Pielęgniarka - w sejmie o rekompensatach i ubezpieczeniu w pandemii.

Pielęgniarki - warunki pracy i płacy.


Warunki pracy pielęgniarek 

Posiedzenie sejmowej komisji zdrowia w dniu 14 lipca 2020 roku.

Poseł Marcelina Zawisza (Lewica):

Dzień dobry. Szanowny panie przewodniczący, szanowni przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, szanowni koledzy i koleżanki, członkowie i członkinie Komisji Zdrowia oraz szanowni państwo, którzy nas oglądają, a wiem, że ogląda nas sporo przedstawicieli szpitali jednoimiennych. Poprosiliśmy o zwołanie tego posiedzenia Komisji i o przedstawienie informacji ministra zdrowia ze względu na sytuację szpitali jednoimiennych, o której dowiadujemy się od przedstawicieli tych szpitali – czy to od pracowników i pracownic, czy od związków zawodowych ze szpitali jednoimiennych COVID-19. Wskazują oni na liczne problemy, z którymi borykają się te placówki i ich załogi w zasadzie od początku pandemii.
To, co jest szczególnie niepokojące, to informacje dotyczące odejść personelu. Za chwilę przejdę do bardziej szczegółowej informacji, którą udało się nam uzyskać, i w związku z tym do pytań, które chcielibyśmy zadać i na które chcielibyśmy uzyskać odpowiedzi od Ministerstwa Zdrowia. Jednak – tak, jak mówię – jedną z bardzo martwiących sytuacji jest rezygnacja lub zwolnienie części pracowników tych szpitali. Mamy również problem z niezrozumiałymi i uznaniowymi wypłatami dodatków. Jest bardzo duży lęk wśród pracowników szpitali jednoimiennych przed zakażeniem w związku z tym, że te szpitale przez długi czas nie były należycie wyposażone w środki ochrony osobistej. Z tego też wynika pytanie o to, jak Ministerstwo Zdrowia planuje przygotować i wyposażyć te szpitale na ewentualną drugą falę COVID-19? Skarżą się na chaos organizacyjny, na brak jasnych i spójnych przepisów, na złe traktowanie pracowników ochrony zdrowia, w tym na wymuszanie pracy. Jak również na to, że ci, którzy mają bardzo duże umiejętności i kompetencje, są tak naprawdę bezużyteczni w tych szpitalach, które zostały przekształcone na potrzeby COVID-19 – tak przynajmniej się czują. Muszą zostawić swoich pacjentów i pacjentki ze względu na to, że nie ma potrzeby wykonywania przez nich czy to operacji, czy to zabiegów, czy prowadzenia pacjentów i pacjentek. Personel medyczny obawia się zwolnień. Personel medyczny obawia się tego, jak będzie wyglądała sytuacja w przypadku drugiej fali.

Teraz problemy, które do nas trafiały. Jest to między innymi sytuacja szpitala w Tychach. Dowiedzieliśmy się, jak tam wygląda sytuacja kadrowa. To jest naprawdę przerażające, ponieważ odeszło 40–50% lekarzy. To jest problem, który pojawia się bardzo często w szpitalach jednoimiennych ze względu na to, że po prostu wprowadzony zakaz łączenia pracy w szpitalach jednoimiennych i innych placówkach medycznych doprowadził do sytuacji, w której lekarze w odpowiedzialności za swoich pacjentów i pacjentki decydowali się odejść z takiego szpitala, przyjąć zatrudnienie w innym szpitalu, jeżeli wcześniej było ono na część etatu, i po prostu przejść ze swoimi pacjentami lub pacjentkami do innego szpitala, aby mogli wykonywać tam swoje obowiązki. Mamy w związku z tym sytuację, że dobrze funkcjonujące oddziały, jak na przykład oddział pediatrii szpitala w Łomży czy oddział ginekologii szpitala w Tychach, które przed COVID-19 funkcjonowały bardzo dobrze, miały fantastyczną kadrę i naprawdę wykonywano tam gigantyczną pracę, mają obecnie problemy z funkcjonowaniem.

W związku z tym pytanie do ministra zdrowia i przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia o to, w jaki sposób planują rozwiązać problem kadrowy, który pojawia się w szpitalach jednoimiennych? Czy są świadomi tego problemu? Pojawiają się bowiem informacje, że poza kadrą medyczną – co warto podkreślić – zwalniają się również pielęgniarki i pielęgniarze. To nie jest problem dotyczący tylko lekarzy i lekarek, ale zwalniana jest także kadra administracyjna, pracownicy niemedyczni. Czy Ministerstwo Zdrowia w ogóle ma jakiekolwiek informacje na ten temat? Czy śledzi ten proces, który się dzieje w szpitalach jednoimiennych, i czy podejmuje jakiekolwiek działania mające na celu doprowadzenie do sytuacji, w której te szpitale będą wracały do normalnego funkcjonowania? Czy te problemy zostaną w jakikolwiek sposób zaadresowane?

