Pielęgniarki: sąd uznał, że rodzina deprecjonowała ich kwalifikacje.

Rodzina pacjentki przejawia w stosunku do personelu pielęgniarskiego zachowania agresywne.


Rodzina pacjenta przejawiała zachowania agresywne w stosunku do pielęgniarek 

Z orzeczenia (fragmenty) Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego:

Organ przytoczył wyjaśnienia szpitala, z których wynikało, że od początku pobytu w O. Sp. z o. o. pacjentka była w stanie ogólnym bardzo ciężkim. Osobami odwiedzającymi przez cały okres hospitalizacji w szpitalu byli: jej córka B. W. oraz wnuk P. W. Rodzina pacjentki, a w szczególności P. W. od samego początku jej przebywania w szpitalu kwestionuje sposób wykonywania opieki medycznej, jej jakość, wszelkie decyzje lekarskie dotyczące pacjentki w zakresie ewentualnego dalszego leczenia. Córka M. G. oraz jej wnuk P. W. swoim postępowaniem uniemożliwiają normalne funkcjonowanie oddziału. Ponadto P. W. przejawia w stosunku do personelu udzielającego świadczeń pacjentce zachowania agresywne. Jego agresja przyjmuje formy niekontrolowane. Formułuje on różnego rodzaju żądania krzycząc, oskarża lekarzy o zamiar zamordowania jego babci, o usiłowanie jej uduszenia, grozi przy tym podjęciem różnego rodzaju działań mających doprowadzić do pozbawienia prawa wykonywania zawodu lekarzy O. Sp. z o. o. Adresatem tych zachowań jest w zasadzie cały personel dokonujący jakichkolwiek czynności przy pacjentce. P. W. kwestionuje każde działanie podejmowane w stosunku do pacjentki, niejednokrotnie stoi nad osobą wykonującą przy pacjentce daną czynność medyczną, komentuje sposób jej wykonywania, czy wręcz uniemożliwia powyższe zarzucając, że lekarz czy pielęgniarka chcą pozbawić życia jego babcię lub wykonują coś nieprawidłowo, zaś on sam wykonałby to lepiej. Zarówno wnuk jak i córka pacjentki deprecjonują kwalifikacje zawodowe lekarzy, czy pielęgniarek, używając przy tym inwektyw, a także słów powszechnie uznanych za obelżywe. Świadkami tego rodzaju zachowań (bardzo głośnych, niezwykle agresywnych, mających miejsce nie tylko w pokoju, w którym przebywa pacjentka) są nie tylko lekarze, pielęgniarki czy inny personel oddziału intensywnej terapii, ale również pacjenci oraz ich rodziny. Rodzina pacjentki na zwracaną uwagę o zachowanie spokoju i przestrzeganie regulaminu odwiedzin reaguje agresją słowną: "Wszystkich was wsadzę do więzienia, odbiorę wam prawo wykonywania zawodu, a szpital mi za to zapłaci". Lekarzom dyżurnym udzielającym informacji o stanie zdrowia M. G., P. Wi. bez przerwy przerywa, nie dając dojść do głosu, kierując przy tym pod ich adresem słowa obraźliwe i grożąc konsekwencjami prawnymi.

Personel wzywał na oddział ochronę oraz policję

Personel Oddzialu Intensywnej Terapii niejednokrotnie był zmuszony wzywać do oddziału zespół ochrony szpitala, ale również policję gdyż nie był w stanie samodzielnie poradzić sobie z rodziną pacjentki. Z wyjaśnień szpitala wynika również, że rodzina pacjentki samodzielnie wykonuje różnego rodzaju czynności "medyczne" przy pacjentce, podając doustnie niezidentyfikowane płyny, zmieniając jej pozycję ułożenia w łóżku, bez zezwolenia zdejmują mankiet do pomiaru ciśnienia.

