Pielęgniarka o podnoszeniu kwalifikacji i rozwoju zawodu
Publikujemy poniżej wypowiedź naszej czytelniczki zamieszczoną na naszym profilu na Facebooku.
W wielu szpitalach w Polsce pojawiło się zjawisko, o którym mówi się bardzo niechętnie.
Przez lata część pielęgniarek inwestowała własne pieniądze, własny czas i ogromny wysiłek w studia licencjackie, magisterskie oraz specjalizacje. Poświęcały weekendy, urlopy, wieczory, często kosztem życia rodzinnego. Płaciły za naukę z własnej kieszeni, zdawały egzaminy i zdobywały kolejne kwalifikacje.
Jednocześnie w niektórych miejscach wprowadzono różnego rodzaju dodatki wyrównujące dla osób, które takich kwalifikacji nie zdobyły.
Powstaje więc proste pytanie: jaki sygnał wysyła się całemu środowisku?
Jeżeli osoba, która przez lata podnosiła kwalifikacje, ma ostatecznie otrzymać podobne wynagrodzenie jak osoba, która nie podjęła dodatkowego wysiłku edukacyjnego, to gdzie jest motywacja do rozwoju?
Każdy ma prawo nie studiować. Każdy ma prawo nie robić specjalizacji. Ale trudno oczekiwać, aby system całkowicie niwelował różnice wynikające z lat nauki, kosztów i zaangażowania.
Nowoczesne pielęgniarstwo powinno premiować rozwój, wiedzę i kwalifikacje. Tak dzieje się w większości zawodów wymagających wysokich kompetencji. Trudno znaleźć inną grupę zawodową, w której część środowiska tak zaciekle walczyłaby o to, aby wykształcenie, specjalizacje i dodatkowe kompetencje nie miały żadnego znaczenia.
Jeżeli będziemy konsekwentnie wysyłać komunikat, że nauka nie ma wartości, a kwalifikacje nie powinny być wynagradzane, to wcześniej czy później młodzi ludzie przestaną inwestować w rozwój zawodowy.
A wtedy straci nie tylko pielęgniarstwo. Stracą przede wszystkim pacjenci i cały system ochrony zdrowia.
źródło: pielegniarki.info.pl












