Pielęgniarka zaprowadziła pacjentkę do RTG. Sama wróciła na oddział. Chora straciła przytomność. Jak sąd ocenił postępowanie pielęgniarki?

7 min czytania
AktualnościOrzecznictwo sądowePraktyka zawodowa
Pielęgniarka zaprowadziła pacjentkę do RTG. Sama wróciła na oddział. Chora straciła przytomność. Jak sąd ocenił postępowanie pielęgniarki?

Sąd ocenił postępowanie pielęgniarki…

Publikujemy wyrok sądu w sprawie, która mogła dotyczyć każdej z pielęgniarek lub położnej. Na końcu artykułu można odnieść się do treści wyroku poprzez zagłosowanie w sondzie…

W jednym uzasadnień do wyroków sądów w 2020 roku napisano:

Na oddziale neurochirurgii przyjęte jest, że jeżeli chory nie wymaga ciągłego nadzoru, jest chorym swobodnie chodzącym po korytarzu, do toalety, wówczas zazwyczaj pielęgniarki decydują się na luźniejszy nad nim nadzór. O tym, czy chory wymaga stałej opieki, czy nie decyduje pielęgniarka widząc w danym dniu chorego i w razie dostrzeżonych, niepokojących symptomów – zawiadamia lekarza. Zakres nadzoru nad pacjentami, jest warunkowany kondycją chorego. Gdyby skarżąca szpital chora zgłaszała jakieś dolegliwości, to nadzór byłby uzależniony od tego, jaki byłby wynik badania oraz przeprowadzonej diagnostyki, niezbędnej w świetle dolegliwości zgłaszanych przez pacjentkę.

Lekarz przyjechał do szpitala celem wypisania ze szpitala pacjentki. W tym dniu nie pełnił dyżuru i nie nadzorował oddziału – przyjechał wyłącznie w celu dokonania wypisu. Doktor zlecił wykonanie kontrolnego i rutynowego badania Rtg kręgosłupa, także u innej pacjentki.

Ze względu na to, że pracownia Rtg znajduje się na innym poziomie niż oddział neurochirurgii, obie pacjentki odprowadziła na badanie pielęgniarka, która wówczas pełniła dyżur.

Pacjentka czuła się dobrze, nie zgłaszała żadnych dolegliwości, drogę z oddziału do gabinetu Rtg przebyła w całości samodzielnie. Pielęgniarka zapytała obie pacjentki czy są w stanie pozostać bez niej przed gabinetem Rtg i z uwagi na akceptację z ich strony – pozostawiła je przed drzwiami pracowni diagnostycznej, zawiadamiając o tym techników.

Pacjentki nie zgłaszały, by podczas oczekiwania na wykonanie badania konieczna była obecność pielęgniarki i deklarowały, że samodzielnie wrócą na oddział.

W trakcie oczekiwania na badanie jedna z pacjentek zasłabła i upadła, uszkadzając zęby. Po powrocie na miejsce, w którym pozostawiła pacjentki, pielęgniarka zastała jedną pacjentkę przytomną a drugą leżącą na podłodze. O zdarzeniu zostali poinformowani: lekarz dyżurny i lekarz wykonujący wypis.

Lekarz badający chorą po upadku nie stwierdził odchyleń w jej stanie neurologicznym i stanie ogólnym. Chora była przytomna, w logicznym kontakcie, bez ubytków neurologicznych sugerujących uszkodzenie układu nerwowego. Nie było oznak złego samopoczucia, zawrotów głowy i zaburzeń świadomości. Odstąpiono od bań TK głowy.

Badanie stomatologiczne wykazało uszkodzenie przednich zębów szczęki górnej, a ze względu na ból szczęki podano środki przeciwbólowe i uspakajające, a lekarz poinformował pacjentkę o konieczności pozostania w klinice do momentu wykonania konsultacji stomatologicznej, która nie mogła odbyć się tego samego dnia, ponieważ zdarzenie miało miejsce w sobotę, kiedy w szpitalu nie ma stomatologa.

Dalsza część artykułu pod sondą…

Z jakiego źródła najczęściej korzystasz w celu uzyskania aktualnych informacji w zakresie wynagrodzeń pielęgniarek i położnych?

Dalsza część artykułu…

Po około dwóch godzinach od zdarzenia chora po rozmowie z lekarzem dyżurnym, na własne życzenie i za zgodą lekarza dyżurnego opuściła szpital.

W Książce Raportów Pielęgniarskich zapisano: „Pacjentka przed wyjściem do domu, lek. prowadzący zalecił wykonanie Rtg odc L/S.Chorą zwieziono windą na badanie. Pacjentka czuła się dobrze, nie zgłaszała żadnych dolegliwości. Pozostawiono chorą przed pracownią informując o tym techników. Po ok. 10 minutach schodząc po pacjentkę zastano ją leżąca na podłodze (przytomna, w kontakcie). Chora powiedziała, że chwilę przed upadkiem poczuła się słabo. Posadzono chorą na ławce. Dolegliwości ze strony kręgosłupa, rąk, nóg nie zgłaszała. Wykonano Rtg kręgosłupa i przewieziono chorą na wózku na oddział. Powiadomiono lek. dyżurnego. Pomimo zaistniałej sytuacji, po uspokojeniu, ok. godz. 13 00 chora zgłosiła chęć wyjścia do domu. Po uzgodnieniu z lek. dyżurnym pacjentka została wypisana.”

