W epoce SMS-ów, poczty elektronicznej i systemów teleinformatycznych taka informacja powinna docierać do wszystkich pielęgniarek i położnych.
Uważam, że siła samorządu powinna wynikać również z otwartości na krytykę i gotowości do rozmowy z własnymi członkami. Chciałbym, aby artykuł stał się początkiem takiej dyskusji – również z możliwością przedstawienia na Państwa łamach [pielęgniarki.info.pl] stanowiska przedstawicieli samorządu.
Pierwszy fragment artykułu został opublikowany w artykule pt. Izby są dla pielęgniarek. Może jednak pielęgniarki dla izb. (1) Drugą część tekstu została udostępniona w artykule pt. Izby są dla pielęgniarek. Może jednak pielęgniarki dla izb. (2) Zapraszamy do lektury.
Wybory? Jakie wybory?
I dochodzimy do tematu, który moim zdaniem zasługuje na znacznie większą uwagę: wyborów w samorządzie.
Proponuję mały test podczas najbliższego dyżuru. Zapytajmy koleżanki i kolegów: w jakim jesteśmy rejonie wyborczym? Kiedy odbędzie się zebranie? Ilu delegatów wybieramy? Kto obecnie nas reprezentuje? Jak można zgłosić własną kandydaturę? Nie zdziwiłbym się, gdyby zapadła cisza.
Ustawa daje członkom samorządu prawo wybierania i bycia wybieranym. Wybory do organów izby odbywają się w głosowaniu tajnym przy nieograniczonej liczbie kandydatów. Formalne mechanizmy istnieją.
Pytanie brzmi jednak: ilu zwykłych członków naprawdę wie, jak z nich skorzystać?
Informacja może być formalnie opublikowana, a jednocześnie nie dotrzeć do większości zainteresowanych. To nie jest to samo. W epoce SMS-ów, poczty elektronicznej i systemów teleinformatycznych informacja o wyborach powinna sama docierać do członka: twój rejon wyborczy jest tutaj, zebranie odbędzie się wtedy, wybieramy tylu delegatów, możesz głosować i możesz kandydować.
Dopiero wtedy możemy uczciwie powiedzieć komuś, kto nie przyszedł: miałeś możliwość i z niej nie skorzystałeś.
Czy przy stole siedzi całe środowisko zawodowe?
Przy okazji wyborów pojawia się jeszcze bardziej niewygodne pytanie. W rozmowach pielęgniarek można usłyszeć przekonanie, że w strukturach samorządu często pojawiają się osoby już rozpoznawalne zawodowo: pielęgniarki oddziałowe, osoby zarządzające, dyrektorki do spraw pielęgniarstwa czy wieloletnie działaczki.
Nie chcę przedstawiać takiego wrażenia jako faktu bez analizy danych. Właśnie dlatego takie dane powinny być łatwo dostępne. Chciałbym wiedzieć nie tylko, jak nazywają się delegaci, ale również jaki jest zawodowy przekrój reprezentacji. Ilu pracuje bezpośrednio przy łóżku pacjenta? Ilu w POZ? Ilu w opiece długoterminowej? Ilu na stanowiskach kierowniczych? Ilu prowadzi praktykę? Ilu ma mniej niż 35 lat?
Nie chodzi o odsuwanie oddziałowych, naczelnych czy dyrektorów. Ich wiedza organizacyjna jest potrzebna. Ale samorząd powinien być wypadkową środowiska, które reprezentuje.
Przy jednym stole powinno znaleźć się miejsce dla osoby zarządzającej i dla pielęgniarki, która właśnie zeszła z nocnego dyżuru.
Jeżeli większość naszego środowiska pracuje bezpośrednio z pacjentami, warto wiedzieć, czy jest to widoczne również w strukturze jego reprezentacji.
I jeszcze jedno. Przed wyborami chciałbym poznać kandydatów. Nie potrzebujemy kampanii jak przed wyborami parlamentarnymi. Wystarczy pięć odpowiedzi: kim jestem, gdzie pracuję, dlaczego kandyduję, co chcę zmienić i jak będę kontaktował się z osobami, które mnie wybrały. Skoro powierzamy komuś głos na kilka lat, dobrze byłoby wiedzieć coś więcej niż to, że „koleżanka wyraziła zgodę na kandydowanie”. (…)
Czwarty fragment powyższego tekstu opublikujemy w niedzielę 4 października 2026 roku o godz. 8.00.
Dawid Czajka mgr pielęgniarstwa, specjalista pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki oraz pielęgniarstwa rodzinnego, ratownik medyczny.











