Pielęgniarek dodatki do pensji. NFZ: sprawdzimy "czy pielęgniarki, na które przekazujemy pieniądze, rzeczywiście wykonują świadczenia". Izba pielęgniarek: "docierają do nas również niepokojące głosy".

Wynagrodzenia pielęgniarek i położnych.


Wynagrodzenia pielęgniarek - odpowiedź ministerstwa zdrowia, o której mowa w powyższym odcinku pielęgniarskiego vloga "Niespójne z rzeczywistością". Zobacz tutaj...

Zobacz poprzednie odcinki pielęgniarskiego vloga "Niespójne z rzeczywistością"!


Pielęgniarek dodatki do pensji. NFZ: sprawdzimy "czy pielęgniarki, na które przekazujemy pieniądze, rzeczywiście wykonują świadczenia". Izba pielęgniarek: "docierają do nas również niepokojące głosy".

Gazeta Wyborcza 11 lutego 2019 roku: 

Agata Semik, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Świętokrzyskiem, ma nadzieję, że Fundusz sprawdzi, czy ze wszystkich pieniędzy korzystają pielęgniarki, czy może idą na inne cele.

– Dlatego cieszymy się z tych kontroli. Z naszych informacji wynika, że w większości placówek są dzielone rzetelnie, choć docierają do nas również niepokojące głosy – mówi Semik.

źródło: Gazeta Wyborcza

Zobacz cały artykuł pt: Świętokrzyski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia sprawdza, czy szpitale w regionie w prawidłowy sposób przekazują pieniądze dla pielęgniarek.

Zobacz także: Poczytajcie! Historia z ministerstwa zdrowia. To się w głowie nie mieści! Zorganizowano warsztaty. W hotelu. "Służby administracyjne nie analizowały, kto jest właścicielem hotelu". Koszt 30 tys. zł. Na 24 osoby. Bo w ministerstwie był... remont!


Zobacz zapowiedź czwartego odcinka pielęgniarskiego vloga
"Niespójne z rzeczywistością"!
"Wynagrodzenia pielęgniarek i położnych"!

Zobacz poprzednie odcinki pielęgniarskiego vloga "Niespójne z rzeczywistością"!


Położna wystąpiła o 1 000 000 zł 
tytułem zadośćuczynienia za mobbing! 
Zobacz czy sąd podzielił argumentację położnej, 
wyjaśniając co należy rozumieć pod pojęciem "mobbingu".

Sąd Okręgowy Sąd Pracy w W. zważył (fragmenty) co następuje:

(...) 

W ocenie Sądu wniesione powództwo jest nieuzasadnione w całości. Powódka A. P. dochodziła łącznie kwoty 1.000.000 zł, na którą składało się żądanie zadośćuczynienia za mobbing w wysokości 300.000 zł; odszkodowania na podstawie art. 471 kodeksu cywilnego za wyrządzoną powódce szkodę poprzez niedopuszczenie powódki do wykonywania pracy na stanowisku starszej położnej wobec „zerwania przez pozwany szpital umowy o świadczenie usług okołoporodowych" i w konsekwencji uniemożliwienie uzyskiwania dochodów wynikających z wykonywania usług zdrowotnych na podstawie umowy o udzielanie świadczeń zdrowotnych w zakresie ciągłej indywidualnej opieki okołoporodowej położnej w kwocie 400.000 zł; odszkodowania z tytułu dyskryminacji polegającej na niedopuszczeniu jej do konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki, niedopuszczenie jej do pracy w charakterze starszej położnej w 20 lir.; dopuszczenie jej do pracy na stanowisku starszej położnej tylko na kilka godzin a następnie złożenie wypowiedzenia umowy o pracę oraz niekorzystne ukształtowanie wynagrodzenia powódki na stanowisku starszej położnej po dopuszczeniu jej do pracy w maju 2013r. w kwocie 300.000 zł.

Alternatywnie na wypadek przyjęcia, że działania wskazane przez powódkę nie wypełniają ustawowych znamion mobbingu lub dyskryminacji powódka wniosła o zasądzenie na jej rzecz kwoty 300.000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych w postaci dobrego imienia, czci i godności. Przechodząc do poszczególnych roszczeń powódki w pierwszej kolejności należy odnieść się do roszczenia żądania zadośćuczynienia za mobbing. Mobbing w aktualnym stanie prawnym oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników (art. 94 3 § 2 k.p.). Jego cechą jest bezbronność ofiary wobec mobbera.

