Zobacz jak może wyglądać w praktyce traktowanie pielęgniarek, pod rządami nowej ustawy.
Na obecnym posiedzeniu Sejmu, w ramach drugiego czytania projektu ustawy, która ma wprowadzić nowe zasady zatrudniania pielęgniarek, posłowie nie tylko z opozycji ale także z koalicji rządzącej wytykali liczne mankamenty rozwiązań legislacyjnych w obszarze polityki kadrowej w ochronie zdrowia.
Pielęgniarki staną się niewolnikami widzi mi się pana i władcy – prezesa czy dyrektora szpitala. Argumentację w tym zakresie w kontekście tylko części aspektów proponowanych zapisów legislacyjnych przedstawiliśmy w kilku artykułach np. Pielęgniarki – procedura uzyskiwania zgody na zatrudnienie w kolejnym szpitalu(3).
Zobaczmy jak to może wyglądać w praktyce, kiedy ustawa wejdzie w życie. Zaczynamy…
Przychodzi pielęgniarka po zgodę na pracę w kolejnym szpitalu. Jest zatrudniona na 48 godzin miesięcznie w ramach umowy cywilnoprawnej – kontraktu lub umowy zlecenia. Wnioskuje do prezesa szpitala o zgodę na zatrudnienie w kolejnym szpitalu. Po kilku dniach (szpital ma 14 dni na reakcję, gdy jej nie będzie zgodna jest domniemana) pielęgniarkę wzywa osoba z kadry kierowniczej pionu pielęgniarskiego.
Informuje, że w szpitalu występują „niezaspokojone potrzeby kadrowe”. Dlatego prezes, korzystając z ustawowych kompetencji składa naszej pielęgniarce propozycję zwiększenia wymiaru czasu pracy. W ustawie zapisano, że „co najmniej” do wymiaru 84 godzin miesięcznie. Ale pan prezes bardzo negatywnie odbiera złożony wniosek. Korzystając z zapisu „co najmniej” obdarza pielęgniarkę zwiększeniem wymiaru do 336 godzin.
Zdumiewające? Szokujące? Skandaliczne?
Niestety pan i władca ma zielone światło do takiego potraktowania owej pielęgniarki, która złożyła wniosek o zgodę na pracę w drugim szpitalu. To zielone światło daje ustawa!
Jakie są zatem możliwości postępowania pielęgniarki? Po pierwsze może nie przyjąć „oferty” prezesa i jednocześnie wycofać wniosek. Po drugie może przyjąć ofertę. Jednocześnie pozbawi się możliwości pracy w innym szpitalu, gdyż ustawa określa maksymalny wymiar czasu dla pracownika medycznego na 336 godzin. I właśnie w taki oto sposób prezes szpitala sprowadza pielęgniarkę do roli niewolnika. Wszystko to zgodnie z prawem, które forsuje w sejmie koalicja rządząca. Po trzecie może… odejść z pracy. Tego ustawa jej nie zakazuje…
Czy powyżej opisana sytuacja ma coś wspólnego z praworządnością. Czy ma coś wspólnego ze swobodą zawierania umów cywilnoprawnych?
Natomiast „jazda bez trzymanki” będzie miała miejsce w sytuacji, kiedy w momencie wejścia w życie, jakże radosnych rozwiązań w zakresie nowych sposobów zatrudniania pielęgniarek, dana pielęgniarka będzie już zatrudniona w dwóch szpitalach. Nie ma zmiłuj czy będzie na umowie o pracę, w ciąży, w okresie ochrony przedemerytalnej, na długotrwałym zwolnieniu lekarskim…
Ale o tym w kolejnym artykule…











