Sprawa szpitala na gdańskiej Zaspie. Czy warto dochodzić swoich praw? Czy dyrektorzy są ponad prawem?

Czas pracy pielęgniarek i położnych.

A miało byc tak pięknie! Nasze koleżanki(niczym średniowieczne rycerki) zdobyły się na odwage, by złozyć do dyrekcji pismo, w ktorym negowały słusznosc wprowadzenia bezpłatnych 35-minutowych przerw. Kolezanki te (nalezace do zarzadu zwiazkow zawodowych) oraz wiekszosc personelu pielegniarsko-połozniczego (ktora poparła ich dziłania) nie domagała sie zwrotu pieniedzy za te przerwy, ale zmniejszenia czasu pracy, co w skali miesiaca daje jeden 12-godzinny dyzur mniej. Wprowadzenie tych przerw było bardzo sprytnym fortelem prawnym majacym na celu dostosowanie sie Zakładu do tzw."ustawy 7,35",ktora obowiazuje w szpitalach całej Polski. Przerwa ta nie zawsze jest mozliwa do wykorzystania. Problem stanowia oddziały z jednoosobowa odsada pielegniarska lub połoznicza (jednak p. Oroń znalazła rozwiazanie rodem z filmu science fiction) oraz oddziały intensywnego nadzoru, gdzie nikt nie bedzie ponosił odpowiedzialnosci za pacjentow pielegniarki, ktora udała sie na taka przerwe. Zaznaczmy, ze zawod pielegniarki i połoznej jest zawodem autonomicznym i kazda z nas osobiscie ponosie odpowiedzialnosc za ewentualna tragedie. Nie trzeba było długo czekac na odzew dyrekcji, ktora  poczuła sie głeboko urazona faktem, ze dwie "młode i głupie" pielegniarki upomnialy sie o cos, co sie nam nalezy jak "psu miska wody". Zwrociłysmy sie z prosba do Marszałka Wojewodztwa Pomorskiego, do posła na sejm Jarosława Wałesy oraz Dyrektora Pomorskiego Centrum Publicznego-p. Karpinskiego.To na wniosek p. Karpinskiego w szpitalu została przeprowadzona kontrola Sanepidu oraz Panstwowej Inspekcji Pracy. PIP kontrolował Zakład juz drugi raz. Z poprzedniej kontroli wynikało, iz od momentu wprowadzenie do regulaminu b/płatnych przerw (2003r.) odpowiedzialnosc za rozplanowanie w grafikach i egzekwowanie ich spoczeła na oddziłowych. Przerwy nigdy nie były nanoszone na grafiki, a my nigdy z nich nie korzystałysmy. Okresowo wypłacano nam premie (np. przed swietami), a pozniej dowiadywałysmy sie ,ze to sa pieniadze za tzw. "7,35". W zwiazku z zaistniała sytuacja nasze kolezanki oraz niektore oddziałowe składały zeznania przed Inspektorami Panstwowej Inspekcji Pracy. Pani dyrektor po zapoznaniu sie  trescia protokołu pokontrolnego, podwazyła go, a nasze kolezanki oskarzyła o składnie fałszywych zeznan. Na tej podstawie (z czym nie zgodził sie prawnik zwiazkow) zostały one zwolnione dyscyplinarnie.
Pytamy wiec....
Czy warto dochodzic swoich praw?
Czy dyrektorzy Zakładow sa ponad prawem?
Nasze pielegniarki beda walczyc w Sadzie Pracy....i mamy nadziej, ze zwycieza!

 

Zobacz też:

Gdańsk: pielęgniarki protestują przeciwko bezpłatnej przerwie w pracy. TERAZ DYREKCJA ZWALNIA PIELĘGNIARKI Z PRACY!!! Zobacz wideo i komentarz redakcyjny! Warto! 55 komentarzy.