Personel lekarski oraz pielęgniarki absolutnie nie pozwalają na tego rodzaju praktyki, albowiem niewątpliwie mogą one wywołać niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjentki. Jednakże na wszelkie kierowane uwagi w tym zakresie, rodzina pacjentki reaguje agresywnie, wykrzykując, że lekarze chcą zamordować pacjentkę, że zostaną pozbawieni prawa wykonywania zawodu. P. W. za każdym razem, gdy zwracana jest uwaga, że nie wolno mu wykonywać samodzielnie żadnych "zabiegów" przy pacjentce, twierdzi, że nie obchodzą go zakazy i że w tym Oddziale mordują jego babcię. Twierdzi, że sam lepiej zna się na leczeniu, nie musiał do tego kończyć medycyny, wie jak leczyć babcię.

Dalej organ wyjaśnił, że do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęły kopie notatek służbowych personelu medycznego szpitala, dotyczące zdarzeń z udziałem skarżącego.

Oceniając zgodność kwestionowanego zachowania pracowników podmiotu leczniczego udzielającego świadczeń zdrowotnych z obowiązującym prawem organ wyjaśnił, że stwierdzenie naruszenia prawa pacjenta jest możliwe tylko wówczas gdy doszło do naruszenia przepisów prawa materialnego tj. przepisów ustawy o prawach pacjenta oraz przepisów szczególnych gwarantujących pacjentowi taką ochronę.

Dalej organ wyjaśnił, że zarzut naruszenia prawa pacjenta można postawić tylko wtedy, gdy znajduje on odzwierciedlenie w materiałach zgromadzonych w postępowaniu wyjaśniającym.

Ordynator miał prawo ograniczyć wizyty rodziny 

Przywołując treść art. 33 ust. 1 i art. 5 ustawy o prawach pacjenta organ i wskazując na zawartość akt sprawy organ wyjaśnił, że czasowe ograniczenie odwiedzin pacjentki spowodowane było licznymi awanturami wszczynanymi w szczególności przez skarżącego. Zarówno wyjaśnienia podmiotu leczniczego, jak również przekazane kopie notatek personelu medycznego w zakresie zdarzeń, jakie miały miejsce podczas odwiedzin, potwierdziły zdaniem organu obawy szpitala, że ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjentki, jak i innych pacjentów zasadne jest ograniczenie odwiedzin skarżącego. Organ wyjaśnił, że Dyrekcja podmiotu leczniczego, pismem poinformowała skarżącego o podjęciu decyzji o ograniczeniu jego wizyt, w związku z płynącym z jego strony zagrożeniem bezpieczeństwa pacjentów poprzez utrudnianie wykonywania obowiązków przez personel medyczny.

Rzecznik Praw Pacjenta podkreślił, że prawo do kontaktu osobistego, telefonicznego lub korespondencyjnego z innymi osobami jest prawem pacjenta, a nie jego najbliższych. Na gruncie przedmiotowej sprawy nie ma oświadczenia pacjentki w sprawie utrudniania jej kontaktowania się z najbliższymi. Ponadto w toku postępowania wyjaśniającego brak było informacji, aby pacjentka została ubezwłasnowolniona, a w jej imieniu podejmował decyzję kurator czy opiekun. Natomiast informacje o ograniczaniu kontaktu pochodziły od skarżącego (nie od pacjenta).

Organ zaznaczył, że okoliczności zachowania skarżącego, na które wskazywał podmiot leczniczy, potwierdził on sam składając do akt postępowania nagrania audiowideo. Z materiałów tych wynikało, że skarżący poprzez awantury, zastraszanie personelu medycznego, ochrony, a także wielokrotne wzywanie patrolu policji dezorganizował pracę oddziału, a tym samym stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów.

W związku z powyższym, organ stwierdził, że ograniczenie przez szpital odwiedzin pacjentki było zasadne.

