Pielęgniarka o różnicach w wynagrodzeniu pielęgniarek
Przedstawiamy poniżej jeden z komentarzy zamieszczony na naszym profilu na Facebooku pod postem dotyczącym różnic w wynagrodzeniach wśród personelu medycznego.
Problem polega na tym, że wiele osób myli nierówne traktowanie z różnicowaniem wynagrodzeń ze względu na kwalifikacje. To nie jest to samo.
W każdym normalnie funkcjonującym zawodzie wyższe kwalifikacje oznaczają wyższe wynagrodzenie. Rezydent zarabia mniej niż lekarz specjalista. Asystent na uczelni zarabia mniej niż profesor. Aplikant radcowski zarabia mniej niż radca prawny. Nikomu nie przychodzi do głowy pozywać system za to, że wynagradza dodatkową naukę, egzaminy i zdobyte kompetencje.
Dlaczego więc tylko część środowiska pielęgniarskiego tak trudno to akceptuje?
Pielęgniarka: kończysz studia, specjalizację lub zdobywasz wyższe kwalifikacje i automatycznie przechodzisz do wyższej grupy płacowej
Moim zdaniem największym błędem ustawy z 2017 roku nie było powiązanie płac z wykształceniem. To akurat był krok w dobrą stronę. Błędem było nieszczęsne uzależnienie części współczynników od kwalifikacji wymaganych na stanowisku.
Od początku powinno obowiązywać proste i uczciwe rozwiązanie: kończysz studia, specjalizację lub zdobywasz wyższe kwalifikacje i automatycznie przechodzisz do wyższej grupy płacowej. Bez interpretacji, bez sporów i bez kombinowania.
Ale zamiast walczyć o poprawę wadliwych zapisów, część środowiska od lat walczy z samą ideą rozwoju zawodowego. I to jest największy problem.
Takie niekończące się kłótnie, pozwy, wzajemne oskarżenia i podważanie sensu edukacji nie wzmacniają pielęgniarstwa. One osłabiają całe środowisko. W efekcie możemy doprowadzić do sytuacji, w której wszyscy stracą.
Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego niektóre osoby wolą przez lata prowadzić wojny na Facebooku, zamiast po prostu podnieść kwalifikacje, ukończyć studia, specjalizację czy kursy i wykorzystać możliwości, które dziś są dostępne.
Nowoczesne pielęgniarstwo opiera się na wiedzy i rozwoju. Im szybciej całe środowisko to zrozumie, tym lepiej dla pacjentów, zawodu i nas wszystkich.
Najbardziej zadziwia mnie, że część osób, które same nie zdecydowały się na dalszą naukę, dziś próbuje przekonywać wszystkich wokół, że studia, specjalizacje i rozwój zawodowy nie mają większego znaczenia.
Tymczasem świat poszedł do przodu.
Przyszłość zawodu nie należy do osób, które chcą zatrzymać pielęgniarstwo w latach 80. czy 90.
Medycyna sprzed 30–40 lat i medycyna współczesna to dwa zupełnie różne światy. Zmieniły się procedury, technologie, farmakoterapia, diagnostyka i zakres odpowiedzialności personelu medycznego. Zmieniło się również samo pielęgniarstwo.
To już nie jest zawód oparty wyłącznie na wykonywaniu podstawowych czynności pielęgnacyjnych. Dziś pielęgniarka jest samodzielnym zawodem medycznym, podejmuje decyzje kliniczne, prowadzi edukację zdrowotną, uczestniczy w procesie diagnostyczno-terapeutycznym i coraz częściej przejmuje kompetencje, które kiedyś były zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy.
Warto też zauważyć, że wiele prostszych czynności opiekuńczych wykonują obecnie opiekunowie medyczni. To właśnie ten zawód przejął znaczną część zadań, które przed laty były codziennością pielęgniarek.
Dlatego ciągłe idealizowanie liceów medycznych jako szczytu rozwoju pielęgniarstwa jest po prostu nieporozumieniem. Licea medyczne bardzo dobrze przygotowywały do pracy w realiach swojej epoki, ale od tamtego czasu zmieniło się praktycznie wszystko.
Przyszłość zawodu nie należy do osób, które chcą zatrzymać pielęgniarstwo w latach 80. czy 90. Przyszłość należy do pielęgniarek rozwijających kompetencje, zdobywających specjalizacje, studia magisterskie, prowadzących badania naukowe i budujących nowoczesne pielęgniarstwo oparte na wiedzy.
Zamiast walczyć z edukacją, warto zacząć ją doceniać. To ona buduje prestiż zawodu, zwiększa samodzielność i daje realny wpływ na przyszłość pielęgniarstwa.
Ciąg dalszy w artykule w dniu jutrzejszym o godzinie 13:00.
źródło: pielegniarki.info.pl
Brak produktów w podanej kategorii.










