Nie dla pielęgniarek "kursy kroju i szycia".

Szkolenia pielęgniarek i położnych.


Zobacz także:

NIE DLA PIELĘGNIAREK

"KURSY KROJU I SZYCIA".

Zobacz także: 

Pielęgniarki: w sejmie o niesprawiedliwościach siatki płac. 

Gazeta Pielęgniarek - Decydenci: "pielęgniarki zarabiają już całkiem nieźle". 

Ministerstwo: brak pielęgniarek "wybrzmiewa dosyć głośno".

Senator: Cieszę się, że zawód pielęgniarki będzie bardziej popularnym...

Pielęgniarki: 60% płacy lekarza to nasza strategia!


Chcesz przeczytać sierpniowe wydanie Gazety Pielęgniarek i Położnych?

Całe wydanie dotyczy wynagrodzeń w ochronie zdrowia!!!

Zamów prenumeratę:

Posiedzenie Senackiej Komisji Zdrowia w dniu 9 lipca 2019 roku 

Senator Konstanty Radziwiłł:

Jeżeli chodzi o tę kwestię kształcenia ustawicznego, ponieważ pojawiła się ta sprawa, co prawda, tak powiedziałbym, technicznie wyjaśniona, wątpliwość pani legislator dotycząca tych niestacjonarnych form kształcenia ustawicznego, to myślę, że trzeba to czytać w kontekście art. 61 ustawy, który mówi o obowiązku i prawie pielęgniarki do kształcenia ustawicznego, to po pierwsze, a poza tym patrzeć na to w kontekście innych zawodów, w których ten obowiązek i prawo występują. Po prostu jest to wskazanie, że wypełnienie tego obowiązku może następować w różnych formach kształcenia. Ja myślę – przepraszam, że wchodzę na teren prawniczy – w każdym razie wydaje mi się, że wyrazy „stacjonarny” i „niestacjonarny” w odniesieniu do kształcenia ustawicznego znaczą trochę co innego, niż jeśli chodzi o studia. Jeśli chodzi o studia, to jest ustawa, odnosi się to do ustawy o szkolnictwie wyższym… Krótko mówiąc, tak mówiąc popularnie, „niestacjonarny” to znaczy „zaoczny”. Jeżeli zaś chodzi o niestacjonarne formy kształcenia ustawicznego, to oznacza, że nie w postaci kursu, gdzie się siedzi, tylko w jakiejś innej postaci, np. w postaci e-learningu. Prawda? To też jest wypełnienie tego obowiązku kształcenia. Tak że ja myślę, że tutaj nie ma kolizji, chociaż być może używanie tego samego słowa bez wskazania jest jakimś problemem. Do tego się już oczywiście nie odnoszę.

Ja mam jedno pytanie. Mianowicie w pierwotnej wersji tego aktu, który był przedstawiony przez rząd w druku sejmowym, w art. 61a był jeszcze jeden fragment, który znikł w pracach sejmowych. Chciałbym zapytać, dlaczego tak się stało. Chodzi mi o to, że zgodnie z propozycją rządową art. 61a ust. 1 miał brzmieć: „pielęgniarce i położnej podnoszącej kwalifikacje zawodowe w formach innych niż określone w art. 66 ust. 1 – i tutaj – zgodnie z zakresem obowiązków wykonywanych na danym stanowisku pracy przysługuje” itd. I to znikło.

(Wypowiedź poza mikrofonem)

Ja rozumiem, że pewnie były tu głosy ze strony… No, już nie wiem. To jest moje pytanie. Nie będę się domyślał. Ale osobiście odbieram to jako wycofanie się z rozsądnej propozycji. Chodzi po prostu o to, że… Zresztą nie dotyczy to tylko pielęgniarek, może nawet bardziej znam tę sprawę, jeśli chodzi o zawody lekarza i lekarza dentysty ze względu na swoje doświadczenie. Czasami wśród tzw. form kształcenia ustawicznego, które – w przypadku pielęgniarek zgodnie art. 61 – mają przyczyniać się do stałego aktualizowania swojej wiedzy i umiejętności zawodowych, zdarza się, że znajdują się kursy językowe, księgowości, jakieś tam PR itd. I to, muszę powiedzieć, budzi pewną wątpliwość co do tego, czy rzeczywiście jest to kształcenie ustawiczne. W sytuacji kiedy zgodnie z przepisami zostanie ono akredytowane, a często bywa akredytowane… Ja nie twierdzę, że pielęgniarki czy lekarze albo lekarze dentyści nie powinni podnosić tego typu kwalifikacji, ale może zaistnieć poważna wątpliwość, czy to jest rzeczywiście kształcenie, które rozwija ich umiejętności zawodowe. To, że to się przydaje w ich pracy, to pewne, zwłaszcza gdy ktoś np. pracuje w formie indywidualnej praktyki lekarskiej. Wówczas kursy dotyczące optymalizacji podatków albo księgowości, jak pan senator mówi, mogą mieć sens. Prawda? Tyle że jest wątpliwość, czy to jest podnoszenie kwalifikacji zawodowych.

