Zabiegi estetyczne możliwością rozwoju zawodowego pielęgniarek i położnych.

Własne doświadczenie z zabiegami estetycznymi wykonywanymi przez pielęgniarki-kosmetolożki, zamiłowania artystyczne, czy też potrzeba większej stabilizacji życiowej – to niektóre z motywacji jakimi kierują się pielęgniarki i położne podejmując decyzję o poszerzeniu swych kwalifikacji zawodowych o zabiegi estetyczne.

- Decyzja o zmianie kariery nastąpiła przez przypadek, gdyż sama skorzystałam z zabiegu estetycznego w znanej klinice w Sopocie. Poznałam tam pielęgniarkę, która asystowała lekarzowi przy zabiegach i jednocześnie sama również robiła część zabiegów w gabinetach kosmetologii. I to rozmowa z nią dała mi pomysł na szkolenia w kierunku medycyny estetycznej – mówi Marzena Abramowicz z Giżycka.

Justyna Rydzewska swą karierę zawodową chciała związać z technikami dentystycznymi, gdyż zawsze lubiła wszelkie zajęcia manualne, plastyczne. Los chciał inaczej. Ale po studiach pielęgniarskich swoją pierwszą pracę zaczęła w chirurgii jednego dnia. Ze wspaniałym chirurgiem – jak podkreśla – który to, co robił, "robił z głową i żeby pomóc pacjentowi". Mnóstwo zmian skórnych, ran. I zadowoleni pacjenci po wykonanych zabiegach.

- Z jednej strony praca zawodowa, gdzie każdy dzień odkrywał coś nowego, z drugiej strony poszukiwanie zajęcia gdzie bym mogła oddać się całkowicie pasji. Gdzieś w miedzyczasie było malowanie jedwabiu, praca w glinie, tworzenie biżuterii (bo może zostanę jubilerem). Jednak to cały czas nie było do końca to – opowiada Justyna Rydzewska.

Wspomina jak kilka lat temu zaproponowała koleżankom z pracy, żeby poszły ze nią na kurs z medycyny estetycznej, czym wywołała nie lada śmiech. Pomysł schowała do szufladki, aż pewnego dnia trafiła w internecie na konferencję ,,Zabiegi estetyczne możliwością rozwoju zawodowego pielęgniarki i położnej”. Zabrała koleżankę i pojechały. Już po konferencji wiedziała, że chce to robić. Odkładanie przez kilka miesięcy pieniędzy na pierwszy kurs z mezoterapii... i udało się.

- Praca pielęgniarki, którą wykonuję od 25 lat, początkowo na oddziale Intensywnej Opieki Medycznej oraz obecnie na oddziale Intensywnej Opieki Kardiologicznej, nieprzespane noce, praca w ciągłym stresie oraz zmieniających się na niekorzyść warunkach pracy spowodowały, iż zaczęłam zastanawiać się nad moją dalsza drogą zawodową. Nadszedł moment w moim życiu nad zastanowieniem się co robić aby zrezygnować z kilku dodatkowych etatów, aby móc zapewnić sobie stabilizację na pewnym poziomie. Nie kosztem rodziny, jak odbywało się do tej pory – to motywacja Elżbiety Witkowskiej.

Nie miała obaw przed podjęciem decyzji o zmianie kariery zawodowej, bo jak podkreśla jest optymistką i zawsze myśli pozytywnie.
Ona także przypadkiem trafiła na stronę Instytutu Praktyk Zabiegów Estetycznych, który organizował konferencje dla pielęgniarek i położnych pt. "Zabiegi estetyczne możliwością rozwoju zawodowego". Konferencja odbyła się w Poznaniu i od tego momentu rozpoczęła się jej przygoda z medycyną estetyczną.

Oczywiście nie każda z zainteresowanych podchodzi bez obaw do podjęcia decyzji o zmianie drogi zawodowej. Ale w takiej sytuacji podkreślają znaczenie wsparcia  najbliższych: męża, dzieci, czy też koleżanek po fachu.

- Było mi łatwiej, gdyż razem ze mną szkoliła się moja przyjaciółka również pielęgniarka z Anglii, którą namówiłam na kursy i szkolenia – zaznacza Marzena Abramowicz.

- Dużo wsparcia mam od męża. On ze mną wszędzie jeździł, a jak trzeba było, był modelem – mówi także Justyna Rydzewska.

Perfekcja zawodowa i bezpieczeństwo klientów wymagają nieustawania w szkoleniach, zdobywania kolejnych umiejętności i doskonalenia już posiadanych.

Marzena Abramowicz pierwsze szkolenie odbyła w Krakowie, w prywatnym instytucie medycyny estetycznej, kolejne miały miejsce we Wrocławiu, Gdańsku, Gdyni oraz Warszawie. Kosmetolożka żali się jednak, że mieszkając w woj. warmińsko-mazurskim niestety na swym terenie nie ma dostępu do szkoleń w dziedzinie zabiegów estetycznych, zatem musiała sama wyszukiwać kursów i work shopów poza miejscem zamieszkania.

- Nie jest to łatwa ścieżka kariery, trzeba mieć dużo szczęścia, aby trafić na szkolenia przeprowadzone profesjonalnie, a nie nastawione tylko na zarobek i szkolące każdego kto się zgłosi, nawet osoby bez podstawowej wiedzy medycznej – ocenia. - Duże wsparcie zawdzięczam swojej córce, która również poszła w moje ślady i wybrała zawód pielęgniarki. Studiuje obecnie na Akademii Medycznej w Gdańsku na 3 roku, razem jeździmy na szkolenia, wspieramy się i dopingujemy oraz snujemy wspólne plany rozszerzenia działalności – zwierza się.