(...) Kolejna sytuacja, o której, jak myślę, warto powiedzieć, to jest to, czy pracownicy i pracownice ochrony zdrowia będą objęci rekompensatą od momentu wprowadzenia ograniczenia do momentu otrzymania świadczenia o odwołaniu ograniczenia pracy w innych placówkach? To jest sytuacja, która w zasadzie pojawia się w każdym szpitalu, z którego przedstawicielami rozmawialiśmy. Obdzwoniliśmy wszystkie te szpitale. To jest problem z rekompensatami za ograniczenie pracy. Problemów jest bez liku, ze względu na bardzo niejasne przepisy i chaos organizacyjny, który się wdał. Na przykład jest kwestia tego, że uzależnia się wynagrodzenie podstawowe… To znaczy rekompensata była uzależniona od wynagrodzenia podstawowego za marzec, więc jeżeli jakiś pracownik ochrony zdrowia pracował w dwóch czy trzech szpitalach na część etatu, to w takiej sytuacji za tę część etatu wypłaca się rekompensatę, co powoduje, że stratna jest ta osoba, która jednocześnie nie może podejmować pracy w innym szpitalu. Jest to więc tak naprawdę zachęta do tego, żeby zrezygnować z pracy w szpitalu jednoimiennym i pracować gdziekolwiek indziej z zachowaniem po prostu swojego wynagrodzenia. Zatem, czy Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić jednolitą kwotę bazową dla rekompensaty, wyrównać w górę, tak żeby była jednolita dla wszystkich pracowników ochrony zdrowia? Chodzi o to, żeby po prostu nie było tego typu sytuacji, które – jak mówię – powodują, że problemy narastają.

Kolejny problem to jest okres przejściowy. To jest kwestia tego, że zanim szpital zgłosi danego pracownika, mija pewien okres, zanim ten pracownik może być pracownikiem „covidowym”. I w drugą stronę – jeżeli szpital przestaje być szpitalem „covidowym” albo dany oddział przestaje być oddziałem „covidowym”, mija dużo czasu, zanim ten pracownik lub pracownica ochrony zdrowia mają możliwość pracowania w innym szpitalu. Czyli zanim dostaje pozwolenie na to, żeby pracować w więcej niż jednej placówce medycznej. Ten okres, o którym mówimy, to są czasem nawet 2–3 tygodnie, kiedy tak naprawdę nie ma rekompensaty, a jednocześnie nie ma możliwości pracy w więcej niż jednym szpitalu. Jak mówię, skarg dotyczących rekompensaty i niejasnych przepisów jest naprawdę bardzo dużo. To jest coś, co się niezmiennie pojawia.

Mam pytanie do Ministerstwa Zdrowia. Czy ministerstwo przygotowało systemowy plan powrotu do normalnego funkcjonowania jednostek jednoimiennych? Problemy, o których mówię, to są problemy szczegółowe, które pojawiają się oczywiście we wszystkich szpitalach, ale to jednak są problemy konkretne, które jesteśmy w stanie wylistować po interwencjach, po tych rozmowach, które prowadziliśmy. Czy ministerstwo posiada jakikolwiek plan odmrożenia tych placówek, tak żeby nie były one pozostawione same sobie? Czy jest jakikolwiek plan? Czy są kryteria podejmowania decyzji o odkształcaniu szpitali jednoimiennych i kiedy taki plan zostanie przekazany dyrekcjom szpitali? W jaki sposób ministerstwo planuje zabezpieczyć świadczenie specjalistycznych usług medycznych w regionach, w których funkcjonują szpitale jednoimienne na poziomie sprzed epidemii?

To jest trochę to, o czym mówiłam wcześniej odnośnie do problemów kadrowych i tego, że pracownice i pracownicy ochrony zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem wysokospecjalistycznych oddziałów – neurologii, chirurgii, ginekologii i położnictwa, pediatrii – które zostały zamrożone ze względu na to, że szpital został przekształcony w szpital jednoimienny… W związku z tym po pierwsze wysokospecjalistyczny sprzęt stał nieużywany. Po drugie ludzie, którzy tak naprawdę mają niesamowite umiejętności, przestali wykonywać swoją pracę. I oczywiście to nie chodzi o to, że teraz będziemy podważać zasadność podjęcia decyzji o przekształceniu szpitali w te jednoimienne, bo rozumiemy, że Ministerstwo Zdrowia, nie wiedząc o tym, jaki w Polsce będzie przebieg zakażeń COVID-19, podjęło racjonalną decyzję o tym, że przygotowuje ponad 20 szpitali, które będą przyjmowały pacjentów. Teraz już wiemy, że ten poziom zakażeń utrzymuje się na poziomie 200, 300, 350 osób dziennie. Widzimy, jak wygląda w Polsce ten poziom.