Czytaj więcej: Położna wystąpiła o 1 000 000 zł tytułem zadośćuczynienia za mobbing! Zobacz czy sąd podzielił argumentację położnej, wyjaśniając co należy rozumieć pod pojęciem "mobbingu".

Zobacz więcej w dziale: Orzecznictwo sądowe w zakresie wykonywania zawodu pielęgniarki.


Pielęgniarki zakrapiały krople do oczu. 
Wskutek zakażenia pacjentka utraciła widzenie w oku.

Z uzasadnienia (fragment) Sądu Okręgowego: 

Najprawdopodobniej źródłem zakażenia były zakażone krople stosowane w okresie przedoperacyjnym. Może na to wskazywać brak wiedzy personelu pielęgniarskiego pracującego ówcześnie w (...) jak należy postępować z wielorazowymi otwartymi opakowaniami kropel. Krople oczne są grupą leków, którym stawia się wyjątkowo wysokie wymagania jakościowe. Muszą one być jałowe (I klasa czystości mikrobiologicznej) i nie mogą zawierać nierozpuszczalnych zanieczyszczeń. Czystość mikrobiologiczną kropli do oczu osiąga się w wyniku bardzo rygorystycznego procesu produkcji oraz stosowania konserwantów, które przedłużają czas ich stosowania, jednocześnie zapobiegając zainfekowaniu chorobotwórczymi bakteriami, grzybami lub wirusami. Przyjmuje się, że po otwarciu krople oczne można bezpiecznie stosować tylko przez 4 tygodnie. Niekiedy producent określa w ulotce krótszy czas przechowywania lub specjalne warunki w jakich krople powinny być przechowywane. Krople do oczu wykonywane w aptece, zawierające konserwanty, powinny być zużyte w ciągu 10 dni od otwarcia, natomiast leki oczne przygotowywane w aptece bez konserwantów powinny być zużyte w ciągu 24 godzin od otwarcia. Konserwanty, jak wszystkie substancje chemiczne, mogą wywoływać u pacjentów podrażnienia i reakcje alergiczne, dlatego na rynku dostępne są preparaty, które ich nie zawierają. Trwałość takich leków zależy od specjalnych warunków przechowywania (lodówka) lub charakteru opakowania. Często spotyka się krople oczne w postaci minimsów – opakowań zawierających jednorazową dawkę leku. Znacznie bardziej zaawansowane są nowoczesne systemy dozujące krople ( (...) i (...)). (...) takie pozwalają na wydłużenie czasu stosowania leku, mimo braku konserwantów, nawet do kilkunastu tygodni od pierwszego użycia. (...) utrzymuje jałowość kropli ocznych przez 2 miesiące, a z kolei (...) aż 3 miesiące.

Zobacz także: Poczytajcie! Historia z ministerstwa zdrowia. To się w głowie nie mieści! Zorganizowano warsztaty. W hotelu. "Służby administracyjne nie analizowały, kto jest właścicielem hotelu". Koszt 30 tys. zł. Na 24 osoby. Bo w ministerstwie był... remont!


Poseł pyta co z 1 200 do podstawy pielęgniarek
po 31 sierpnia 2019 roku?

Interpelacja do ministra zdrowia w sprawie rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11 października 2018 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego

Szanowny Panie Ministrze,

pragnę zwrócić się do Pana Ministra z problemem, który staje się coraz bardziej palący i domagający się jasnych i szybkich odpowiedzi. Mianowicie, chodzi o rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 11 października 2018 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. z 2018 r. poz. 2012), zgodnie z którym, od 1 stycznia 2019 r. minimalny wskaźnik zatrudnienia pielęgniarek wynosi 0,6 na łóżko dla oddziałów o profilu zachowawczym i 0,7 dla oddziałów o profilu zabiegowym, natomiast w oddziałach pediatrycznych równoważniki zatrudnienia na łóżko zostaną podwyższone od 1 lipca 2019 r. do poziomu 0,8 w oddziałach zachowawczych oraz 0,9 w oddziałach zabiegowych.