W szpitalu nie ma regulaminu i wewnętrznych ustaleń co do tego, czy każdorazowo należy pytać pacjentów o możliwość samodzielnego pójścia na badanie. Jeżeli pacjent jest sprawny ruchowo, to sam przemieszcza się po szpitalu – może np. wyjść z oddziału, pójść do bufetu. Nie wszyscy pacjenci wiedzą do której pracowni należy się udać, dlatego czasami są sprowadzani przez pielęgniarkę. W takich sytuacjach pielęgniarka nie zawsze wraca po pacjenta.

Podstawą prawną żądania zadośćuczynienia (60 tys. złotych) przez chorą był przepis art. 415 k.c. formułujący ogólną regułę deliktu, według której, kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę obowiązany jest do jej naprawienia.

Przesłankami tej odpowiedzialności są: szkoda, czyn sprawcy noszący znamiona winy oraz związek przyczynowy pomiędzy tymże czynem a szkodą. Kodeks nie definiuje pojęcia winy, niemniej jednak w oparciu o doktrynę na gruncie niniejszej sprawy uznać należy, że w wina ujęta w sposób normatywny, sprowadza się najogólniej do możliwości postawienia sprawcy zarzutu niewłaściwego zachowania się. W dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego dominuje pogląd, że szpitale (podmioty lecznicze) odpowiadają za szkody związane z ich działalnością na zasadzie winy (np. wyroki SN z 11 maja 2005 r., III CK 652/04, z 24 października 2013 r., IV CSK 64/13, z 20 marca 2014r. , II CSK 296/13, z 14 stycznia 2016 r., I CSK 1031/14).

Zgodnie natomiast z art. 444 § 1 k.c., w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Natomiast art. 445 § 1 k.c. pozwala w takich wypadkach na przyznanie poszkodowanemu odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, czyli szkodę niemajątkową, wyrażającą się w doznanym bólu, cierpieniu, ujemnych doznaniach psychicznych.

Postępowanie dowodowe przeprowadzone w niniejszej sprawie nie potwierdziło twierdzeń chorej. Zdaniem Sądu, bezsprzecznie samopoczucie pacjentki było dobre – gdyby czuła się źle, miała jakiekolwiek niepokojące dolegliwości, to przecież nie prosiłaby lekarza prowadzącego o wcześniejszy wypis ze szpitala. Co więcej, w dniu wypisu poruszała się samodzielnie, nie miała żadnych problemów z przejściem do pracowni radiologii celem wykonania badania Rtg. Z zeznań pielęgniarki wynika, że asystowała skarżącej i innej chorej głównie po to, by wskazać drogę do odpowiedniego gabinetu, usytuowanego na innej kondygnacji niż oddział neurochirurgii. Tego typu praktykę potwierdzają zeznania świadka, który wskazał, że chorzy nie zawsze wiedzą gdzie jest odpowiedni gabinet i dlatego są sprowadzani przez pielęgniarkę, przy tym nie zawsze jest tak, że pielęgniarka wraca po pacjenta.

Z zeznań wynika nadto, że samopoczucie pacjentek było dobre, żartowały i nie miały nic przeciwko pozostawieniu ich przez dyżurującą pielęgniarkę.

Co istotne, jak zeznał świadek, w pozwanym szpitalu nie ma regulaminu i wewnętrznych ustaleń co do tego, czy za każdym razem należy pytać pacjentów o możliwość samodzielnego dotarcia do gabinetu celem wykonania badania. Również żaden przepis prawa nie obliguje personelu medycznego do stałej obecności przy każdym pacjencie w każdych okolicznościach – wyznacznikiem w tym zakresie jest stan chorego, ustalany na podstawie obserwacji personelu. W ocenie Sądu stan zdrowia powódki nie obligował do stałej obecności przy niej personelu medycznego, skoro tego samego dnia, na własną prośbę, miała wrócić do domu. Powódka nie wykazała przy tym, by do upadku doszło z winy szpitala, np. na śliskiej i niezabezpieczonej podłodze (art. 6 k.c.). Nadto kwestia braku miejsca siedzącego przed gabinetem nie została wykazana, albowiem z zapisu pielęgniarki w Książce Raportów Pielęgniarskich wynika, że po upadku przed gabinetem, posadzono chorą na ławce. Zapis ten nie był w procesie kwestionowany i świadczy o tym, że miejsce siedzące w pobliżu jednak było, co potwierdzają zeznania świadka, który powiedział, że pomógł chorej wstać i usiąść na ławce.

