celu upewnienia się, czy brakujący materiał nie pozostał w ciele osoby operowanej.

Przebieg zabiegu cesarskiego cięcia przeprowadzonego u B. P. (1) był trudny i skomplikowany. Operacja miała charakter nagły, istniało zagrożenie życia dziecka. W toku operacji nastąpiło duże krwawienie wewnętrzne. B. P. (2) podawała lekarzom chusty chirurgiczne, nie licząc ile sztuk znajduje się w każdym opakowaniu. Podczas zabiegu zużyto 2 opakowania chust chirurgicznych.

W trakcie operacji B. P. (2) zauważyła, że brakuje jednej chusty operacyjnej. Pielęgniarka otworzyła dwa opakowania z chustami chirurgicznymi, podczas gdy po ich wykorzystaniu w trakcie operacji dysponowała 7 chustami. B. P. (2) zaczęła szukać brakującej chusty, poprosiła drugą pielęgniarkę I. S. o sprawdzenie, czy chusta nie znajduje się w koszu na odpady operacyjne. Nie poinformowała o tym fakcie lekarza prowadzącego A. P., która wydała decyzję o zamknięciu powłok ciała powódki.

B. P. (2) w protokole pooperacyjnym sporządzanym przez pielęgniarki nie wpisała braku chusty operacyjnej.

(...)

W ocenie Sądu co do zasady zeznania świadków były ze sobą zgodne i wzajemnie się uzupełniały. Jedyna sprzeczność dotyczyła tego, czy w trakcie operacji w dniu 7 września 2006 r. pielęgniarka instrumentująca B. P. (2) poinformowała lekarza operatora o zauważonym przez nią braku jednej chusty chirurgicznej. Przesłuchane w sprawie B. P. (2) i I. S. wskazywały, że taka informacja została przekazana, a następnie doszło do szukania brakującego materiału. Z kolei A. P., A. O. (1), J. K. i B. R. (1) zaprzeczyli, by w trakcie zabiegu cesarskiego cięcia została zgłoszona jakakolwiek wątpliwość dotycząca stanu materiału. W tym zakresie Sąd uznał za wiarygodną relacje lekarzy uczestniczących w zabiegu. Przede wszystkim jak wynikało z zeznań A. P. w przypadku stwierdzenia braków w zużytych materiałach czy narzędziach doszłoby do ich szukania i upewnienia się przez zamknięciem powłok brzusznych, czy nie zostały w ciele pacjentki. Dodatkowo w razie takich wątpliwości, po zabiegu lekarze przeprowadziliby stosowne badania w celu upewnienia się czy żadne ciało obce nie znajduje się w jamie brzusznej powódki. Tymczasem w niniejszej sprawie B. P. (1) po urodzeniu dziecka, w dniu 12 września 2006 r., została wypisana do domu bez żadnych dodatkowych badań. Ponadto jak wynikało z zeznań personelu medycznego okoliczność stwierdzenia braku zużytego materiału i wiążąca się z tym konieczność jego szukania podczas operacji stanowią bardzo rzadkie przypadki. Osoby biorące udział w takiej operacji z pewnością zapamiętałyby taką sytuację.

(...)

W świetle poczynionych ustaleń faktycznych zdaniem Sądu Okręgowego istnieją podstawy do przyjęcia, że B. P. (1) w związku z procesem leczenia u pozwanego podmiotu poniosła szkodę z winy członków zespołu operacyjnego tj. lekarza operatora oraz pielęgniarki instrumentującej.

Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego Sąd ustalił, że w pozwanej placówce odpowiedzialność za zgodność wydawanych i odbieranych materiałów (liczenie ilości zużytego sprzętu i materiału) spoczywała na pielęgniarce instrumentującej. Przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe, w tym zeznania samej pielęgniarki, biorącej udział w zabiegu i odpowiedzialnej za wydawanie chust, wykazało ponad wszelką wątpliwość, że B. P. (2) nie wywiązała się ze swoich obowiązków w sposób należyty. Nie przeliczyła chust chirurgicznych, znajdujących się w otwieranych przez nią opakowaniach, a następnie po ustaleniu, że brakuje jednej chusty, nie zgłosiła tego lekarzowi – operatorowi i nie wpisała w protokole pooperacyjnym tego braku. B. P. (2) bezpodstawnie przyjęła, że w jednej ze zużytych podczas zabiegu paczek brakowało jednej chusty chirurgicznej, w konsekwencji czego nie doszło do wdrożenia odpowiednich procedur, mających na celu znalezienie chusty chirurgicznej przed zamknięciem powłok brzusznych operowanej powódki oraz przeprowadzenia stosownej diagnostyki w celu upewnienia się, czy żadne ciało obce nie pozostało w ciele B. P. (1). Jak wynikało bowiem z zeznań A. P. w razie podejrzenia pozostawienia elementu materiałów wykorzystywanych podczas zabiegu, lekarze zleciliby wykonanie zdjęcia rentgenowskiego jamy brzusznej i z całą pewnością nie wypisaliby pacjentki ze szpitala, wiedząc, że w jej ciele znajduje się chusta chirurgiczna.

