Pielęgniarki: Śluzy to wydzielone folią malarską zasłony.

Praktyka zawodowa pielęgniarek w dobie pandemii


Pielęgniarka pisze, jak jest

- Poniżej przedstawiamy wiadomości pielęgniarek, opisujące sytuacje w szpitalach w czasie pandemii... Komentarze zostały wysłane do Redakcji Portalu - dane autora do naszej wiadomości.

Więcej wiadomości zostało zamieszonych w najnowszym numerze Gazety Pielęgniarek i Położnych. Zamów prenumeratę i czytaj...

⇒ Droga Redakcjo. Pragnę pozostać anonimowa.
Pracuję w szpitalu i boję się o siebie i moją rodzinę. Nie mogę zostać w domu, podobnie jak wiele moich koleżanek.
 
Zwracamy się z prośbą o zwrócenie uwagi na kompletny brak przygotowania wyznaczonych oficjalnie (i nieoficjalnie - bo takie też są) szpitali przekształconych w placówki jednoimienne zakaźne przyjmujące pacjentów z COVID-19. Jest dramat.

Na nasz oddział dostaliśmy kilka kartonów środków ochrony osobistej. Masek, rękawic, kombinezonów, gogli. Jak zacznie się kocioł, to wszystko pójdzie w 2-3 dni. Kombinezony są przeznaczone do skażeń chemicznych, nie nadają się do pracy przy pacjencie.
Marzy nam się polska "operacja Chiny", w której rząd, tak jak w Czechach, zabezpieczy we wszystko pracowników.

Nie ma maseczek, nie ma kombinezonów (albo są do zwalczania skażeń chemicznych - te pomarańczowe, z rezerw materiałowych, których nie da się zdjąć tak, żeby się nie zakazić) albo są fartuchy sterylne operacyjne, ale one nie zabezpieczają nóg, nie ma kaloszy, ochraniaczy na buty, maseczek chirurgicznych trzywarstwowych dla pacjentów oraz z filtrami FFP i 3 HEPA dla pracowników, gogli/przyłbic, rękawiczek ani rękawic.

Śluzy to wydzielone folią malarską zasłony. Personel przeszedł albo nie (w zależności od szpitala) szkolenie, z którego i tak niewiele wynikało, albo informacje były "dziwne" i sprzeczne z tym, co można przeczytać w publikowanych badaniach naukowych.
Premier się lansuje, prezydent robi kampanię, a my drżymy o swoje zdrowie, bo z takimi zabezpieczeniami szybko same trafimy na oddział jako pacjenci, a co gorzej, drżymy o zdrowie naszych rodzin, rodziców i dziadków.

Wiele z nas ma choroby, takie jak astma oskrzelowa w zaostrzeniu ze sterydoterapią (okres pylenia drzew), POChP, cukrzycę, choroby krążenia. Wiele ma takie osoby w rodzinie - po zawałach, udarach, wiele z nas zajmuje się schorowanymi rodzicami, dla których zarażenie się będzie śmiertelne.
Nikt nas nie pytał, zostaliśmy postawieni przed faktem, nie było ochotników (jak wśród wojskowych w kontyngentach) i nikt o nas nie dba, a tymczasem cały czas brakuje wszystkiego. Wojewodowie, premier, ministrowie twierdzą, że jesteśmy w pełnej gotowości. Nie jesteśmy.

Dziś usłyszeliśmy, że małe Czechy wysłały 4 samoloty po środki ochrony osobistej do Chin, a u nas dalej robi się kampanię. Niech ktoś zacznie mówić głośno, że rząd naraża życie lekarzy, pielęgniarek i pielęgniarzy, położnych, ratowników i ratowniczek, opiekunów medycznych, sanitariuszy i pracowników firm sprzątających, bo przy takim poziomie zabezpieczeń za chwilę nie będzie miał kto zaopiekować się pacjentami.
W tym roku nasze dzieci nie wrócą do szkół, nie spędzimy Wielkanocy z rodziną z troski o zdrowie rodziców i dziadków, nasze dzieci miesiącami nie spotkają swoich dziadków, by przypadkiem ich nie zarazić jako bezobjawowi nosiciele, bo nie dostajemy tego, co nam się należy.