Tak sformułowane przepisy nie uwzględniają kilku kluczowych czynników, podważając tym samym ich racjonalność. Przede wszystkim przy ustalaniu tych norm nie uwzględniono średniego obłożenia łóżek, sezonowości wykorzystywania miejsc szpitalnych oraz braku pielęgniarek na polskim rynku pracy. W wyniku tego obowiązywanie nowych przepisów będzie prowadziło do zmniejszenia liczby łóżek w szpitalach, co z kolei doprowadzi do spadku dostępności do świadczeń dla pacjentów i kłopotów finansowych szpitali. Nowe normy nie uwzględniają ponadto zatrudnienia opiekunów medycznych i ratowników medycznych jako personelu wspomagającego pracę pielęgniarek.

Nowe przepisy zatrudnienia pielęgniarek zostały wprowadzone arbitralnie, odnoszą się tylko do ilości łóżek. Dotychczas obowiązujące normy pielęgniarek poprzedzone były oceną kategoryzacji pacjentów, wyliczeniem czasu pracy poświęconego przez pielęgniarki poszczególnym zabiegom leczniczo-pielęgnacyjnym, uwzględniały czas urlopów i innych usprawiedliwionych nieobecności. Co wymaga podkreślenia, na polskim rynku pracy brakuje nie tylko pielęgniarek, ale w wielu przypadkach brak jest możliwości zorganizowania dodatkowych miejsc w gabinetach zabiegowych, dyżurkach pielęgniarskich, pokojach socjalnych i szatniach.

Słabość nowych przepisów uwidacznia się przede wszystkim w zakresie braku pielęgniarek. Szacunkowe dane wskazują, że do 2033 roku będzie brakowało w kraju 169 tysięcy pielęgniarek i położnych. Zapewnienie zastępowalności pokoleń wymaga, aby w latach 2018-2033 wchodziło do systemu co najmniej 13 tysięcy pielęgniarek i położnych rocznie. Z Raportu Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zabezpieczenie społeczeństwa polskiego w świadczenia pielęgniarek i położnych wynika, że liczba absolwentów na kierunku pielęgniarstwo uzyskujących prawo wykonywania zawodu w latach 2014-2016 wyniosła 9 854, natomiast liczba absolwentów, którzy podjęli zatrudnienie w systemie ochrony zdrowia – jedynie 4 021 osób. Dlatego też ustalenie nowych, zwiększonych norm zatrudnienia pielęgniarek, powinno być poprzedzone zorganizowaniem szkół medycznych, których absolwenci zapewniliby zatrudnienie na poziomie ustalonych norm.

Deficyt kadry pielęgniarskiej jest szczególnie mocno odczuwalny tam, gdzie obciążenie pracą jest największe, a sama praca i opieka nad pacjentem – najcięższa, jak np. na oddziałach udarowych. Ponadto aktualne regulacje w zakresie wynagrodzeń nie uwzględniają obciążenia stresem i pracą pielęgniarek, a w ślad za kolejno wprowadzanymi regulacjami płacowymi białego personelu nie idzie walidacja wartości świadczeń, tak, aby te kwestie mogły być regulowane na poziomie szpitala.

Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jedno zagadnienie, które domaga się natychmiastowej odpowiedzi. Otóż, zawarte w dniu 9 lipca 2018 r. porozumienie pomiędzy Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych i Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych a Ministrem Zdrowia zakłada zapewnienie pielęgniarkom i położnym, zatrudnionym na podstawie stosunku pracy, wzrost wynagrodzenia zasadniczego w wysokości nie niższej niż 1200 zł miesięcznie od dnia 1 lipca 2019 r. w przeliczeniu na jeden pełny etat, z tym że od dnia 1 września 2018 r. – w wysokości nie niższej niż 1100 zł miesięcznie w przeliczeniu na pełny etat. W związku z powyższym, wydane rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 sierpnia 2018 r., zmieniające rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (Dz. U. poz. 1681 i 1682) zobowiązało dyrektorów wojewódzkich oddziałów NFZ do przedstawienia świadczeniodawcy zmiany umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, obejmującej m.in. wysokość dodatkowych środków na świadczenia opieki zdrowotnej udzielane przez pielęgniarki i położne – jednak jedynie w okresie od dnia 1 września 2018 r. do dnia 31 sierpnia 2019 r. Pytanie, co dalej?

