W jaki sposób przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku PiP Gardias argumentuje inicjatywę związku w sprawie zakazu pracy na kontraktach to kompromituje nie tylko jej osobę, ale ośmiesza także pielęgniarki i położne w oczach innych grup zawodowych. Pani przewodnicząca powinna na sprawę kontraktów spojrzeć obiektywnie, po prostu z góry, co nie powinno być trudne w kontekście pamiętnych słów dr Strosmajera z serialu Szpital na peryferiach - "Gdyby głupota umiała fruwać, to ..

Związkowy zakaz kontraktów pielęgniarek i położnych 2011.

 

W sprawie pomysłów Ogólnopolskiego Związku PiP z roku 2005 w zakresie wprowadzenia zakazu kontraktów dla pielęgniarek i położnych w szpitalach pisałem nie raz na Portalu.  Zainteresowanych powyższą problematyką zapraszam także do lektury artykułu z Gazety Pielęgniarki i Położnej nr 1 pod tytułem - Pielęgniarek wojna polsko - polska czyli umowy cywilnoprawne.

Do lektury powyższego artykułu zapraszam panią Dorotę Gardias, która widać nie odrobiła lekcji z wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego szczególnie namawiam panią przewodniczącą do lektury owego wyroku z dnia 21 grudnia 2005 roku. Trybunał na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich stwierdził, w kontekście wprowadzenia ustawowego ograniczenia wolności działalności gospodarczej pielęgniarek i położnych, (cytuję) że:

  • "W toku prac legislacyjnych nie wskazano żadnego "ważnego interesu publicznego", który uzasadniałby generalną eliminację kontraktów pielęgniarskich",
  • "Trybunał Konstytucyjny jedynie marginalnie wskazuje, że powołany wzrost o 400% w ciągu dwóch lat liczby skarg na z.o.z., "gdzie są umowy cywilnoprawne" (według danych NRPiP - Sprawozdanie Stenograficzne ze 107 posiedzenia Sejmu) może oznaczać zarówno zwiększenie liczby skarg z jednej do pięciu, jak i z trzystu do półtora tysiąca. Brak informacji o zasadności owych skarg i sposobie ich załatwienia (w tym o konsekwencjach wyciągniętych czy to wobec z.o.z., czy to wobec pielęgniarek "kontraktowych"), a także odniesienia do liczby skarg wniesionych w tym czasie na z.o.z., zatrudniające wyłącznie pielęgniarki "etatowe" (na umowach o pracę) nie pozwala przyjąć, że to ochrona zdrowia publicznego mogłaby przemawiać za ograniczeniem wolności gospodarczej pielęgniarek (położnych) kontraktowych",

  • "Nie zostały również przedstawione przekonujące dane, które przemawiałyby za koniecznością ograniczenia wymienionej wolności dla ochrony praw pacjentów. W tym względzie wysunięty został argument, że nie można mówić o ciągłości opieki nad pacjentem (której brak istotnie mógłby zagrażać jego zdrowiu), "jeśli na 38-łóżkowym oddziale z 50 pielęgniarkami podpisane są umowy cywilnoprawne i każda z nich pełni w miesiącu 1 czy 2 dyżury" (biuletyn z 296 posiedzenia Komisji Zdrowia). Abstrahując od wątpliwości, czy przedstawione cyfry odzwierciedlają realny stan panujący w którymkolwiek z z.o.z., należy stwierdzić, że "ciągłość opieki" pielęgniarskiej nie polega na tym, że nad kuracją danego pacjenta przez cały czas czuwa jedna i ta sama pielęgniarka (albo choćby zespół zmieniających się rotacyjnie nie więcej niż trzech czy pięciu pielęgniarek), lecz na tym, że w każdej chwili zarówno pacjent, jak i lekarz może liczyć na pomoc wykwalifikowanego personelu. Fakt, że np. podczas czterodniowego pobytu w szpitalu kobietą ciężarną, rodzącą, a następnie położnicą oraz jej dzieckiem zajmują się różne położne, a pacjentem hospitalizowanym przez np. 2 tygodnie - różne pielęgniarki, nie przesądza o braku ciągłości opieki",

  • "Efekty nowelizacji (jej cele, które w istocie nie zostały przekonująco zdefiniowane w toku procesu legislacyjnego) są całkowicie niewspółmierne do ciężarów nałożonych zarówno na pielęgniarki kontraktowe, jak i na związane z nimi kontraktami z.o.z. Tym samym zaskarżonej regulacji nie cechuje w żadnym stopniu ekwiwalencja celu i zastosowanych środków",

  • "Ponadto Trybunał Konstytucyjny zwraca uwagę, że wprowadzone ograniczenie kontraktów odnosi się wyłącznie do pielęgniarek i położnych, zaś ustawodawca w żaden sposób nie przeanalizował sytuacji pozostałych zawodów medycznych, których ograniczenie to nie obejmuje".