(...) 
W uzasadnieniu skargi podniesiono, że organ oparł się na kłamliwych i naruszających dobra osobiste skarżącego i jego rodziny wyjaśnieniach szpitala, które są znieważające i pomawiające skarżącego i jego matkę, a nie są oparte na dokumentacji medycznej. Wyjaśnił, że to on jest osobą uznaną za pokrzywdzoną w sprawie zgłoszonej do Prokuratury, a dotyczącej narażania życia i zdrowia M. G. w Szpitalu [...] w okresie od marca od końca października. W ocenie skarżącego, jego babcia nie była właściwie zaopiekowana i traktowana była w sposób zagrażający jej życiu i zdrowiu. Leżała bowiem przy otwartych oknach, tak by dostała zapalenia płuc, była przykryta tylko prześcieradłem, bez poduszek, bez materaca odleżynowego, miała ślady uszkodzeń na ciele, ślady duszenia, ślady przecinania skóry, ślady pobicia z siniakami na twarzy, rany na ciele. Poza tym była 91 razy zakażana szpitalnymi zakażeniami.

Skarżący wyjaśnił, że pismem z dnia 11 sierpnia 2017 r. ograniczono mu wizyty na oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii jedynie do godzin 13 – 14 w dniu robocze ze względu na utrudnienia procesu leczenia pacjentki oraz podważania kompetencji lekarzy, przy czym pismo to zostało podpisane przez osobę nieposiadającą stosownego upoważnienia i w sytuacji gdy nie występowało zagrożenie bezpieczeństwa. Miało natomiast zdaniem skarżącego nękanie go, utrudnianie odwiedzin i uniemożliwienie pielęgnacji pacjentki.

W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie podtrzymując stanowisko zawarte w zaskarżonej decyzji.

Rodzina nie może utrudniać udzialania świaczeń 

(...) 

Nie podlega żadnej dyskusji to, że pacjent w trakcie pobytu w stacjonarnym podmiocie leczniczym nie może mieć poczucia odizolowania od świata zewnętrznego, a jego sytuacja życiowa, zawodowa, a przede wszystkim zdrowotna może wymagać konieczności stałych kontaktów z osobami z zewnętrz. Jednakże prawo do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz nie może kolidować z normalną pracą podmiotu leczniczego, utrudniać udzielania świadczeń zdrowotnych, naruszać praw innych pacjentów, w szczególności prawa do poszanowania intymności oraz ciszy i spokoju. Ustawodawca w art. 5 ustawy o prawach pacjenta dopuścił możliwość ograniczenia korzystania z prawa do utrzymywania więzi rodzinnych ze względu na możliwości organizacyjne, wystąpienie zagrożenia epidemicznego lub bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. Ograniczenia takie mogą zostać wprowadzone przez kierownika podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych, jak i upoważnionego przez niego lekarza.

(...)

Z akt sprawy wynika, że czasowe ograniczenie odwiedzin pacjentki M. G. (do godzin 13 – 14 w dni robocze) spowodowane było awanturami na oddziale szpitalnym wszczynanymi w szczególności przez jej wnuka tj. skarżącego. Zarówno wyjaśnienia podmiotu leczniczego, jak i znajdujące się w aktach sprawy kopie notatek personelu medycznego, co do zdarzeń jakie miały miejsce podczas odwiedzin (kryzki, inwektywy pod adresem personelu, groźby pozbawienia prawa wykonywania zawodu), potwierdzało w ocenie Sądu obawy szpitala, że ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne M. G., jak i innych pacjentów przebywających na oddziale, uzasadnione było ograniczenie odwiedzin ze strony skarżącego - opiekuna faktycznego pacjentki.

W świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego, zarzuty skargi jakoby organ oparł się na kłamliwych wyjaśnieniach są zupełnie nieuzasadnione. W aktach sprawy znajduje się m.in. imienna lista 12 lekarzy zgłaszających chęć odstąpienia od leczenia bądź niepodejmowania leczenia M. G. w związku z permanentnym zastraszaniem personelu Oddziału Intensywnej Terapii i kwestionowaniem przez skarżącego podejmowanych metod leczenia. Podkreślić należy, że Oddział Intensywnej Terapii, na którym przebywała M. G., to oddział o szczególnym nadzorze, bowiem znajdują się na nim osoby ciężko chore, nierzadko w stanie zagrażającym życiu, wymagające nie tylko wyspecjalizowanej opieki medycznej, ale również spokoju i ciszy. Oczywistym jest więc, że na takim oddziale panują odmienne zasady odwiedzin pacjentów przez osoby bliskie, niż na pozostałych oddziałach.