W związku z powyższym proszę Pana Ministra o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

Jakie działania zostaną podjęte, aby zminimalizować dalekosiężne, negatywne skutki wprowadzenia niedostosowanych do realnych możliwości norm zatrudnienia pielęgniarek?

Czy niekontrolowana likwidacja liczby łóżek naprawdę przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa pacjentów?

Jakie działania są planowane, aby zachęcić jak największą liczbę absolwentów kierunków pielęgniarskich do podejmowania pracy w wyuczonym zawodzie?

Czy przewidziane jest wprowadzenie jakichkolwiek form wsparcia oraz zachęt dla personelu pielęgniarskiego, do podjęcia specjalizacji w dziedzinach deficytowych, a także zatrudnienia w oddziałach o największym obciążeniu pracą?

W jaki sposób planowane jest zabezpieczenie środków na dalsze finansowanie zapisów porozumienia, o którym mowa w ostatnim akapicie interpelacji?

Z poważaniem

Ryszard Galla

Poseł na sejm RP

22 stycznia 2019 roku 

Zobacz także: Poczytajcie! Historia z ministerstwa zdrowia. To się w głowie nie mieści! Zorganizowano warsztaty. W hotelu. "Służby administracyjne nie analizowały, kto jest właścicielem hotelu". Koszt 30 tys. zł. Na 24 osoby. Bo w ministerstwie był... remont!


Dyskusja pielęgniarek - Pielęgniarstwo to powołanie, 
czy tylko zawód?

Komentarze pielęgniarek i położnych

  • Zawód, do którego trzeba mieć predyspozycje, ale w żadnym wypadku jakieś tam powołanie. Powołanie, to można mieć do klasztoru i przestańmy wreszcie opowiadać o powołaniu, bo to bzdura.
     
  • Chyba powołanie. Do tej pory nie mogę zrozumieć tego, jak mogę za tak małe pieniądze wykonywać tak odpowiedzialną pracę. Jak myślę, że to powołanie, to jestem w stanie jakoś to sobie wytłumaczyć.
     
  • Zawód. Mnie nikt nie powoływał do zawodu. Nie miałam objawienia, że zostanę pielęgniarką. A predyspozycje trzeba mieć do każdego zawodu.
     
  • Zawód, który z powodu konieczności posiadania odpowiednich predyspozycji (i nie tylko dlatego) powinien być dobrze opłacany i szanowany :) Żadne powołanie. Powołanie, to można mieć do bycia wolontariuszem w schronisku, albo ratowania dzieci w Afryce.
     
  • Wczoraj - powołanie, dzisiaj - zawód. Ale zawód szczególny. Trzeba czuć to, co się robi, pracować z chorym człowiekiem, służyć mu. To jest piękny zawód, ale decydenci zbyt traktują to jako służba, a nie ciężki i odpowiedzialny zawód. Należy pogodzić profesjonalizm z empatią ze zmęczeniem i odwagą. Bo bycie z umierającym to prawdziwa odwaga, niewielu to potrafi. Pozdrawiam wszystkie Pielęgniarki.
     
  • Zawód, do którego trzeba mieć predyspozycje. Każdy zawód wymaga odpowiednich predyspozycji. Ja np. nie mogłabym być księgową. Skończmy z tym powołaniem. Nikt nie pyta się prawnika, czy górnika, czy ma powołanie.
     
  • Pielęgniarką się po prostu jest, a nie bywa. To ciężka i odpowiedzialna praca, często ponad siły. A największą porażką, jakiej możemy doznać, to śmierć pacjenta spowodowana chorobą... i wówczas pojawia się bezsilność, że mogło się więcej (chociaż wiemy, że nic się już nie mogło). Ale nowy dzień to nowe wyzwania i zadania do wykonania... i trzeba iść dalej - by być w momencie,gdy ktoś będzie potrzebował naszej pomocy i pomagać zgodnie z naszą wiedzą i umiejętnościami, których wciąż nabywamy... by być, by traktować innych tak, jakbyśmy same chciały być traktowane. I niekoniecznie musimy mieć powołanie, ale zdrowe myślenie, że swoją pracę będziemy wykonywać sumiennie, rzetelnie i jak najlepiej potrafimy.
     