Jeszcze warto zwrócić na kolejny dwa argumenty Trybunału Konstytucyjnego z 2005 roku, które cytuje poniżej:

  1. "(...) prowadzi do naruszenia zasady swobody działalności gospodarczej nie tylko w odniesieniu do pielęgniarek, ale również w odniesieniu do podmiotów gospodarczych, których założycielami nie są organy (instytucje) państwowe (ministrowie, wojewodowie, jednostki samorządu terytorialnego, publiczne uczelnie medyczne)."
  2. "Po wtóre wielokrotnie podnoszonym argumentem za przyjęciem zaskarżonej regulacji było wymuszanie na etatowych pielęgniarkach "przejścia na samozatrudnienie" (czyli przechodzenia na urlopy bezpłatne albo wypowiadania umów o pracę, rejestrowania w przewidziany przepisami sposób działalności gospodarczej i podpisywania kontraktów) oraz zmuszanie ich do pracy ponad siły, bez ochrony, jaką pracownikom zapewnia kodeks pracy. (...)  zapobieganie im jest możliwe w ramach istniejącego instrumentarium prawnego, a państwo dysponuje służbami i instytucjami, które zobowiązane są do reagowania w sytuacjach nadużyć zarówno ze strony pracodawców, jak i silniejszych stron umów cywilnoprawnych (w omawianym przypadku - z.o.z.).

Wobec tak miażdżącej krytyki pomysłu zakazu kontraktów dla pielęgniarek i położnych, jest rzeczą niesłychaną, że związek ponownie wraca w roku 2011 do forsowania niekorzystnych dla naszej grupy zawodowej przepisów, które ograniczają konstytucyjne prawo pielęgniarek i położnych do wolności działalności gospodarczej.

Pani przewodnicząca Dorota Gardias w dniu 22 grudnia 2010 roku na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia wypowiada poniżej cytowane słowa:

"Dla wielu menadżerów ochrony zdrowia spółki kojarzą się przede wszystkim z jednym – zmianą form zatrudnienia z umów o pracę na umowy cywilnoprawne. Ponownie można zapytać – cóż w tym złego? I ponownie odpowiedzieć – pozornie nic, jednak w naszym kraju zmiana umów o pracę na kontrakty cywilnoprawne wiąże się z pozbawieniem dzisiejszego pracownika wyboru oraz skazaniem go na pracę przynajmniej przez 250 godzin miesięcznie. Kontraktami zastępuje się w prosty sposób zwykłe umowy o pracę. Zmiany te, niestety, nie mają zazwyczaj charakteru dobrowolnego, są wymuszane przez pracodawcę-spółkę, który stawia ultimatum – albo kontrakt, albo zwolnienie z pracy.

Efektem takiej restrukturyzacji zatrudnienia jest pracownik przedsiębiorca, którego obowiązki nie zmieniają się w porównaniu z umową o pracę, jednak pracuje on zazwyczaj około 250 godzin miesięcznie, bez zapłaty za nadgodziny, bez płatnego urlopu, bez obowiązkowych przerw dobowych i tygodniowych, zaś umowę z nim można rozwiązać bez komplikacji wynikających z Kodeksu pracy. Ponadto obniżają się koszty ZUS-u pracodawcy. Nie znaczy to jednak, że mamy faktycznie do czynienia z równoprawnym partnerem gospodarczym. W dalszym ciągu bowiem wydaje mu się polecenia pracownicze, poddany jest pracowniczej podległości przełożonym, harmonogramy pracy są narzucane tak samo, jak pracownikowi.

Nie ulega wątpliwości, że stosowanie na kontraktach przedłużonego czasu pracy poza granice zdrowego rozsądku, stanowi obecnie jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla pacjentów. Czy chcemy, żeby w szpitalu opiekowała się nami zmęczona i poniżana pielęgniarka po 20 godzinach ciągłej pracy? Dla zapobieżenia temu zjawisku, które jest plagą w spółkach, domagamy się zapisu, w którym z pojęcia „miejsca wezwania w zakładach opieki zdrowotnej” wykluczymy „lub podmioty lecznicze”, które takimi miejscami wezwania oczywiście nie są. Nie można bowiem przyjąć, iż pielęgniarka prowadząca indywidualną praktykę jest w stały sposób wzywana do szpitala na podstawie harmonogramu, aby tam świadczyć swoje usługi."

