1 100 zł do podstawy wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarki od 1 września z zembalowego to żaden sukces pań w czekach. To usankcjonowanie podejścia decydentów do naszej profesji: pielęgniarkom i położnym nie potrzeba dobrze zapłacić, w przeciwieństwie do lekarzy!

Porozumienie pań w czepkach z ministrem 2018.

 


Wzrost płac pielęgniarek w latach 2015-2019 w kontekście dodatków brutto brutto to żenujące potraktowanie naszej profesji. Wystarczy spojrzeć ile w tym czasie wzrosło najniższe wynagrodzenie. O 28,5%.

Najniższe wynagrodzenie w 2015 roku wynosiło 1 750 złotych brutto. Na rękę: 1 286 zł. 

Najniższe wynagrodzenie w 2019 roku wynosić będzie 2 250 zł brutto. Na rękę: 1 634 zł.

Jeżeli przyjmiemy, że pielęgniarka powinna zarabiać co najmniej 3-krotność najniższego wynagrodzenia, to jej zarobek na rękę powinien w 2015 roku wynieść około 3 858 złotych. Podkreślam: na rękę.

W związku z podwyższeniem najniższego wynagrodzenia w okresie 2015-2019 o 28,5%, relatywnie powinna wzrosnąć płaca pielęgniarki. 

Wobec powyższego płaca pielęgniarki w 2019 roku powinna wynieść 3-krotność najniższego wynagrodzenia, czyli 1 634 złote x 3 = 4 902 zł. Na rękę. Wzrost w stosunku do roku 2015 o około 1 000 zł, czyli tyle ile procentowo wzrosło najniższe wynagrodzenie! 

Z powyższego widać, że panie w czepkach z ministrem zdrowia dając do wynagrodzenia zasadniczego 1 100 złotych (brutto) zgodnie z porozumieniem z dnia 9 lipca 2018 rok z godz. 22.47 traktują profesję pielęgniarki i położnej w sposób tragiczny, poniżając nasze zawody. 

Mariusz Mielcarek 


Z REDAKCYJNEJ POCZTY:

Czy w tym kraju naprawdę brakuje pielęgniarek? A może jest to wiedza tajemna, dostępna dla nielicznych? 

O Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim ostatnio mówi się w kontekście nieoficjalnego strajku, braku porozumienia mimo mediacji i ogólnej złej sytuacji pacjentów. Próby wyjaśnienia złej sytuacji dla personelu nie podejmuje się prawie nikt, poza samymi walczącymi.

Poza chorobami pielęgniarek, dzieją się też historie warte opowiedzenia, szczególnie, że aktualnie toczy się też wiele dyskusji o ogólnokrajowym braku pielęgniarek.

Wydaje się jednak, że w KSW nr 2 jest ich na tyle dużo, że w zasadzie bez zastanowienia można się pozbywać.  W ostatnich miesiącach, kilka pracujących tam 3-4 lata młodych, wykształconych i wykwalifikowanych kobiet, którym do tej pory mimo starań nie udało się uzyskać umowy na czas nieokreślony, nie przedłużono umów o pracę, jasno i konkretnie informując je, że powodem takiej decyzji jest ciąża. Przepisy prawa na to pozwalają, ale czy nie nasuwa to też myśli o dyskryminacji? A dla środowiska medycznego: naprawdę można sobie na to pozwolić? Minister i panie w czepkach tak dużo mówią o promocji zawodu, o zachęcaniu do jego podejmowania, polepszaniu warunków zatrudnienia, podczas gdy  w tak dużym szpitalu dzieją się sytuacje rodem z dawnego ustroju. Walka o umowę była toczona przez same zainteresowane jak i ich przełożonych, jednak mimo początkowych obietnic dyrektora, a nawet marszałka, który powiedział, że sprawą się zainteresuje, umowy zostały przedłużone zaledwie do dnia porodu. 

Rynek pracy dla pielęgniarek w Rzeszowie jest spory, rozbudowują się szpitale, żadna z nich nie będzie miała problemu ze znalezieniem pracy, ale do refleksji skłania myśl, że mimo chęci młodych pielęgniarek, pozbyto się ich lekką ręką i to w kraju, który tak promuje politykę prorodzinną.

Jak to się ma do aktualnych braków?

W innych dziedzinach specjalistów się szanuje, w sektorze prywatnym wręcz się o nich walczy, a w pielęgniarstwie, jak widać, jakiś urodzaj, tylko się o nim nie mówi.

Dane autora do wiadomości redakcji pielegniarki.info.pl