(3) Z wyroku sądowego (do żyły podano chlorek potasu, zamiast lignokainy): Zeznania trzech pacjentów - "pacjent Z. F. w dużej mierze w swoich zeznaniach skupiał się na ocenie zachowania, pracy i błędów popełnionych przez lekarza, pomimo, iż nie posiada wykształcenia medycznego, ani prawniczego". Przeczytaj zeznania pacjentów (jednym z nich była pielęgniarka!).

Orzecznictwo sądowe w zakresie wykonywania zawodu pielęgniarki.

 

Fragmenty z uzasadnienia do wyroku Sądu Rejonowego z 2017 roku:

Część druga zeznania lekarza czytaj tutaj 

Część trzecia:

Zeznania pacjentów:

Za najbardziej istotne dowody w sprawie Sąd uznał zeznania świadków przebywających na sali operacyjnej, wyjaśnienia oskarżonego oraz opinie biegłych...

Zeznania D. J. Sąd uznał za wiarygodne w całości. Jawią się one jako dokładne i szczegółowe. Pomimo tego, że był on osobą pokrzywdzoną, świadek nie przejawiał negatywnych, subiektywnych emocji w stosunku do oskarżonego. Nadto zeznania świadka znajdują odzwierciedlenie w wyjaśnieniach samego oskarżonego, który potwierdził, iż w tym przypadku pacjent rzeczywiście reagował intensywniej na ból (choć oskarżony niewłaściwie zinterpretował przyczynę odczuwanych dolegliwości). D. J. w swoich zeznaniach wspomniał także o tym, iż oskarżony w rozmowie z drugim lekarzem porównał go do piłkarza udającego faul. To również znalazło potwierdzenie w wyjaśnieniach oskarżonego, który nie zaprzeczył temu, tłumacząc kontekst swojej wypowiedzi. Zeznania D. J. znajdują także potwierdzenie w dokumentacji lekarskiej. W zeznaniach D. J. wprawdzie pojawia się jedna sprzeczność, gdzie w postępowaniu przygotowawczym zeznał, iż, kiedy A. S. przyszedł na salę pooperacyjną, to nie przepraszał w ogóle Z. F. (1), co miało potwierdzenie także w wyjaśnieniach oskarżonego, który wyjaśnił, iż był przekonany, że Z. F. (1) nie podano chlorku potasu. Podczas zeznań składanych w trakcie rozprawy zeznał odmiennie wskazując, iż skierował swoje przeprosiny także i do Z. F. (1), któremu miał podać częściowo chlorek potasu i częściowo lidokainę. Jednakże po odczytaniu pierwotnych zeznań, stwierdził, iż było tak jak zeznawał w postępowaniu przygotowawczym, a ta rozbieżność wynikała z tego, iż później okazało się, że jednak chlorek potasu otrzymał także i Z. F. (1), przez co zasugerował się tym. Dlatego należy uznać, iż w tym zakresie pierwotne zeznania D. J. są wiarygodne, gdyż sam na to wskazał, a ponadto znajdują one odzwierciedlenie w wyjaśnieniach oskarżonego. Powyższa rozbieżność nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.