Również opinia medyczna instytutu naukowo – badawczego potwierdziła, że zabieg operacyjny był przeprowadzony zgodnie ze sztuką medyczną, a proces pionizacji i uruchamiania powódki był zgodny z zasadami tego rodzaju po zabiegach. W opisie przebiegu zabiegu operacyjnego nie stwierdzono powikłań, które opóźniają pionizację.

Co istotne, nie było przeciwwskazań do samodzielnego poruszania się pacjentki, w tym nie było konieczności, by przemieszczała się na wózku inwalidzkim. W opinii wskazano, że po prawidłowo przeprowadzonym zabiegu, bez innych obciążeń zdrowotnych i bez powikłań w przebiegu zabiegu operacyjnego, pacjentka nie wymaga pomocy innych osób przy czynnościach takich jak poruszanie się, wstawanie, siadanie itp.

Sąd nie zgodził się przy tym z uzupełniającą opinią biegłego z zakresu rehabilitacji medycznej, w zakresie, w jakim biegły wskazał, że skoro pielęgniarka asystowała powódce w drodze do pracowni RTG, to powinna towarzyszyć jej także w czasie oczekiwania na wykonanie badania.

Twierdzenie to pozostaje w wyraźnej sprzeczności z treścią opinii pierwotnej, w której ten sam biegły wskazał, że fizyczna obecność pielęgniarki nie zapobiegłaby upadkowi chorej, jedynym rozwiązaniem byłoby użycie wózka inwalidzkiego, jednak zwrócił uwagę, że chora miała być wypisana w tym dniu i do zdarzenia mogło dojść już po otrzymaniu wypisu i opuszczeniu szpitala. Takie rozbieżności w ocenie podkreślają znaczenie indywidualnej oceny stanu każdego pacjenta, o której mowa w opinii biegłego neurochirurga i które podkreślał w swoich zeznaniach doktor leczący pacjentkę.

Sąd pominął również dowód z opinii stomatologa, psychologa i psychiatry, jako nieistotne dla rozstrzygnięcia sprawy w związku z ustaleniem, że pozwany nie ponosi odpowiedzialności za następstwa upadku pacjentki.

W niniejszym postępowaniu chora nie wykazała również, że proces jej diagnostyki, leczenia czy opieki szpitalnej był nieprawidłowy, przeciwnie, z opinii instytutu naukowo – medycznego wynika, że zabieg operacyjny został przeprowadzony zgodnie ze sztuką medyczną, a proces pionizacji i uruchamiania był zgodny z zasadami przy tego rodzaju zabiegach.

Jak oceniasz wyrok sądu w powyżej opisanej sprawie?

Dodatkowo, zarzut pełnomocnika pacjentki, zgłoszony w wystąpieniu poprzedzającym zamknięcie rozprawy, dotyczący nieczytelności dokumentacji medycznej, nie był zgłaszany wcześniej, stąd uznać należy, że był spóźniony.

Przy uwzględnieniu opisanych wyżej okoliczności Sąd uznał żądanie pozwu za nieuzasadnione.

źródło: orzeczenia.ms.gov.pl

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 4.1 / 5. Ilość głosów: 254

Bądź pierwszym, który oceni wpis

8224 artykułów

O autorze

Czynny zawodowo specjalista w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej terapii. Były członek Okręgowej i Naczelnej Izby oraz delegat na Zjazd Krajowy samorządu zawodowego. Założyciel Ogólnopolskiego Portalu oraz Gazety Pielęgniarek i Położnych.
Artykuły
Zobacz także
AktualnościNowa siatka płacOdszkodowania dla pielęgniarek LM

Pielęgniarki – okazuje się, że płace mają charakter solidarnościowy.

3 min czytania
Rola związku Solidarność w obecnym chaosie płacowym w ochronie zdrowia… W artykule redakcyjnym Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych pt. W pielęgniarki rzuciła…
Aktualności

V Konferencja Naukowa WUMED już 25 maja!

2 min czytania
V Ogólnopolska Konferencja Naukowa Warszawskiej Uczelni Medycznej już 25 maja 2024 r. Tematem wydarzenia – „Wyzwania w nauce i praktyce z perspektywy…
Aktualności

Pielęgniarki - będzie urlop zdrowotny dla pielęgniarek i położnych.

2 min czytania
Obiecanki cacanki w sprawie urlopu zdrowotnego dla pielęgniarek i położnych mają miejsce od wielu lat… Serial dotycząca urlopów zdrowotnych – dla poratowania…
Komentarze
×
AktualnościNie dla ustawy OZZPiPNowa siatka płacOdszkodowania dla pielęgniarek LMPielęgniarki z mgr pozywają szpitaleWynagrodzenia pielęgniarek

Pielęgniarki - To nic, że plują nam w twarz. Ważne, że w duchu "merytorycznego dialogu".