Pielęgniarki - w ten sposób dyrektorzy zatrudnią pielęgniarki z Ukrainy?

Pielęgniarki i pielęgniarstwo 2020.


Pielęgniarki za wschodniej granicy

Sejmowa komisja zdrowia w dniu 11 lutego 2020 roku. 

Komentarz redakcji Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych

Poniżej prezentuję bardzo ciekawą dyskusję w sejmie... Warto przeczytać...

Czy poprzez analogię ministerstwo zdrowia wprowadzi podobne przepisy dla pielęgniarek spoza Unii Europejskiej? Już wcześniej przedstawiciele ministerstwa wspominali o takiej możliwości, że to w gestii dyrektora podmiotu leczniczego będzie zatrudnianie pielęgniarek obcokrajowców. Dyrektor będzie decydował jakie czynności będzie mogła wykonywać taka pielęgniarka i będzie ponosił odpowiedzialność w tej kwestii. 

Do sprawy będziemy wracać na portalu...

Mariusz Mielcarek

Sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko:

(...) Wprowadzamy przepisy normujące wydawanie prawa do wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty w związku z ustawą o dokumentach publicznych i zaliczeniem prawa wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty do pierwszej kategorii dokumentów publicznych. Wprowadzamy uproszczony tryb zatrudniania w polskim systemie opieki zdrowotnej lekarzy specjalistów, którzy uzyskali dyplom lekarza specjalisty – podkreślam, w krajach poza Unią Europejską. System ten jest wzorowany na rozwiązaniach niemieckich, pozwalających na bezpieczne dla pacjentów zatrudnienie lekarza na okres nie dłuższy niż 5 lat, na zaproszenie konkretnego podmiotu leczniczego, pod nadzorem samorządu zawodowego i kierownika podmiotu leczniczego lub osoby przez niego wskazanej, na podstawie umowy o pracę, a zatem z zachowaniem pełnej odpowiedzialności pracodawcy. Wskazać należy, że jest to rozwiązanie oczekiwane przez wiele podmiotów leczniczych, zwłaszcza zlokalizowanych poza głównymi ośrodkami miejskimi, gdzie pomimo maksymalizowanych kwot oferowanych na wynagrodzenie pracowników, wciąż występuje duży deficyt lekarzy. O wprowadzenie wskazanego rozwiązania apelowały liczne samorządy powiatowe oraz organizacje zrzeszające szpitale powiatowe. (...)

Poseł Zdzisław Wolski (Lewica):

(...) Ważną sprawą jest otworzenie niemałej furtki dla lekarzy, którzy uzyskali dyplom poza Unią Europejską. Szczegóły też pewnie trzeba dopracować, żeby nie odbyło się to kosztem bezpieczeństwa naszych pacjentów. Zastanawiam się jeszcze nad tym, że chyba pominięci są polscy lekarze, którzy wyjechali od razu po studiach. Tutaj uzyskali dyplom lekarza, od razu wyjechali za granicę, z różnych powodów – możemy sobie wyobrazić lub wiemy, z jakich – tam doszli do czegoś, są cenionymi specjalistami i np. mają zamiar w 40. roku życia wrócić do Polski. Okazuje się, że muszą odbyć staż – no, tu minister może zwolnić – i muszą zdać LEK – Lekarski Egzamin Końcowy. Czy w szczególnych przypadkach nie należałoby czegoś wymyślić – oczywiście, żeby to nie było pole…? Zachęcajmy przede wszystkim naszych polskich lekarzy do tego, żeby wracali do Polski. (...)

Poseł Marcelina Zawisza (Lewica):

Dziękuję za głos. Mam cztery pytania dosyć konkretne i dosyć krótko. Przede wszystkim ustawa zakłada wprowadzenie egzaminu LEW. Jaka będzie różnica w zakresie wymaganej wiedzy w tym egzaminie w stosunku do egzaminu LEK? Czy te egzaminy nie będą się dublować i czy to na pewno będzie ułatwienie dla lekarzy spoza Unii Europejskiej w stosunku do dotychczasowej praktyki nostryfikacji? To nie jest jasne.