Sąd nie znalazł również podstaw do zakwestionowania zeznań E. W. (z zawodu pielęgniarka!), które sąd uznał za wiarygodne w całości. Jej zeznania także jawią się jako obiektywne (nie występowała w sprawie jako strona i nie miała negatywnego nastawienia do żadnej ze stron). Była ona trzecią pacjentką oskarżonego tego dnia, ponadto z zawodu była pielęgniarką, a także była już znieczulana lidokainą, dzięki czemu od razu zorientowała się, że lek, który był jej podawany nie był tym znieczuleniem. Wprawdzie w swoich zeznaniach podała, iż gdy był wstrzykiwany jej lek, to złapała lekarza za rękę, co nie zostało potwierdzone w zeznaniach innych osób. Jednakże fakt ten nie ma większego znaczenia dla sprawy, gdyż samą gwałtowną reakcję E. W. (1) przy podawaniu znieczulenia potwierdziły relacje oskarżonego i U. C. i to spowodowało, iż oskarżony zorientował się, że należy sprawdzić jaki lek był podany pacjentom. W zeznaniach E. W. (1) dostrzegalna jest także rozbieżność w relacji dotyczącej wizyty A. S. na sali pooperacyjnej po wykonanych zabiegach. W postępowaniu przygotowawczym świadek zeznała, iż oskarżony podszedł tylko do niej i tylko ją przeprosił. W postępowaniu sądowym zeznała, iż słyszała także rozmowę oskarżonego z pokrzywdzonym Z. F. (2), któremu oskarżony miał mówić, iż pomyłka z podaniem leku go nie dotyczyła. E. W. (1) taką rozbieżność tłumaczyła tym, iż nie chciała mieszać się w te sprawy. Ta rozbieżność również nie miała znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, bowiem najistotniejsze zeznania dotyczące samego przebiegu podawania znieczulenia znajdują swoje odzwierciedlenie w innym materiale dowodowym. Ponadto wersja zeznań przedstawiona w postępowaniu sądowym znajduje swoje potwierdzenie w zeznaniach D. J. i wyjaśnieniach oskarżonego, gdzie obaj podawali, iż Z. F. (1) nie był przez oskarżonego przepraszany, gdyż oskarżony był przekonany o tym, iż chlorek potasu był podany tylko E. W. (1) i D. J.. Pewna rozbieżność w zeznaniach E. W. (1) widoczna jest także w odniesieniu do tego, czy były wydawane instrukcje co do tego, że w danym momencie będzie podawane znieczulenie. W postępowaniu przygotowawczym E. W. (1) potwierdziła, iż taka sytuacja miała miejsce, z kolei w postępowaniu sądowym stwierdziła, iż nie słyszała, by lekarz mówił do pielęgniarki, czy też do niej samej, że będzie podawane znieczulenie. Trzeba przy tym stwierdzić, iż zeznając w postępowaniu przygotowawczym E. W. (1) z pewnością lepiej pamiętała wydarzenia mające miejsce na sali operacyjnej. Okoliczność ta nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.

Sąd uznał za wiarygodne zeznania Z. F. (1) w części w jakiej opisuje przebieg zabiegu ablacji serca, w którym uczestniczył. W zeznaniach tych Z. F. (1) opisał, że gdy leżał już na stole operacyjnym, podczas pierwszego ukłucia igłą, kiedy było mu podawane znieczulenie poczuł silny ból, lecz nie okazywał tego. Po chwili poczuł ponownie bardzo silny ból i wtedy zapytał, kiedy zacznie działać znieczulenie, a następnie poinformował, że odczuwa silny ból. Po tych reakcjach przez cały czas trwania zabiegu nie mówił lekarzom nic więcej na temat odczuwanego bólu, pomimo, iż go odczuwał przez cały czas. Ponadto nie okazywał żadnych reakcji na odczuwany ból, gdyż bał się wykonywać jakikolwiek ruch, z uwagi na ryzyko uszkodzenia serca. Jak zeznał miał podczas zabiegu problemy z oddychaniem, co zostało zauważone przez lekarza i wtedy polecił mu wykonywać szybkie i płytkie oddechy. Powyższe zeznania jawią się jako szczegółowe i logiczne, ponadto były powielane przez pokrzywdzonego w tej samej wersji na przestrzeni kilku lat, zarówno w postępowaniu przygotowawczym, jak i sądowym. Dodatkowo, co istotne, znajdują one swoje potwierdzenie także w wyjaśnieniach oskarżonego A. S., w których odnosi się do przebiegu zabiegu z udziałem Z. F. (1) i zaznaczał w nich także wielokrotnie, iż nie zauważył żadnych nadzwyczajnych reakcji na ból u Z. F. (1), po za tym, iż miał on problemy z oddychaniem. Zeznania Z. F. (1) i wyjaśnienia A. S. zasadniczo ze sobą korelują i pokrywają się w odniesieniu do przebiegu zabiegu ablacji serca i nie sposób im w ten sposób odmówić wiarygodności. W pewnym zakresie pojawia się pewna rozbieżność dotycząca tego, że jak zeznał Z. F. (1), gdy wszedł na salę operacyjną, to według niego nie była ona przygotowana do zabiegu, a dopiero, gdy on leżał na stole operacyjnym, to wtedy pielęgniarka przygotowywała wszystkie potrzebne leki oraz narzędzia. Z kolei z wyjaśnień oskarżonego wynika, iż gdy przyszedł na salę operacyjną (jeszcze przed pojawieniem się Z. F. (1)), to leki i reszta potrzebnych narzędzi była przygotowana. W tym zakresie w ocenie Sądu zeznania Z. F. (1) mają charakter jego subiektywnych odczuć (związanych z negatywnym stosunkiem do oskarżonego i żalem za spotkaną przez niego krzywdę) i nie można dać im wiary, albowiem nie ma on odpowiedniej wiedzy i wykształcenia, aby wiedzieć, co i gdzie na sali operacyjnej powinno być przygotowane do zabiegu ablacji. Ponadto sam zeznał, iż gdy wchodził na salę operacyjną nie miał założonych okularów i słabo widział, przez co nawet potknął się o okablowanie, a więc tym bardziej nie mógł dokładnie widzieć, czy sala operacyjna jest w sposób należyty przygotowana do przeprowadzenia zabiegu ablacji.