Niezależnie od tego, w ocenie Sądu przypisanie winy pielęgniarce instrumentującej nie zwalnia z winy lekarza, przeprowadzającego zabieg. Nie kwestionując tego, że operacja z udziałem B. P. (1) w dniu 7 września 2006 r. miała charakter nagły i nieplanowany oraz przebiegała w sposób dramatyczny w związku z koniecznością ratowania życia powódki i jej nienarodzonego dziecka oraz wiązała się z dużym, trudnym do opanowania krwawieniem, nie budzi wątpliwości, że personel medyczny powinien podjąć wszelkie możliwe działania w taki sposób, by wyeliminować potencjalne ryzyko błędów organizacyjnych, zaniedbań oraz nie dopuścić do naruszenia standardów postępowania i procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych. W związku z tym nie sposób obarczać winą za pozostawienie w jamie brzusznej powódki ciała obcego wyłącznie pielęgniarki odpowiedzialnej za liczenie sprzętu. Przedmiotowy zabieg operacyjny był bowiem wykonywany przez profesjonalistów: lekarzy chirurgów i to oni, a w szczególności lekarz operator powinni czuwać na prawidłowością zabiegu. Trzeba mieć na uwadze, że przypisanie odpowiedzialności na podstawie art. 415 k.c. jest możliwe w sytuacji wykazania najmniejszego choćby stopnia winy. Wobec tego należy uznać, że działania personelu medycznego pozwanego w dniu 7 września 2006 r. podczas wykonywania operacji cesarskiego cięcia u B. P. (1) były nieprofesjonalne i nie dopełniono wystarczających starań, by wyeliminować niepożądane działania i zapewnić powódce bezpieczeństwo.

(...)

Zdaniem Sądu skutek w postaci powstania choroby realnie zagrażającej życiu u B. P. (1) nie był natomiast objęty umyślnością B. P. (2). W/w nie miała zamiaru spowodowania tej choroby u pacjentki, a doszło do tego na skutek niezachowania przez pielęgniarkę instrumentującą ostrożności, wymaganej w danych okolicznościach. B. P. (2) jako osoba posiadająca specjalistyczną wiedzę medyczną z pewnością mogła przewidzieć, jakie skutki niesie ze sobą pozostawienie ciała obcego w ciele pacjenta.

(...)

Mając powyższe na uwadze zdaniem Sądu Apelacyjnego czyn pielęgniarki, będącej pracownikiem pozwanego szpitala stanowił przestępstwo...

(...)

W ocenie Sądu Apelacyjnego, kwota 120.000 zł, przy uwzględnieniu wszystkich wyżej wskazanych okoliczności jest odpowiednim zadośćuczynieniem, a zatem brak podstaw do uznania jej za rażąco wygórowaną, a tym samym do jej zmniejszania.

Wybrał: Mariusz Mielcarek 

Zobacz więcej w dziale: Orzecznictwo sądowe w zakresie wykonywania zawodu pielęgniarki.


Zobacz trzeci odcinek pielęgniarskiego vloga
"Niespójne z rzeczywistością"

Pielęgniarka wygrała w sądzie!

Zobacz wyroku sądu, o którym mowa w trzecim odcinku vloga
 

Zobacz także pozostałe odcinki...


Odbierano wysoko wykwalifikowanym pielęgniarkom
dodatki specjalistyczne.
Tak mówi poseł (PiS) o staroście (PO).

Posiedzenie sejmu w dniu 17 stycznia 2019 roku

Poseł Katarzyna Czochara:

Panie Marszałku! Pani Minister! 11 stycznia tego roku na konferencji prasowej z udziałem dyrektorów szpitali, dla których organem założycielskim jest samorząd województwa opolskiego, wicemarszałek województwa opolskiego Roman Kolek zapowiedział likwidację 240 łóżek w podległych mu placówkach.

Pani Minister! Mam związku z tym pytanie: Jak do tej pory wykorzystywano łóżka w tych szpitalach?

Czy w związku z ich planowaną likwidacją może pojawić się jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów korzystających z tych placówek medycznych? Czy Ministerstwo Zdrowia posiada szczegółowe informacje w tej sprawie?

Mam jeszcze jedno pytanie w odniesieniu do wypowiedzi posłów z Platformy Obywatelskiej. Czy w tym momencie uzasadnione jest – jak słyszymy z ust naszych kolegów – odbieranie wysoko wykwalifikowanym pielęgniarkom dodatków specjalistycznych?