A ministerstwo zapewnia...
Minister Szumowski powiedział w wywiadzie, że zaopatrzenie w środki jest w gestii dyrektorów. Owszem, dyrektorzy chętnie kupiliby maseczki – problem, że nie ma ich za żadne pieniądze w hurtowniach, tak samo brakuje rękawic i środków do dezynfekcji, więc gdzie mają to kupić? Dlatego proszą o to rząd.

Wiele pielęgniarek i położnych same negocjuje ceny z dostawcami i kupuje na własną rękę maseczki, gogle, a nawet kombinezony malarskie - nieprzemakalne, bo szpital nie jest w stanie tego im zapewnić.

Dostaliśmy też informację, że będą opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń lub nawet ich obniżka, a czy państwo nie powinno dać nam dodatków za pracę w stanie zagrożenia życia?
Oddolne inicjatywny są świetne, ale to nie powinno tak wyglądać!
PROSIMY O INTERWENCJĘ, NIECH KTOŚ WPŁYNIE NA RZĄD, PREMIERA, PREZYDENTA, BO NIEDŁUGO WSZYSCY BĘDZIEMY CHOROWAĆ!!!

 

⇒ Dzień Dobry, jestem pielęgniarką w małej miejscowości na Podkarpaciu, nasz szpital jest jednym z największych szpitali w okolicy. Jesteśmy zupełnie nieprzygotowani na przyjmowanie pacjentów. SOR jest dostępny tylko dla pacjentów przywiezionych przez pogotowie. Przed szpitalem postawiono namiot, w którym odbywa się segregacja pacjentów i pacjent wypełnia ankietę epidemiologiczną. W tym namiocie dyżury mają pielęgniarki z oddziałów przez 6 lub 8 godzin, po czym idą na oddziały macierzyste na pozostałe godziny pracy. Taka pielęgniarka w namiocie ma tylko maskę, swój mundurek i fartuszek flizelinowy i to jest cała ochrona, bo kombinezony są przeterminowane, a przecież temperatura w takim namiocie jest taka jak na zewnątrz. Finał tego będzie taki, że zanim dotrą do nas pacjenci, którzy będą wymagali pomocy, to nas może nie być.


 

⇒ Dzień dobry, zatrudniłam się do pracy na stanowisku pielęgniarki. Pracuję w Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej, w systemie zmianowym, najczęściej są to dyżury nocne w tygodniu. Prowadzę własną działalność gospodarczą. Podpisałam umowę kontraktową, wiedząc, że nie otrzymam dodatku zembalowego (10 zł/godz.), który został zabrany. Oznajmiono nam, że jako podwykonawcom nie muszą wypłacać pielęgniarkom dodatku zembalowego. Stawka godzinowa opiewa obecnie na sumę 30 zł brutto. Teraz NFZ wypłaca na jeden wymiar etatu taką kwotę, że dodatek zembali powinien wynosić 12,10 za godzinę. Wobec powyższego jestem bardzo stratna na wynagrodzeniu.

Jesteśmy narażone na bezpośredni kontakt z osobami chorymi, często nie wiedząc, z jakimi objawami wchodzi pacjent. Dodatkowo na każdym dyżurze nocnym wykonujemy pracę rejestratorek (również bez dodatkowego wynagrodzenia), które są zatrudnione tylko na dyżury dzienne. Cały świat dodatkowo wynagradza ludzi chcących pracować podczas epidemii, tylko w Polsce jest odwrotnie! Dlatego wystąpiłyśmy o podwyżkę w wysokości 5zł brutto za każdą przepracowaną godzinę. Czekamy na odpowiedź Dyrekcji...


Zobacz także:

Jaka jest liczba zarażonych pielęgniarek, lekarzy, ratowników i innych pracowników.

Ubezpieczenie pielęgniarek. Ciąg dalszy skandalu.

Pielęgniarki: szpitale nie wiedzą jak obliczyć rekompensaty.


Przeczytaj najnowszy numer Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarek i Położnych