W ustalonych okolicznościach sprawy, których skarżący nie zakwestionował skutecznie uzasadnione było zdaniem Sądu ograniczenie obecności skarżącego na oddziale, w związku z utrudnianiem wykonywania obowiązków przez personel medyczny i z uwagi na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa nie tylko Mieczysławie Gawron, ale również innych pacjentów.

Inni pacjenci mają prawo do spokoju oraz wypoczynku

Podkreślić należy, że w przypadku odwiedzin szpitalnych prawa jednych pacjentów są ograniczone prawami innych pacjentów, którzy mają prawo do spokoju i wypoczynku. Gdy doda się do tego konieczność zapewnienia właściwej pracy szpitala, konieczność rzetelnego wykonywania obowiązków przez personel medyczny, może się okazać, że realizacja prawa do kontaktu, wymaga wyważenia wielu, czasami sprzecznych praw i interesów.

W ocenie Sądu wprowadzając ograniczenie wizyt skarżącego u pacjentki podmiot leczniczy dokonał wyważenia interesów w sposób prawidłowy przyznając prymat bezpieczeństwu pacjentów znajdujących się na Oddziale Intensywnej Terapii. Rację ma także organ wskazując, że prawo do kontaktu osobistego z innymi osobami jest prawem pacjenta, a nie jego najbliższych.

Zdaniem Sądu postępowanie administracyjne zostało przeprowadzone wnikliwie, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy oceniony został właściwie, a mające zastosowanie w sprawie przepisy prawidłowo zinterpretowane. W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wskazano, że okoliczności swojego zachowania potwierdził sam skarżący składając do akt nagrania audio – wideo, w których uwiarygodnił ustalenia poczynione w sprawie. Z materiałów tych wynikało, że skarżący poprzez awantury, zastraszanie personelu medycznego, ochrony szpitala, a także wielokrotne z jego przyczyn interwencje policji dezorganizował pracę Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii [...] Szpital [...].

Skarżący miał pełną możliwość ustosunkowania się do zebranego materiału dowodowego, w tym do jego skutecznego zakwestionowania, czego nie uczynił.

Sąd nie doszukał się naruszeń przepisów prawa materialnego, czy procesowego, które skutkowałyby koniecznością uchylenia zaskarżonego rozstrzygnięcia.

Wybrał: Mariusz Mielcarek 

źródło: Portal orzeczeń sądowych 

Czytaj także: Czas na bezpieczeństwo pielęgniarki 


Pielęgniarki: dyrektorzy chcą sami dzielić 1200 PLN. Nasze stanowcze NIE!

Pielęgniarski live #18 - "Tak szpitale kantują pielęgniarki."

MZ: pewne kompetencje przekażemy, od lekarzy w kierunku pielęgniarek, od pielęgniarek - opiekunom medycznym.

Pielęgniarki: tak szpitale kantują nas na pensjach.


Komentarze użytkowników

#1  2019.09.22 11:33:58 ~#1

Boże! Widzisz i nie grzmisz! Ręce i nogi opadają, jak pracować w tym kraju i nie oszaleć? A pani Mieczysławie Gawron pozostaje tylko współczuć wnusia i córuni.

#2  2019.09.28 23:32:23 ~wolfik

A w takim razie, czy w związku z zebranymi dowodami - w tym audiowizualnymi - potwierdzającymi agresję słowną, groźby, dezorganizację pracy w OAiT, stworzenie sytuacji zagrożenia zdrowia omawianej pacjentki, jak również bezpośrednie zagrożenie zdrowia/życia poprzez podawanie nieokreślonych środków, odłączanie aparatury i inne opisane czynności - owy "skarżący" został oskarżony z artykułu 160 KK, art 157 KK, art 172 KK, art 224 KK. Ponadto lekarze i pielęgniarki powinni dowalić "skarżącemu" sprawy z oskarżenia prywatnego za znieważenie, groźby i próby wymuszenia określonych działań.

Dodaj komentarz