Takie sytuacje mają miejsce w szpitalu powiatowym w Prudniku. Wasz kolega z Platformy Obywatelskiej, starosta, pan Radosław Roszkowski od stycznia tego roku podjął takie właśnie działania. Dziękuję bardzo.

(Oklaski) 

źródło: stenogram posiedzenia sejmu 


Dyskusja pielęgniarek - Pielęgniarstwo to powołanie, 
czy tylko zawód?

Komentarze pielęgniarek i położnych

  • Zawód, do którego trzeba mieć predyspozycje, ale w żadnym wypadku jakieś tam powołanie. Powołanie, to można mieć do klasztoru i przestańmy wreszcie opowiadać o powołaniu, bo to bzdura.
     
  • Chyba powołanie. Do tej pory nie mogę zrozumieć tego, jak mogę za tak małe pieniądze wykonywać tak odpowiedzialną pracę. Jak myślę, że to powołanie, to jestem w stanie jakoś to sobie wytłumaczyć.
     
  • Zawód. Mnie nikt nie powoływał do zawodu. Nie miałam objawienia, że zostanę pielęgniarką. A predyspozycje trzeba mieć do każdego zawodu.
     
  • Zawód, który z powodu konieczności posiadania odpowiednich predyspozycji (i nie tylko dlatego) powinien być dobrze opłacany i szanowany :) Żadne powołanie. Powołanie, to można mieć do bycia wolontariuszem w schronisku, albo ratowania dzieci w Afryce.
     
  • Wczoraj - powołanie, dzisiaj - zawód. Ale zawód szczególny. Trzeba czuć to, co się robi, pracować z chorym człowiekiem, służyć mu. To jest piękny zawód, ale decydenci zbyt traktują to jako służba, a nie ciężki i odpowiedzialny zawód. Należy pogodzić profesjonalizm z empatią ze zmęczeniem i odwagą. Bo bycie z umierającym to prawdziwa odwaga, niewielu to potrafi. Pozdrawiam wszystkie Pielęgniarki.
     
  • Zawód, do którego trzeba mieć predyspozycje. Każdy zawód wymaga odpowiednich predyspozycji. Ja np. nie mogłabym być księgową. Skończmy z tym powołaniem. Nikt nie pyta się prawnika, czy górnika, czy ma powołanie.
     
  • Pielęgniarką się po prostu jest, a nie bywa. To ciężka i odpowiedzialna praca, często ponad siły. A największą porażką, jakiej możemy doznać, to śmierć pacjenta spowodowana chorobą... i wówczas pojawia się bezsilność, że mogło się więcej (chociaż wiemy, że nic się już nie mogło). Ale nowy dzień to nowe wyzwania i zadania do wykonania... i trzeba iść dalej - by być w momencie,gdy ktoś będzie potrzebował naszej pomocy i pomagać zgodnie z naszą wiedzą i umiejętnościami, których wciąż nabywamy... by być, by traktować innych tak, jakbyśmy same chciały być traktowane. I niekoniecznie musimy mieć powołanie, ale zdrowe myślenie, że swoją pracę będziemy wykonywać sumiennie, rzetelnie i jak najlepiej potrafimy.
     
  • Dla mnie zawód, zdecydowanie, do którego się nadajesz, albo zwyczajnie nie. Teraz nikt już nie operuje słowami "powołani", a pracować musisz, to czemu nie połączyć tych dwóch "rzeczy"? Przyjemności, za którą jeszcze Ci zapłacą, ale już pominę ile...
     
  • Co to znaczy powołanie? Czy dobrą księgową komentują, że jest z powołania, programista też ma powołanie? Nie, o nich się tak nie mówi, tylko o nas. Ja uważam to za zawód, jeden z trudniejszych, do którego należy mieć odpowiednie predyspozycje, tak samo fizyczne, jak i psychiczne.
     
  • Pielęgniarstwo to radość, smutek, uśmiech, łzy, rozczarowanie, duma, duże pokłady empatii, strasznie dużo obowiązków. Piękny zawód, niedoceniane powołanie... jakkolwiek tego nie nazwiesz... Nie każdy może być pielęgniarką, pielęgniarzem... To sposób na życie... nie można dobrze wykonywać swojej pracy jeśli tego nie czujesz... Przypadkowość bardzo szybko zweryfikuje życie...
     
  • Zawód, to oczywiste. Trudny, wymagający wiedzy i predyspozycji. Siostry w szarych krzyżakach przeminęły. Ale ja uczę na licencjacie i pracuję też na oddziale. I powiem Wam, że widać bardzo, kto ma pewne cechy, kto nie. Są, albo wspaniali studenci albo tacy, których nie interesuje pacjent. Mówcie, co chcecie, ale coś szczególnego trzeba w sobie mieć, bo inaczej będzie się profesjonalnym i wykształconym... robotem? Jednak to praca bardzo ciężka, same wiecie, ile cierpienia i śmierci widzimy. Nie każdy się nadaje, nazwijcie to jak chcecie, ale pewne cechy powinny być.
     
