Pielęgniarka pyta „Kto da mi urlop, gdy na oddziałach braki?”.
Tydzień temu w artykule pt. Urlop szkoleniowy dla pielęgniarek i położnych, a punkty edukacyjne. opublikowaliśmy treść postu, który Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych opublikowała na swoim Facebooku w sprawie urlopu szkoleniowego.
Przypominamy pracodawcom o 6 dniach urlopu szkoleniowego!
Jednak, czy to faktycznie rozwiązuje problem? Poniżej przytaczamy komentarze pielęgniarek, które zamieściły pod wspomnianym postem na profilu Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.
– Przypominać można, osobiście nie spotkałam się z placówką która by to respektowała. Te wszystkie kursy i webinary w celu zbierania punktów i tak będziemy robić w swoim „wolnym czasie”. Żenada.
– Wy najpierw wprowadziliście wymóg punktów. A teraz będziecie apelować o urlop. Śmiech na sali. Apelować, nie gwarantować ale apelować. Przypominam izby, że jak pracodawca mi powie nic z tego to i tak według was mam spełniać obowiązek edukacyjny. Najważniejsze, że kasa za szkolenia będzie płynąć do odpowiednich osób.
– I wy naprawdę myślicie, że jak jest jedna pielęgniarka na dyżurze, bo są takie braki i nie ma kto robić, to ktoś nam da jakiś urlop szkoleniowy, jak nawet nie ma kiedy za bardzo zwykłego wybrać? Jaja sobie z nas robicie czy co?
– Miałam umowę z pracodawcą na podnoszenie kwalifikacji, miałam przyznane 6 dni urlopu…..i to by było na tyle, bo oddziałowa mi nie dała wolnego, bo nie ma kto pracować.
źródło: Facebook/NaczelnaIzbaPielegniarekiPoloznych
Samo „przypominanie” o prawie do 6 dni urlopu szkoleniowego nie zmienia realiów pracy pielęgniarek i położnych. Dopóki system ochrony zdrowia opiera się na chronicznych brakach kadrowych, a odpowiedzialność za realizację obowiązku edukacyjnego przerzucana jest wyłącznie na pracowników, urlop szkoleniowy pozostaje w dużej mierze fikcją. Jeśli obowiązek kształcenia ma mieć sens, musi iść w parze z realnymi gwarancjami jego realizacji.











