Jaki procent pielęgniarek zgłosił się do zaszczepienia.

Szczepienia pielęgniarek i położnych.

Szczepienia wśród pielęgnarek

O procesie szczepień mówiła w TVN24 Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowy Pielęgniarek i Położnych.

Przedstawiała, jak sytuacja ze szczepieniami wygląda w jej środowisku zawodowym. Mówiła, że z jej informacji wynika, iż do szczepienia zgłosiło się około 60 procent pielęgniarek.

- Sądzę, że w ostatnim tygodniu tych osób (chcących się szczepić – red.) przybywa. Jestem świadoma, że są osoby, które w naszej grupie zawodowej mają przeciwskazania wynikające ze stanu zdrowia, pewnie taką decyzję podejmują lekarze – mówiła.

"W prosty sposób zrozumiałam, że muszę się zaszczepić"

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przyznała, że sama przed szczepieniem, które ma zaplanowane na najbliższe dni, sprawdzała, jak to może wpłynąć na jej zdrowie.

- Przejrzałam wskazania, przeczytałam ulotkę, sama jestem pod opieką poradni alergologicznej, diabetologicznej, endokrynologicznej – wskazywała Ptok.

- W prosty sposób zrozumiałam, że muszę się zaszczepić. (...) Statystycznie wyszło, że każde szczepienie mniej nas naraża na utratę życia niż każdorazowe przejście przez ulicę, a przecież od tego się nie powstrzymuję i nie myślę za każdym razem, przechodząc przez przejście dla pieszych, że statystycznie mam większą szansę na to, żeby mnie potrącił śmiertelnie samochód. Decyduje zdrowy rozsądek – powiedziała.

Jak mówiła dalej, przy podejmowaniu decyzji o zaszczepieniu się ważne jest też poczucie "zbiorowej odpowiedzialności". Jak podkreśliła, na pierwszym miejscu trzeba stawiać stan zdrowia, ale ważna jest też odpowiedzialność za innych.

Zobacz całą wypowiedź przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowy Pielęgniarek i Położnych dla TVN24

źródło: TVN24