W związku z tym jest pytanie, po pierwsze, o zasadność utrzymywania szpitali jednoimiennych, a po drugie o to, jak zabezpieczyć potrzeby innych pacjentów i pacjentek. Od organizacji zajmujących się na przykład onkologią wiemy, że nastąpił radykalny spadek diagnozowania nowotworów złośliwych. I to nie dlatego, że ludzie przestali chorować, tylko dlatego, że po pierwsze ludzie się boją iść do lekarza, a po drugie część z tych lekarzy w tym momencie pracuje w szpitalach jednoimiennych. W związku z czym         nie ma możliwości zdiagnozowania się.

Kolejne pytanie jest takie, czy ministerstwo przygotowało systemowe rozwiązanie na wypadek ponownego wzrostu zachorowań na COVID-19? To jest właśnie pytanie dotyczące strategii działania odnośnie do szpitali jednoimiennych i tego, czy te szpitale będą przekształcane z powrotem w normalnie działające szpitale. Czy ministerstwo planuje pójść w tym kierunku, żeby wszystkie szpitale czy wszystkie placówki medyczne były przygotowane na pacjentów „covidowych” i po prostu każdego pacjenta traktować jako „covidowego”, dopóki nie będzie badania wskazującego, że nie jest to osoba z COVID-19? Czy też planuje podtrzymać funkcjonowanie placówek jednoimiennych? Jeżeli tak, to jaki jest plan na działanie tych jednostek?

To, co jest jednak przykre – szczerze powiedziawszy – ale o czym muszę wspomnieć, to umowy z PZU. Po pierwsze, czy ministerstwo planuje poszerzyć grono osób objętych tymi umowami? W tym momencie objęte są nimi tylko i wyłącznie osoby, które pracują w szpitalach jednoimiennych, a jak doskonale wiemy, nie tylko w szpitalach jednoimiennych pojawiają się osoby chore i narażające pracowników ochrony zdrowia na zarażenie się COVID-19. Po drugie, sytuacja w samych szpitalach – z tego, co dociera do nas – nie jest jasna. Docierają do nas informacje o tym, że na przykład obecność chorób współistniejących staje się przeszkodą w wypłacaniu świadczeń, że umowy z personelem po 65 r.ż. są wypowiadane, że teraz, od lipca, pracownicy, którzy zostali objęci tymi umowami, dostają informacje od dyrekcji, że będą musieli ponosić koszty tego ubezpieczenia. Po pierwsze, chciałabym, żeby ministerstwo do tego się odniosło, a po drugie, jeżeli ministerstwo nie wie o tego typu pojawiających się problemach, to czy planuje się tymi problemami zająć? To tak bardzo krótko i bardzo na wstępie.

I na sam koniec mojego wprowadzenia i tej krótkiej serii pytań do ministerstwa, chciałabym zapytać, czy Ministerstwo Zdrowia zapoznało się z postulatami z konferencji szpitali jednoimiennych z dnia 30 czerwca 2020 r., która odbyła się w Łodzi? Pojawiło się tam 16 postulatów. Jeżeli ministerstwo nie jest z nimi zapoznane, to ja oczywiście jestem w stanie je odczytać, ale myślę, że na ten moment nie będzie to konieczne.

W związku z tym chciałabym uzyskać informację na wyżej zadane pytania, w kontekście zarówno obecnej sytuacji szpitali jednoimiennych, jak i przewidywanej drugiej fali koronawirusa, która zapewne niedługo się pojawi. W związku z sezonem grypowym będzie jeszcze dodatkowo utrudniona możliwość diagnozowania, ponieważ doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jaki będzie problem. Jak wygląda przygotowanie tych szpitali? Jak wygląda proces zamawiania środków ochrony osobistej na wypadek drugiej fali zachorowań? Ile to jest środków na jeden szpital, na jaki czas wystarczy, na ilu pracowników ochrony zdrowia? Jak ministerstwo planuje organizować całą tę sieć, jeżeli chodzi o leczenie pacjentów „covidowych” i jednoczesne zadbanie o to, żeby inni pacjenci, którzy również nie mogą czekać, mieli zapewniony dostęp do świadczeń medycznych na najwyższym poziomie? Na ten moment dziękuję, a później zgłoszę się jeszcze w dyskusji. Dziękuję.

źródło: sejm.gov.pl 

Wybrał: Mariusz Mielcarek