Czytaj dalej poniżej...


Zobacz także: 

Dodatek zembali dla pielęgniarek - pielęgniarka pozwała szpital.

Dwie pielęgniarki przenosiły 100 kg pacjentkę!

MZ: aktywność pielęgniarek mała, bo oczekiwały za to wynagrodzenia!


Muszę powiedzieć, że kilka lat temu kierowałem takim dużym projektem unijnym, prowadzonym we wszystkich krajach Unii Europejskiej, dotyczącym analizy tego, jak wygląda kształcenie ustawiczne w zawodach medycznych, we wszystkich zawodach medycznych. To była wielka praca. Powstała na tej podstawie ogromna księga do dyspozycji Komisji Europejskiej. I z niej wynikało bardzo wyraźnie, że w przeważającej większości krajów kształcenie ustawiczne w zawodach medycznych odbywa się jednak w pewnych ściśle określonych ramach, tzn. jeżeli ktoś jest np. pielęgniarką środowiskowo-rodzinną, to nie ma w zasadzie sensu, żeby szedł na kurs przeznaczony np. dla instrumentariuszek albo dla pielęgniarek anestezjologicznych, bo to po prostu nie podnosi kwalifikacji tej osoby tam, gdzie ona pracuje. Zresztą, jeszcze raz powtarzam, to samo dotyczy lekarzy, którzy mogą wybierać spośród bardzo wielu różnych kursów, niemających wiele wspólnego z ich zawodem. W większości krajów unijnych istnieje jednak pewnego rodzaju zawężenie tej możliwości kształcenia. W ogóle w wielu krajach istnieje coś takiego jak tworzenie pewnego planu kształcenia ustawicznego. To wygląda tak, że w okresie od – do, te okresy zwykle są 2-, 4-, czasem 7-letnie, zdobywa się punkty edukacyjne. Różne są podmioty, które są w to zaangażowane, często jest to np. samorząd zawodowy. W każdym razie jest przyjmowany pewien plan dla danego profesjonalisty i według tego planu on powinien się kształcić. Prawda? Ja myślę, że w jakimś sensie tutaj był taki sygnał ze strony rządu, sygnał, że rząd chce, aby to kształcenie, jednak jakoś uprzywilejowane poprzez prawo do tego urlopu, odbywało się właśnie na rzecz tej pracy, którą wykonuje pielęgniarka. I moje pytanie – przepraszam za to, że jest ono tak rozbudowane – jest takie: dlaczego państwo się z tego wycofali?

Przewodniczący Waldemar Kraska:

Proszę, Pani Minister.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko:

Tak, rzeczywiście, w pierwotnym projekcie był zapis, że miało to być kształcenie, które jest związane z zakresem aktualnie wykonywanych obowiązków. Jednak w trakcie zwrócono… No, to była poprawka poselska. Argumentowano to w ten sposób, że w dobie kryzysu kadrowego kadra pielęgniarska musi być mobilna. Dyrektorzy szpitali często muszą w taki sposób zarządzać personelem, że decydują się na oddelegowanie do pracy na innych stanowiskach itd. I wtedy te kompetencje, to dokształcanie przypisane tylko i wyłącznie do aktualnego stanowiska pracy jest pewnego rodzaju ograniczeniem. Uznaliśmy, że po pierwsze, to dyrektorzy podejmują ostateczną decyzję, czyli jeżeli to będzie, nie wiem, kurs kroju i szycia czy jakiś tego rodzaju, to na pewno nie wyrażą zgody, ale jeżeli jest on związany z zakresem działalności ZOZ, to niekoniecznie… Pielęgniarka może być zatrudniona na oddziale ratunkowym, ale też może zechcieć rozwijać się np. w kierunku pielęgniarstwa internistycznego. W tym momencie miałaby drogę zamkniętą, nie mogłaby tego realizować, gdybyśmy dokładnie wpisali, że ma to być związane czy ma wynikać z aktualnie zajmowanego stanowiska pracy. No, na tym etapie uznaliśmy, że rozszerzenie tego zakresu sprawi, że rzeczywiście ten urlop będzie miał charakter motywujący do podejmowania kształcenia podyplomowego.

źródło: stenogram posiedzenia komisji

Wybrał: Mariusz Mielcarek