Aby zacząć własną działalność związaną z zabiegami estetycznymi, trzeba sporo zainwestować pieniędzy i czasu – podkreślają pielęgniarki, które wkroczyły na nową drogę zawodową.

- Szkoliłam się w różnych miejscach, gdyż nie czułam się na siłach aby wykonywać pewne zabiegi. Inaczej jest podać zastrzyk domięśniowy, a inaczej wymodelować kwasem hialuronowym usta tak, aby klientka była zadowolona – zaznacza Marzena Abramowicz.

Otwierając gabinet zabiegów estetycznych posiadała certyfikaty z mezoterapii mikroigłowej, implantacji nici PDO, SCRU, tornado, osocza bogatopłytkowego, lipolizy iniekcyjnej, podawania kwasu hialuronowego. Kolejne szkolenia dotyczyły bardziej zaawansowanych technik, jak implantacja nici PDO cog, lifting wolumetryczny, fibryna bogatopłytkowa, pozyskiwanie i podawanie autologicznych wypełniaczy, tak że wachlarz wykonywanych przez nią zabiegów jest obszerny.

- Kurs zrobiony, trzeba było przekonać koleżanki do zabiegów. Ale ciągle było mało. Bo brakowało innych umiejętności, bo coś trzeba było poprawić w inny sposób. I tak zaczęły się kolejne kursy, które się same napędzały. Wypełniacze, osocze, botox, nici... - to nowy rozwój zawodowy Justyny Rydzewskiej.

W szkoleniach organizowanych przez jedną z uznanych firm w branży estetycznej uczestniczyła także Elżbieta Witkowska: osocze bogatopłytkowe, fibryna bogatopłytkowa, mezoterapia igłowa. We wrześniu oczekuje na kolejne szkolenie dotyczące wypełniaczy. Nauki pobiera pod okiem międzynarodowego eksperta z zakresy kosmetologii, wspaniałego szkoleniowca – jak zaznacza – z tytułem doktora nauk medycznych. Równolegle rozpoczęła studia na kierunku kosmetologia estetyczna i pielęgnacyjna w Wyższej Szkole Nauk o Zdrowiu w Bydgoszczy, które jak najbardziej zamierza ukończyć i dalej się szkolić.

Wiele pielęgniarek, które zdobyły nowy zawód związany z zabiegami estetycznymi, nie rezygnuje jednak z dotychczasowej pracy.

- Największą satysfakcję daje mi praca z ludźmi, a w szczególności zadowoleni klienci, którzy do mnie wracają i polecają znajomym. Ja jednak nie rozstałam się do końca z zawodem pielęgniarki, pracę w gabinecie medycyny estetycznej godzę z dodatkową pracą w Szpitalu Giżyckim oraz jestem właścicielką Pielęgniarskiej Spółki Partnerskiej, mam kontrakt z NFZ. Na rozwój medycyny estetycznej potrzeba czasu, około 2 lat, aby zadowoleni klienci wracali i polecali innym, dlatego ważne jest aby mieć kapitał na bieżące utrzymanie firmy oraz szkolenia – ocenia Marzena Abramowicz. I dodaje...

- Jeżeli już się spotyka ze środowiskiem, które działa w medycynie estetycznej, to przychodzą do głowy inne pomysły na rozwój biznesu. Moje najbliższe plany związane są z otwarciem instytutu witaminowego zajmującego się wlewami infuzyjnymi, gdyż zauważyłam duże zainteresowanie wśród moich klientów oraz obecnie panujący trend na tego typu zabiegi.

Praca na drugim etacie na oddziale intensywnej terapii pozwoliła Justynie Rydzewskiej finansowo zapisywać się na kolejne kursy.

- Zawodu definitywnie jeszcze nie zmieniłam. Powolutku kręci się medycyna estetyczna. Pielęgniarstwo jest na pierwszym miejscu. Wiedzę kosmetologiczną i estetyczną wykorzystuję przy niegojących się ranach oraz świeżych bliznach. Zadowolenie pacjentów oraz ich rodzin daje mi największą satysfakcję. No i mój chirurg, któremu co jakiś czas sprzedam pomysł co do terapii, a on to stosuje... i działa – stwierdza.

- Pacjentki, które przychodzą do mnie na zabiegi, pojawiają się po jakimś czasie znowu, zadowolone. To chyba jest takim głównym motorem, że to co robię przynosi satysfakcję pacjentom oraz mnie. I przede wszystkim praca z "drygiem artystycznym" - coś wspaniałego. Oglądanie jak to wszystko ewaluuje po wykonaniu zabiegu, po kilku dniach też mi daje ogromną radość. Nie ukrywam, że element finansowy też jest motorem napędzającym to wszystko. Praca, którą wykonuję oraz stosowne do niej zarobki też są bardzo istotne – podsumowuje Rydzewska.

Łącząc to wszystko, postanowiła w tym roku podjąć studia podyplomowe na kierunku kosmetologia estetyczna dla pielęgniarek. No i powoli otworzyć własny biznes...

Barbara Kwiecińska-Kielczyk

Komentarze użytkowników

Dodaj komentarz