Dlaczego pielęgniarki po liceum medycznym wygrywają w sądzie? „Bo robią tę samą robotę – a ktoś im płaci mniej”

5 min czytania
Aktualności
Dlaczego pielęgniarki po liceum medycznym wygrywają w sądzie? „Bo robią tę samą robotę – a ktoś im płaci mniej”

Brzmi znajomo? Oddział, te same dyżury, te same leki, ta sama odpowiedzialność… a na pasku wypłaty ktoś obok ma o kilkadziesiąt procent więcej. I jeszcze słyszysz: „bo ona ma magistra i specjalizację”.

Tylko że sądy coraz częściej mówią wprost: nie wystarczy „papier”, jeśli w praktyce nie ma żadnej różnicy w pracy.

Poniżej pokazuję (na bazie prawdziwego wyroku – bez sygnatur, nazwisk i „twardych danych”), jak wygląda sprawa o nierówne wynagrodzenie pielęgniarki ze średnim wykształceniem, co przekonało sąd i jak przygotować się tak, żeby realnie wygrać.

„Płacili mi mniej, chociaż robiłam to samo” – jak wyglądała sprawa, którą pielęgniarka wygrała

Pielęgniarka od wielu lat pracowała w szpitalu na oddziale chorób wewnętrznych. Miała wykształcenie średnie pielęgniarskie i prawo wykonywania zawodu. W zespole były pielęgniarki z różnym wykształceniem: średnim, licencjackim i magisterskim, część także ze specjalizacją.

Po zmianach przepisów dotyczących minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia pracodawca wprowadził podział płac na grupy. W praktyce wyglądało to tak: pielęgniarki z magistrem i specjalizacją były w najwyżej opłacanej grupie, a pielęgniarki po liceum medycznym – w grupie niższej. I choć wszystkie pracowały na tym samym oddziale, różnice w wynagrodzeniu były wyraźne i regularne.

Pielęgniarka pozwała szpital, bo w rzeczywistości:

  • zakres obowiązków był taki sam, niezależnie od wykształcenia,
  • pielęgniarka oddziałowa układała grafiki bez uwzględniania wykształcenia,
  • na salach ogólnych była rotacja, a pielęgniarki „robiły wszystko”,
  • nikt nie potrafił wskazać zadań, które wykonywały wyłącznie osoby z magistrem i specjalizacją,
  • różnica płac nie była symboliczna — to nie było 200–300 zł, tylko różnice mocno odczuwalne.

Sąd uznał, że doszło do naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu i zasądził:

  • wyrównanie wynagrodzenia za wcześniejsze okresy (w praktyce: dziesiątki tysięcy złotych),
  • ustalenie wyższej podstawy wynagrodzenia na przyszłość,
  • odsetki oraz koszty procesu.

To jest dokładnie ten moment, w którym wiele pielęgniarek mówi: „Czyli jednak się da?” – tak, da się. Ale trzeba wiedzieć, jak sąd myśli w takich sprawach.

Najważniejsze zdanie, które zmienia wszystko: „Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach nie wyłącza stosowania Kodeksu pracy”

Szpitale w takich procesach bardzo często bronią się w ten sam sposób: „My tylko stosujemy ustawę i jej grupy.”

Sądy coraz częściej odpowiadają:

  • przepisy o minimalnych wynagrodzeniach nie znoszą zasady równego traktowania,
  • pracodawca nadal ma obowiązek płacić równo za pracę jednakową albo o jednakowej wartości,
  • jeśli chce różnicować płace, musi wykazać obiektywne powody i realne różnice w pracy.

Czyli: sama tabela i sama etykieta „magister/specjalizacja” nie wystarczą, jeżeli w praktyce pielęgniarki robią to samo.

Jak sąd sprawdza, czy doszło do nierównego traktowania? Prosty test w trzech krokach

W takich sprawach sąd zazwyczaj analizuje sytuację bardzo logicznie.

1) Czy było różnicowanie wynagrodzeń?

Jeśli jedna grupa pielęgniarek ma stałą, wyższą stawkę zasadniczą niż druga – odpowiedź jest prosta: tak.

2) Czy pielęgniarki są w porównywalnej sytuacji? (czyli: czy to ta sama praca)

Tutaj liczy się praktyka, a nie hasła. Sąd patrzy na:

  • rodzaj pracy (czyli co realnie robisz na dyżurze),
  • warunki pracy (oddział, odpowiedzialność, obciążenie),
  • ilość i jakość pracy (czy ktoś ma dodatkowe zadania, których Ty nie masz),
  • odpowiedzialność,
  • kwalifikacje wymagane do wykonywania zadań.

