Czy mówienie o tym, że działania izby pielęgniarek zmuszające do zbierania punktów edukacyjnych są nieważne z mocy prawa, to straszenie?
Pod jednym z naszych ostatnich postów odnośnie punktów edukacyjnych pojawiła się wypowiedź jednej z pielęgniarek, której fragmenty przytaczamy poniżej.
W całej Europie pielęgniarki mają systemy ciągłego rozwoju zawodowego, bo tak działa każdy odpowiedzialny zawód medyczny. Można dyskutować o rozwiązaniach i poprawiać system, ale straszenie „nielegalnością” bez pokazania konkretnych podstaw prawnych niewiele wnosi do rozmowy.
CPD, czyli ciągły rozwój zawodowy, to nie jest „wymysł” jednej osoby czy organizacji, tylko standard zawodu pielęgniarki w całej Europie. Chodzi o utrzymywanie kompetencji, rozwój i bezpieczeństwo pacjenta. W wielu krajach – np. Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Finlandii – to podstawowy element profesjonalizmu w zawodzie, czasem regulowany prawnie, a czasem wynikający z odpowiedzialności środowiska (organizacje). To podstawowa wartość profesjonalizacji zawodu. Zapytam jaki poziom pielęgniarstwa reprezentują ww. kraje, skoro oczekują, aby pielęgniarki wykazywały się rozwojem zawodowym ?
Na komentarze te postanowiła odpowiedzieć jednak z pielęgniarek. Treść jej wypowiedzi przytaczamy poniżej.
Uderz w stół… Poproszę więc o „przepis”, który mówi o dopuszczalnym odbieraniu PWZ pielęgniarkom odchodzącym na emeryturę. W jakim celu?! Pobieranie haraczu pod postacią składek i wciąż podwyższanie kwoty składki oraz straszenie komornikiem — to jest ok?! To nie jest zastraszanie?!
Większość pielęgniarek, i to przytłaczająca, stosuje się do obowiązku ustawicznego doskonalenia zawodowego, kształcenia i podnoszenia kwalifikacji za własne pieniądze. Może czas, by izby zrzuciły się na kursy za 100 punktów. W końcu latami płacimy, a koleżanki odchodzące na emeryturę często nawet nie słyszą słowa podzięki za lata pracy…
Droga pani, tu nie chodzi o naszą niechęć do zdobywania wiedzy i umiejętności. Tu chodzi o to, że mamy dość dojenia nas z kasy i okradania z czasu wolnego, byleby „biznes” się kręcił. Stąd wymyślanie kolejnych kursików.
A może, skoro taka pani zorientowana w sytuacji europejskiego pielęgniarstwa, objaśni nam, jak mają się standardy pracy koleżanek z innych państw do naszych rodzimych?!
Trochę zalatuje mi tu hipokryzją, bo z jednej strony chce się z nas zrobić omnibusy, a z drugiej zmuszone jesteśmy pracować w warunkach z końca XX wieku. Może niech pójdzie para w gwizdek w tym kierunku, tzn. normy zatrudnienia, płatne urlopy zdrowotne…
Skoro mówimy o europejskich standardach, to bądźmy konsekwentni.
Obecnie pielęgniarki to nie zastraszone „siostry”, tylko wykształcone, pewne swojej wartości kobiety, więc zaczynają upominać się o godne warunki pracy.
źródło: facebook.com/PortalPielegniarekiPoloznych