  • No to ja wam coś opowiem... Mam syna w szpitalu, w którym sama pracuję. Dzisiaj poszłam do niego o godz. 13:22. Młoda pielęgniarka wyszła i powiedziała, że odwiedziny są od 13:30. Zna mnie, często ten oddział potrzebuje naszej pomocy przy wkłuciu do żyły lub rurek na tace reanimacyjną. Ja pracuję na bloku operacyjnym, jestem anestezjologiem. Poczekałam te 8 minut... i to, co pomyślałam o młodej koleżance, to nie do publikacji... Ale jak następnym razem zadzwonią, że nie mogą się wkłuć, to pewnie i tak pójdę, bo ja jestem stara szkoła.
     
  • Zawód, żadne powołanie. Co mogła wiedzieć dziewczyna po podstawówce, którą mama wysłała do liceum pielęgniarskiego? Mówiła "będziesz miała ciepło, czysto i się nie narobisz"... Czyli nawet nasze matki nie wiedziały, jaka to ciężka praca. Nigdy bym nie pozwoliła swojej córce być pielęgniarką.
     
  • Każdy ponoć jest do czegoś powołany: do małżeństwa, samotności, kapłaństwa czy niesienia pomocy. Jak jest z pielegniarstwem, to jeden Bóg wie. Dla mnie to sposób na zapłacenie rachunków. I jednego jestem pewna, że coś mnie po każdym dyżurze znowu ciagnie do szpitala, mimo że cały czas narzekam i twierdzę, że chcę to rzucić w .....
     
  • Zawód dla osób ze szczególnymi predyspozycjami. Wymagający empatii i dużej odporności psychicznej. Trzeba kochać ludzi i umieć pracować z nimi i dla nich. Umiejętność pracy z chorym człowiekiem to często wyzwanie dla pielęgniarki. To my jesteśmy najbliżej pacjenta. To my mamy wzbudzać zaufanie. To w naszych oczach chory szuka pocieszenia, lub odpowiedzi na często niezrozumiałe pytania. Wszelkich procedur medycznych można się nauczyć. Jednak świadomy wybór zawodu, który się kocha daje poczucie, że ten piękny zawód staje się pasją.
     
  • Pielegniarstwo jest powołaniem, bo kto bez powołania wytrzymał w tym zawodzie. Znam jeszcze jedno powołanie tz. do duchowieństwa, tylko różnica między nimi jest ogromna. Pielegniarki mające rodziny, dzieci na utrzymaniu, otrzymują za swoją ciężką pracę głodowy grosz, duchowni, bez dzieci i obowiązków opływają w dostatku. To jest ta dobra zmiana w naszym kraju.
     
  • Rozmawiałam kiedyś z licealistkami o przyszłości, o zawodach i jedna mówi "ja idę na pielęgniarstwo, bo potrzeba pielęgniarek, łatwo o pracę" pytam, czy wie jaki ciężki zawód i że dochodzi powołanie. Młode dziewczyny zaczęły się śmiać i mówią "gada pani jak stara baba, jakie powołanie, wszystkiego można się nauczyć." Spotykam je po roku i pytam jak na studiach... spuściły głowy i powiedziały "brakuje nam powołania."...

Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do fanpage'a Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych na Facebooku i także bądź info!


Komentarze użytkowników

#1  2019.02.10 08:55:57 ~piel

Pielęgniarstwo to wysoko ceniony zawód

#2  2019.02.10 14:39:56 ~Pani pielę

Żeby była jasność.To wina również przepracowania i braku przestrzegania norm zatrudnienia.Nie zwalajmy winy na biedną pielęgniarkę/120 tys? /kosmos -nigdy nie byłabym w stanie takich pieniędzy zdobyć do śmierci.Eliminuje się takie błędy gdy jest nad nimi kontrola dodatkowa.

#3  2019.02.10 15:52:39 ~do#2

Twierdzi Pani, że z przepracowania instrumentariuszka nie poinformowała lekarza i nie wpisała braku do dokumentacji? . przecież prosiła dodatkowy personel o pomoc w poszukiwaniu chusty. Zbyt wiele rzeczy zwalamy na przepracowanie.

#4  2019.02.11 02:29:37 ~Iva

No i właśnie zawód pielęgniarki jest czy nie jest odpowiedzialny i stresujący. Oto przykład jaki jest trudny bo związany z życiem człowieka a nie z papierologią gdzie jak się źle napisze to najwyżej potarga i do kosza

#5  2019.02.11 16:39:50 ~ja

Lepiej pracować przy kasie w biedronce.Nie polecam tego zawodu nikomu.

Dodaj komentarz