Prezes NRL Andrzej Matyja:

Dziękuję bardzo za tę intencję, ponieważ ten projekt ustawy rzeczywiście wprowadza wiele pozytywnych i oczekiwanych przez środowisko lekarskie zmian. Jednak ta ustawa, jak każda, jest bardzo obszerna i są w niej elementy, nad którymi powinniśmy się głębiej zastanowić, dyskutować i wymieniać się argumentami na temat tego, co powinno zniknąć, a co jeszcze warto zmienić.

Samorząd lekarski, zgodnie z ustawą, jest powołany do sprawowania pieczy nad właściwym pełnieniem zawodu lekarza, ale robi to nie w interesie lekarzy i lekarzy dentystów. Powinien to robić przede wszystkim w interesie społecznym, a więc w interesie pacjentów. Dlatego też jestem trochę zdziwiony, że ustawa, która trafiła pod dzisiejsze obrady Komisji, nie była konsultowana ze środowiskiem lekarskim, z Naczelną Izbą Lekarską w tym zakresie, w jakim została przedstawiona. My, proszę państwa, konsultowaliśmy dwa poprzednie projekty, natomiast w tej ustawie znalazł się jeden z zapisów, który wymaga dokładnego doprecyzowania. Moim obowiązkiem jest więc powiedzieć to, zwłaszcza paniom i panom posłom, że w niektórych zakresach może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego naszych pacjentów. Mówię o wprowadzeniu – a to nie było konsultowane samorządem lekarskim, pomimo wielokrotnych moich próśb… Dobrze, i dziękuję za to, że przynajmniej te zapisy było w ostatnim okresie konsultowane z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, w skład którego wchodzą rezydenci. Nie przyjęto propozycji, abyśmy mogli na ten temat dyskutować w szerszym gronie, a przypomnę, że ustawowo to Naczelna Izba Lekarska reprezentuje wszystkich lekarzy i lekarzy dentystów w naszym kraju.

Szanowni państwo, dlaczego mam te wątpliwości? Myślę, że jest czas, aby pewne zapisy rzeczywiście uszczegółowić, żeby nie stanowiły potencjalnego zagrożenia dla naszych pacjentów. Moim obowiązkiem jest, żeby to państwu powiedzieć, przynajmniej w bardzo krótkim zakresie.

To, co powiedział pan poseł Wolski… Kłócimy się bowiem cały czas, ilu, tak naprawdę, jest lekarzy w naszym kraju, czy 2,4, czy 3,6. Z ostatnich publikacji Ministerstwa Zdrowia wynika, że 3,6 na 1000 mieszkańców. Skoro tak jest, to po co nam wprowadzenie ułatwień i wątpliwego uznawania na podstawie tylko i wyłącznie dokumentacji kwalifikacji zawodowych nabytych przez lekarzy spoza Unii. Oczywiście, proszę państwa, to lekarze, którzy są wspaniali i myślę, że każdy podmiot leczniczy przyjmie ich z otwartymi ramionami, ale są także tacy, którzy nie są przygotowani zgodnie ze standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej. Dlatego trzeba naprawdę bardzo dokładnie przyglądnąć się możliwościom weryfikacyjnym ich umiejętności, nie tylko teoretycznych, ale także praktycznych.

Wszyscy na tej sali wiemy, z jaką łatwością można nabyć różnego rodzaju dokumenty poza Unią Europejską, poświadczające wszelkie umiejętności. Chciałbym państwu powiedzieć – pewnie to wiecie – że specjalizacja w Polsce to okres 5-6 lat. Za wschodnią granicą możemy ją uzyskać w ciągu roku. Czy w ciągu roku lekarz może nabyć takich umiejętności, które polski lekarz musi nabywać przez 5-6 lat? To może zwrócimy się do polskich lekarzy? Po co mają odbywać specjalizację przez 5 czy 6 lat? Niech pojadą na Ukrainę i przywiozą nam dokument, na podstawie którego, zgodnie z przyjętą ustawą, zostanie im uznana specjalizacja.