Sąd pewną rozbieżność dostrzega także w zeznaniach Z. F. (1) dotyczących wizyty A. S. na sali pooperacyjnej po przeprowadzonym zabiegu, gdzie w swoich zeznaniach podawał, iż A. S. swoją wypowiedź z przeprosinami kierował także do niego oraz informował od razu, iż chlorek potasu został podany wszystkim trzem pacjentom. Zarówno A. S., jak i E. W. (1) oraz D. J. przedstawili tą sytuację odmiennie i stwierdzili zgodnie, iż A. S. nie przepraszał podczas pierwszej wizyty na sali pooperacyjnej Z. F. (1), a jego wypowiedź dotyczyła tylko D. J. i E. W. (2). Taką rozbieżność w zeznaniach Z. F. (1) można tłumaczyć, błędnym zrozumieniem przez Z. F. (1) wypowiedzi A. S. w tamtym czasie - Z. F. (1) czuł się słusznie pokrzywdzony i mógł odebrać tą wypowiedź jako skierowaną także do niego.

W dużej mierze w swoich zeznaniach Z. F. (1) skupiał się na ocenie zachowania, pracy i błędów popełnionych przez oskarżonego, pomimo, iż nie posiada wykształcenia medycznego, ani prawniczego. Ponadto Z. F. (1) w swoich zeznaniach wyrażał żal związany z doznaną szkodą oraz negatywny stosunek do oskarżonego. Jego zeznania są nacechowane licznymi subiektywnymi ocenami oraz negatywnymi emocjami. Należy także zwrócić uwagę, iż pomimo upływu długiego okresu czasu zeznania Z. F. (1) były coraz bardziej szczegółowe, a czasem nawet wewnętrznie sprzeczne (w pierwszych zeznaniach wskazał, iż gdy pojawił się na sali operacyjnej, to lekarz nie zapytał go nawet o jego dane, natomiast w swoich drugich zeznaniach wskazuje, iż gdy pojawił się na sali operacyjnej, to najpierw wypytano go o jego dane). To wszystko sprawia, iż zdaniem Sądu nie można zeznań Z. F. (1), dotyczących dokonywanej przez niego oceny zachowania, pracy i popełnionych błędów oskarżonego, uznać za obiektywne i tym samym w tym zakresie nie mogły one posłużyć do ustalenia stanu faktycznego.

Część czwarta (3 maja) - opinia biegłych

Wybrał: Mariusz Mielcarek