  • Dla mnie zawód, zdecydowanie, do którego się nadajesz, albo zwyczajnie nie. Teraz nikt już nie operuje słowami "powołani", a pracować musisz, to czemu nie połączyć tych dwóch "rzeczy"? Przyjemności, za którą jeszcze Ci zapłacą, ale już pominę ile...
     
  • Co to znaczy powołanie? Czy dobrą księgową komentują, że jest z powołania, programista też ma powołanie? Nie, o nich się tak nie mówi, tylko o nas. Ja uważam to za zawód, jeden z trudniejszych, do którego należy mieć odpowiednie predyspozycje, tak samo fizyczne, jak i psychiczne.
     
  • Pielęgniarstwo to radość, smutek, uśmiech, łzy, rozczarowanie, duma, duże pokłady empatii, strasznie dużo obowiązków. Piękny zawód, niedoceniane powołanie... jakkolwiek tego nie nazwiesz... Nie każdy może być pielęgniarką, pielęgniarzem... To sposób na życie... nie można dobrze wykonywać swojej pracy jeśli tego nie czujesz... Przypadkowość bardzo szybko zweryfikuje życie...
     
  • Zawód, to oczywiste. Trudny, wymagający wiedzy i predyspozycji. Siostry w szarych krzyżakach przeminęły. Ale ja uczę na licencjacie i pracuję też na oddziale. I powiem Wam, że widać bardzo, kto ma pewne cechy, kto nie. Są, albo wspaniali studenci albo tacy, których nie interesuje pacjent. Mówcie, co chcecie, ale coś szczególnego trzeba w sobie mieć, bo inaczej będzie się profesjonalnym i wykształconym... robotem? Jednak to praca bardzo ciężka, same wiecie, ile cierpienia i śmierci widzimy. Nie każdy się nadaje, nazwijcie to jak chcecie, ale pewne cechy powinny być.
     
  • No to ja wam coś opowiem... Mam syna w szpitalu, w którym sama pracuję. Dzisiaj poszłam do niego o godz. 13:22. Młoda pielęgniarka wyszła i powiedziała, że odwiedziny są od 13:30. Zna mnie, często ten oddział potrzebuje naszej pomocy przy wkłuciu do żyły lub rurek na tace reanimacyjną. Ja pracuję na bloku operacyjnym, jestem anestezjologiem. Poczekałam te 8 minut... i to, co pomyślałam o młodej koleżance, to nie do publikacji... Ale jak następnym razem zadzwonią, że nie mogą się wkłuć, to pewnie i tak pójdę, bo ja jestem stara szkoła.
     
  • Zawód, żadne powołanie. Co mogła wiedzieć dziewczyna po podstawówce, którą mama wysłała do liceum pielęgniarskiego? Mówiła "będziesz miała ciepło, czysto i się nie narobisz"... Czyli nawet nasze matki nie wiedziały, jaka to ciężka praca. Nigdy bym nie pozwoliła swojej córce być pielęgniarką.
     
  • Każdy ponoć jest do czegoś powołany: do małżeństwa, samotności, kapłaństwa czy niesienia pomocy. Jak jest z pielegniarstwem, to jeden Bóg wie. Dla mnie to sposób na zapłacenie rachunków. I jednego jestem pewna, że coś mnie po każdym dyżurze znowu ciagnie do szpitala, mimo że cały czas narzekam i twierdzę, że chcę to rzucić w .....
     
  • Zawód dla osób ze szczególnymi predyspozycjami. Wymagający empatii i dużej odporności psychicznej. Trzeba kochać ludzi i umieć pracować z nimi i dla nich. Umiejętność pracy z chorym człowiekiem to często wyzwanie dla pielęgniarki. To my jesteśmy najbliżej pacjenta. To my mamy wzbudzać zaufanie. To w naszych oczach chory szuka pocieszenia, lub odpowiedzi na często niezrozumiałe pytania. Wszelkich procedur medycznych można się nauczyć. Jednak świadomy wybór zawodu, który się kocha daje poczucie, że ten piękny zawód staje się pasją.
     