Proszę państwa, najlepiej się mówi na podstawie konkretnych przykładów. Pokażę państwu taki przykład. Pani doktor w 1990 r. kończy studia medyczne na Ukrainie. W 1991 r., w wieku 24 lat, uzyskuje specjalizację z zakresu położnictwa i ginekologii i na podstawie dokumentów, przez zespół, który funkcjonuje, i dobrze, zostaje uznana za specjalistkę. Wcześniej, ponieważ rzeczywiście pani doktor chciałaby pracować w naszym kraju, zdała Lekarski Egzamin Końcowy, uzyskała prawo wykonywania zawodu i przystąpiła nawet do specjalizacji w ramach rezydentury. Proszę państwa, otrzymaliśmy, pismo podbite przez wszystkich lekarzy z tego oddziału, że pani doktor jest nieprzygotowana, nie ma w ogóle podstawowej wiedzy i umiejętności. I nagle ta pani doktor okazuje uznanie dyplomu i kwalifikacji – została specjalistką z zakresu położnictwa i ginekologii. Proszę państwa, tak nie powinno być. My musimy mieć możliwości i narzędzia, a samorząd lekarski takich narzędzi nie ma, by weryfikować umiejętności teoretyczne i praktyczne każdego lekarza, który ma uznane kwalifikacje wyłącznie na podstawie przekazanych, przetłumaczonych dyplomów.

Z drugiej zaś strony, proszę państwa – co już padło na tej sali – utrudniamy przyjazd lekarzy. Nie chcę zanudzać państwa, ale posiadam korespondencję między ministrem, nie Szumowskim, ale poprzednikiem, a lekarzem, który uzyskał bardzo wysokie kwalifikacje na terenie Stanów Zjednoczonych, chce wrócić do Polski i nie ma takiej możliwości. Musi cofnąć się do Lekarskiego Egzaminu Końcowego. To jest pierwszy element. (...)

Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski:

(...) Z tego miejsca chciałbym też powiedzieć, że zmiany dotyczące lekarzy specjalistów spoza Unii Europejskiej nie były w ogóle dyskutowane w trakcie prac zespołu. Mam takie wrażenie, że obok tych dobrych zmian, ta ustawa wprowadza z inicjatywy ministerstwa – rozumiem, że z różnych przyczyn, ale tak po prostu jest – rozwiązania dotyczące lekarzy ze wschodu. Czy one są dobre, czy znowu zatrzymujemy się w pół drogi? Rozumiem, że o tym będą państwo dyskutować w ramach podkomisji. Natomiast w mojej ocenie, zmiany dotyczące lekarzy ze wschodu doprowadzą do stworzenia de facto dwóch kategorii lekarzy. One mogą być nie tylko dyskusyjne, ale mogą nawet wprowadzić zawirowania i – tak jak mówił pan prezes Matyja – być w pewnych momentach po prostu niebezpieczne. I tu prośba, żebyście państwo procedując zwrócili na to baczną uwagę. (...)

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Piotr Pisula:

(...) Przechodzę do poglądu, który reprezentuję, to znaczy, dlaczego w ogóle zastanawiamy się nad tym, żeby wprowadzać osobne wymagania dla lekarzy z zagranicy zamiast zastawiać się nad tym, że przecież mamy już system uznawania pewnych kwalifikacji. Jest to chociażby LEP czy Państwowy Egzamin Specjalizacyjny. Ja nie rozumiem, dlaczego, skoro młody adept danej dziedziny w Polsce musi zdać Państwowy Egzamin Specjalizacyjny, żeby otrzymać tytuł specjalisty, nie dajemy Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego dla lekarza z zagranicy, żeby udowodnił swoje kwalifikacje, tym bardziej, biorąc pod uwagę to, co teraz się dzieje na państwowych egzaminach specjalizacyjnych. Ostatni egzamin z ortopedii – 70% osób nie zdało i 70% naszych lekarzy zatrzymujemy w ich ścieżce zdobywania kwalifikacji, a lekarzom z zagranicy damy egzamin weryfikacyjny i być może okaże się, że oni się sprawdzą. Przecież to jest kompletnie absurdalne. Przepraszam za to sformułowanie, ale to po prostu budzi moją frustrację. (...)