Z powyżej cytowanej wypowiedzi przewodniczącej Gardias wynika, że przez ponad pięć lat nie potrafiła przyjąć do wiadomości zasadniczych argumentów i tez wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2005 roku, który "rozjechał jak buldożer" pomysł zakazu pracy pielęgniarek i położnych na kontraktach. Ponadto w sposób jednoznaczny odsłania sposób rozumowania pani przewodniczącej w zakresie rozwiązywania problemów grupy zawodowej pielęgniarek i położnych. Ten sposób rozumowania jest podporządkowany zasadzie jest problem, to go zlikwidujmy. Jest sytuacja problemowa to nie rozwiązujmy jej (bo to trudniejsze), ale zlikwidujmy problem.

Idąc tym tokiem rozumowania pani przewodniczącej Gardias, przedstawiam poniżej próbkę propozycji działań obrazujących głęboką myśl zaproponowanej przez związkowców strategii działania (ale jakże skuteczną!):

  1. Pociągi spóźniają się - w tej sytuacji związkowcy zaproponują likwidację rozkładu jazdy,
  2. Niektóre przestępstwa są dokonywane przy użyciu noży - w tej sytuacji związkowcy zaproponują zakaz produkcji noży,
  3. Pracodawcy łamią prawo pracy - w tej sytuacji związkowcy zaproponują likwidację kodeksu pracy.

Powyższe pomysły są równie absurdalne co pomysł, aby walczyć z występującą patologią w obszarze umów kontraktowych w ochronie zdrowia, poprzez zakaz ich zawierania przez bogu ducha winne poszczególne pielęgniarki i położne. Gwałcąc ich konstytucyjne prawo do wolności działalności gospodarczej. W sytuacji, gdy inne grupy zawodowe z tej wolności skwapliwie korzystają, uzyskując wysokie finansowe profity.

I jeszcze jeden niepokojący aspekt powyższego zagadnienia. Związek antagonizuje środowisko samych pielęgniarek i położnych i jednocześnie także pacjentów. Pani Gardias w aspekcie zakazu kontraktów (Gazeta prawna - 17 lutego) wypowiada kwestię: "Ta zmiana została zaproponowana ze względu na dobro pacjenta" - zaznaczyła. "Nie może być tak, że przy pacjencie pracuje przemęczona pielęgniarka". Pani przewodnicząca sugeruje, że pielęgniarka na kontrakcie jest przemęczona a na umowie o pracę . . . W tej sytuacji, moim zdaniem pacjent powinien zapytać np. pielęgniarkę anestezjologiczną czy pracuje na umowę o pracę czy na kontrakcie? W przypadku odpowiedzi, że na kontrakcie powinien odmówić udzielania przez tę pielęgniarkę świadczeń zdrowotnych i poprosić o pielęgniarkę zatrudnioną w ramach umowy o pracę. Tą dobrą pielęgniarkę, a tą złą, bo przemęczoną przegonić! 

Kolejna wypowiedź przewodniczącej Gardias (Życie Warszawy - 7 luty 2011) cytuję:

"Praca pielęgniarki polega na stałym monitoringu stanu pacjenta, obserwowaniu zmian w jego zdrowiu. Nie może jej właściwie wykonywać osoba, która na oddział szpitalny przychodzi np. raz w tygodniu na weekendowy dyżur – uważa Dorota Gardias, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. – Naszym zdaniem, w szpitalach powinny pracować stałe zespoły. Jeśli koleżanki chcą dodatkowo pracować, to mogą, ale poza szpitalem".

Na powyżej zacytowaną opinię przewodniczącej Gardisa w ramach polemiki zadam zasadnicze pytania  - na jakim doświadczeniu zawodowym lub piśmiennictwie naukowym wywodzi pani tezę, że "stałe zespoły" w skład, których wchodzą osoby zatrudnione na umowę o pracę, są przez paną lepiej postrzegane niż również "stałe zespoły", ale złożone z osób wykonujących zawodowe czynności w ramach umów kontraktowych? Dlaczego pielęgniarka w pani opinii "jeśli chce dodatkowo pracować, to może, ale poza szpitalem"? Czy wynika z pani wypowiedzi, że "poza szpitalem" są pacjenci o których nie potrzeba dbać jak o tych w szpitalu, czy tam może być pielęgniarka kontraktowa (przemęczona). Również odsyłam do tez wyroku z 2005 roku w kontekście "ciągłości opieki nad pacjentem".

Reasumując, zwracam się do pani przewodniczącej z gorąca prośbą niech pani ustąpi z zajmowanego stanowiska! Niech pani nie kompromituje siebie i naszego środowiska zawodowego. Dla dobra polskiego pielęgniarstwa. Dla dobra polskich pielęgniarek i położnych, którym pani odmawia konstytucyjnego prawa do wolności działalności gospodarczej.

Kolejny artykuł o "zakazie kontraktów" w kontekście uwarunkowań prawnych jeszcze w tym tygodniu.

Mariusz Mielcarek

pielęgniarz

/umowa o pracę/

 

.