  • Pielegniarstwo jest powołaniem, bo kto bez powołania wytrzymał w tym zawodzie. Znam jeszcze jedno powołanie tz. do duchowieństwa, tylko różnica między nimi jest ogromna. Pielegniarki mające rodziny, dzieci na utrzymaniu, otrzymują za swoją ciężką pracę głodowy grosz, duchowni, bez dzieci i obowiązków opływają w dostatku. To jest ta dobra zmiana w naszym kraju.
     
  • Rozmawiałam kiedyś z licealistkami o przyszłości, o zawodach i jedna mówi "ja idę na pielęgniarstwo, bo potrzeba pielęgniarek, łatwo o pracę" pytam, czy wie jaki ciężki zawód i że dochodzi powołanie. Młode dziewczyny zaczęły się śmiać i mówią "gada pani jak stara baba, jakie powołanie, wszystkiego można się nauczyć." Spotykam je po roku i pytam jak na studiach... spuściły głowy i powiedziały "brakuje nam powołania."...

Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do fanpage'a Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych na Facebooku i także bądź info!

Zobacz także: Poczytajcie! Historia z ministerstwa zdrowia. To się w głowie nie mieści! Zorganizowano warsztaty. W hotelu. "Służby administracyjne nie analizowały, kto jest właścicielem hotelu". Koszt 30 tys. zł. Na 24 osoby. Bo w ministerstwie był... remont!


 

Komentarze użytkowników

#1  2019.02.11 19:21:24 ~123

Czy na zleceniu tez dostaje sie rownowaznik zembali?

#2  2019.02.11 19:42:04 ~pielęgniar

Po liceum medycznym plus specjalizacja też są takie osoby co mają więcej jak magister pielęgniarstwa

#3  2019.02.11 19:49:39 ~Do 1

Oczywiście. Na zleceniu też! Pozdrawiam Mariusz Mielcarek

#4  2019.02.12 07:55:19 ~Do 2

Bo specjalizacja jest bardziej ceniona przez pracodawcow niz magisterka. To nie dyplom ukonczonej szkoly daje nam prace lecz Prawo Wykonywania Zawodu. Glosna byla sprawa z Bydgoszczy kilka lat temu,gdzie zadna magisterka nie dostala PWZ (ale tylko te co zaraz po licencjacie poszly na magisterke; te co po licencjacie najpierw wystapily o PWZ i podjely chociaz na miesiac prace i wtedy poszly na dalsze studia PWZ dostaly)bo okazalo sie,ze mialy na uczelni okolo 100 godzin za malo niz przewidywal program, ktory w miedzyczasie zmieniono

#5  2019.02.12 08:03:31 ~pielęgniar

Nie maja szansy na rozwój ,bo oddziałowe piastują wiecznie swoje stanowiska.

#6  2019.02.12 08:32:47 ~Jola

Proszę o poradę. Dzwoniłam do NFZ u ale odpowiedzi mi nie udzielono. W jednym szpitalu jestem zatrudniona na umowę o pracę i w tym samym szpitalu wykonuje umowę zlecenie (zatrudnienie w zewnętrznej firmie, która ma umowę ze szpitalem). Zembalowego z tytułu zlecenia nie dostaję. Czy może jednak powinnam dostawać ? Jak to właściwie jest ?

#7  2019.02.12 10:28:25 ~piel. dypl

Czy w zawodach, w których nie nadaje się prawa wykonywania zawodu, specjalizowanie się jest nielegalne w Polsce?

#8  2019.02.12 14:07:57 ~Ja

A w szkołach teraz wyplacaja trzynastki.Wszystkim pracownikom.

#9  2019.02.12 18:05:56 ~Do#6

Czy ta zewnętrzna firma ma zawarty kontrakt z NFZ ? Przypuszczam, że nie i wtedy dodatek Ci się nie należy.