Sekretarz stanu w MZ Józefa Szczurek-Żelazko:

(...) Jeszcze kwestia najbardziej kontrowersyjna, dotycząca lekarzy spoza Unii Europejskiej. Chcę jeszcze raz podkreślić, że przepis nie dotyczy tylko i wyłącznie lekarzy, którzy uzyskali kwalifikacje za ścianą wschodnią. Równie dobrze może być to osoba z innego kraju, która zechce w naszym kraju udzielać świadczeń zdrowotnych. Może to również dotyczyć obywateli naszego kraju, którzy zdobyli specjalizacje w innym kraju niż kraj Unii Europejskiej i to też ma znaczenie przy ułatwieniu im uzyskania tych specjalizacji.

Chcę wyraźnie podkreślić, że jeżeli chodzi o proces wprowadzania do naszego systemu tych lekarzy, jest on bardzo dokładnie określony w przepisach. Nie mieliśmy okazji rozmawiać o szczegółach, ale myślę, że porozmawiamy na posiedzeniu. Jest to możliwość otworzona tylko dla lekarzy specjalistów. Czyli, lekarz musi ukończyć specjalizację. System budowany jest na podstawie systemu niemieckiego. Lekarz, który będzie decydował się na tę pracę w Polsce, i będzie to inicjatywa podmiotu leczniczego, który będzie chciał nawiązać taką współpracę ze specjalistą z krajów spoza Unii Europejskiej, to taka osoba będzie zobowiązana przedstawić wszystkie dokumenty poświadczające, że ma uzyskany dyplom lekarza, jak również dyplom specjalisty zdobyty w danym kraju poza Unią Europejską. I te dokumenty – jeszcze wiele innych, w ustawie szeroko opisanych – będą weryfikowane przez komisję w okręgowej radzie lekarskiej. Okręgowa rada lekarska będzie miała możliwość zweryfikowania. Jeżeli uzna, że program specjalizacji będzie odbiegał od tego, który… Ale jeżeli uzna, że następują różnice między programem specjalizacji, który przedstawia dany kandydat, a polskim programem specjalizacji, samorząd lekarski może ograniczyć zakres czynności, które ten lekarz będzie wykonywał w ramach ograniczonego prawa wykonywania zawodu. Jest wyraźnie wskazane, że może wykonywać ten zawód w konkretnym podmiocie leczniczym, pod nadzorem lekarza-opiekuna, którego wyznaczy kierownik podmiotu leczniczego, na okres pięcioletni, i będzie to ostateczny termin. Nie będzie mógł mieć przedłużonego tego okresu, przy czym w systemie niemieckim jest na 4 lata, ale może to być jeszcze powielane. Jest więc zapewnione bezpieczeństwo, czy nadzór nad jakością udzielanych świadczeń.

Czym różni się LEW od LEK? Szanowni państwo, LEW – Lekarski Egzamin Weryfikacyjny to będzie egzamin, w ramach którego będziemy weryfikować wiedzę lekarza, którą uzyskał w kształceniu przeddyplomowym. Czyli, jakie umiejętności, jakie wiadomości nabył w kształceniu przeddyplomowym w kraju poza Unią Europejską. Natomiast LEK weryfikuje wiedzę, którą nabył lekarz po odbyciu stażu podyplomowego. (...)

źródło: stenogram posiedzenia komisji

Wybrał: Mariusz Mielcarek 

Lutowe wydanie Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarki i Położnej właśnie zostało wysłane do drukarni!  Poniżej prezentujemy okładkę, na której umieściliśmy kilka ważniejszych tematów tego wydania. Najnowszy numer w poniedziałek zostanie wysłany do prenumeratorów wersji papierowej  natomiast prenumeratorzy e-wydania otrzymali gazetę w piatek!  

Jeśli też chcesz przeczytać bieżące wydanie - wybierz którąś z opcji prenumeraty...