#10  2019.02.12 18:25:43 ~aina

Ciekawe dlaczego specjalizacja jest bardziej porządana. Jestem pielęgniarką pod 24 lat po liceum medycznym, po 5 letnich studiach magisterskich ( oczywiście pielegniarstwo) i niedawno zrobiłam specjalizację z pielęgniarstwa internistycznego. Powiem, że liceum medyczne było bardzo wymagającą szkołą. Nie było czasu na życie towarzyskie tylko nauka. Jeśli ktoś niedotrzymywał tempa to bezlitośnie odpadł. Po kilku latach pracy zaczęłam studia na których było bardzo ciężko i to przez 5 lat. Specjalizacja.cóż nawet się nie o obejrzałam a już było po (nie będę wchodzić w szczegóły). Do Egzaminu trzeba było trochę się pouczyć ale to i tak nic w porównaniu z poprzednią nauką. W związku z tym nie rozumiem dlaczego ktoś bardziej ceni specjalizację niż studia.

#11  2019.02.13 11:05:53 ~a_

Odpowiedź jest bardzo prosta: pańcie z izb zapewniły sobie niewysychający strumyczek kasy za specjalizację. Pielęgniarki pędzą na specjalizację, kursy i kursiki, kaska dla pańć płynie że ho! W pozostałych profesjach jest tak, że dopiero po studiach można zrobić specjalizację, u nas jak zwykle od d*py strony. PS. Nie dam się wciągnąć w jałowe dyskusje, które pielęgniarki są lepsze po LM, magisterki itd. To nie moja bajka.

#12  2019.02.13 20:07:37 ~Go

Do 11- ale wiesz, co jest najgorsze? To, że większość koleżanek dała się bezkrytycznie wkręcić w tę machine i nieważne, czy kurs potrzebny czy nie, to hurmem na niego w prywatnym czasie i za własne pieniądze, a dyrektorzy aż rączki zacierają i się później wykazują przed NFZ cudzym kosztem. Uważam, że jeśli w danej pracy potrzebny jest kurs, specka itp, to jest zasmolonym obowiązkiem prawnym dyrekcji delegowac (zwolnić na zajęcia) i szkolić na swój koszt danego pracownika. Tak jest w innych branżach i nikt o zdrowych zmysłach nie pozbywa się swoich pieniędzy i daje się okradac z własnego czasu, tak, jak nagminnie robią to pielęgniarki. I tym różnimy się od cywilizowanych krajów. Poza tym-mam spore zastrzeżenia do poziomu kształcenia podyplomowego(np:na kursie szczepień dowiedziałam się, że 12-latków doszczepia się na gruźlicę a na praktyce w ZOZ zobaczyłam kanapki pracownic między szczepionkami, w tym były tam nawet fiolki z żywym polio. I, absolutnie, nie było to na głębokiej prowincji.Albo kurs kwalifikacyjny, gdzie odwołano 50% zajęć i entuzjazm kursantek z tego tytułu - żenada. Na koniec kursu jakieś pieczenie ciast dla wykładowców, bukieciki i inne duperele. Aż się niedobrze robi). Jeśli chcemy prestiżu, to nie tędy droga.

#13  2019.02.14 11:53:53 ~a_

Jakość i baza wykładowa to osobna historia i masz rację, to też musi się zmienić. Zajęcia w podstawówkach, tematy to ksero lub prezentacje, wykładowca obsługuje komp i na tym się kończą jego kompetencje. Żal.

#14  2019.02.14 21:51:11 ~Do 13

A uczestniczek brak na zajęciach. .

#15  2019.02.15 17:29:53 ~1 etat

Kursy, studia, specjalizacje robić tylko wtedy kiedy są bezwzględnie wymagane na danym stanowisku pracy i jeśli są odpowiednio gratyfikowane przez pracodawcę. Jeśli same rzucamy się na wszystko co nam proponują nie świadczy to zbyt dobrze o naszej mądrości .Kiedyś słyszałam określenie ze uczą się te co są niedouczone to przykre że chwytamy wszystka co nam ktoś zaproponuje ,tak samo jest z pracą we wszystkich możliwych miejscach po 400 h w miesiącu. Rzucają nam ochłapy wiedzy i pieniędzy a my się cieszymy że jesteśmy ,przekształcone '' i przepracowane a kasy przybywa ale nie nam . Trzeba zbojkotować wszystkie formy dokształcania a może coś się zmieni.

Dodaj komentarz