Jeżeli obowiązki są takie same, grafiki są mieszane, nie ma rozdziału zadań, a pacjent nie dostaje „lepszej opieki” tylko dlatego, że pielęgniarka ma magistra – to sąd ma podstawę, żeby uznać: to praca jednakowa albo o jednakowej wartości.

3) Czy wykształcenie było cechą „relewantną” – czyli czy realnie uzasadniało wyższe płace?

To jest klucz. Sąd pyta pracodawcę:

„Proszę wskazać konkretne zadania, do których potrzebne są te dodatkowe kwalifikacje.”

„Czy te kwalifikacje były wykorzystywane w pracy na tym oddziale?”

„Czy istnieje realny podział pracy: kto robi co i dlaczego?”

Jeżeli pracodawca nie potrafi tego wykazać – a często nie potrafi – sąd uznaje, że różnicowanie płac jest arbitralne i narusza zasadę równego traktowania.

„Jak wygrać?” Czyli co musisz mieć, żeby sąd Ci uwierzył

W takich sprawach nie wygrywa ten, kto najbardziej się denerwuje. Wygrywa ten, kto ma konkretne dowody.

Co działa najlepiej?

1) Grafiki dyżurów i harmonogramy pracy

Pokazują, że na dyżurach pracują pielęgniarki z różnych „grup”, bez selekcji pod kątem wykształcenia.

2) Zakresy obowiązków (Twoje i zespołu)

Jeśli zakresy są takie same (albo w praktyce nikt nie potrafi wskazać różnic) – to mocny fundament.

3) Zeznania świadków

Najczęściej: koleżanki z oddziału, oddziałowa, osoby układające grafiki. Sąd szczególnie lubi pytanie: „Czy potrafi Pani wskazać czynność, którą wykonują tylko pielęgniarki z magistrem i specjalizacją?”

4) Dokumenty płacowe

Paski wynagrodzeń, zaświadczenia, aneksy do umowy, porozumienia płacowe w szpitalu.

5) Prosta, jasna narracja

Nie 20 stron emocji – tylko jedno zdanie, które się broni:

„Wykonuję te same obowiązki i ponoszę tę samą odpowiedzialność, a jestem wynagradzana gorzej bez obiektywnego powodu.”

Dlaczego to dobry pomysł iść do sądu – zwłaszcza mając około 60 lat?

Wiele pielęgniarek mówi: „Nie chcę już wojny, chcę spokoju do emerytury.”

I paradoksalnie właśnie dlatego proces często jest najlepszą decyzją.

1) Bo to są realne pieniądze

Jeżeli różnica była znacząca i trwała długo, wyrównanie może wynosić dziesiątki tysięcy złotych. To nie jest „walka o honor”, tylko walka o Twoje pieniądze za realną pracę.

2) Bo sąd może ustalić wyższą podstawę na przyszłość

To oznacza, że nie chodzi tylko o przeszłość. Chodzi też o to, żeby od teraz Twoja pensja nie była zaniżana.

3) Bo pracodawcy często liczą na to, że odpuścisz

Zostaje w głowie: stres, strach, „po co mi to”, „nie dam rady”. A prawda jest taka, że dobrze poprowadzona sprawa jest procedurą – krok po kroku – i da się przez nią przejść spokojnie.

4) Bo to nie jest „atak na koleżanki”

To ważne: w takich sprawach nie chodzi o to, żeby komukolwiek zabrać. Sąd patrzy na to tak:

podwyższa się uprawnienia osoby traktowanej gorzej, a nie „ucina” komuś innemu.

Uwaga na jedną pułapkę: czas ma znaczenie

Roszczenia o pieniądze w prawie pracy często przedawniają się (najczęściej) po 3 latach. Dlatego w takich sprawach ogromnie ważne jest, żeby nie czekać „jeszcze rok, jeszcze dwa”. Im szybciej zbierzesz dokumenty i zrobisz analizę, tym większa część roszczeń jest do odzyskania.

Jeśli czujesz, że to o Tobie — zrób ten krótki test

Jeśli zaznaczasz 3 lub więcej, warto to sprawdzić:

☐ Mam wykształcenie średnie i pracuję jak reszta zespołu

☐ Dyżury są mieszane, bez podziału na wykształcenie

☐ Zakres obowiązków w praktyce jest taki sam dla wszystkich

☐ Różnica w wynagrodzeniu jest stała i wyraźna

☐ Nikt nie potrafi wskazać zadań „tylko dla magistrów” na moim oddziale

☐ Możesz zdobyć grafiki/paski/aneksy albo wskazać świadków

Co dalej? Najprostsza droga do odpowiedzi „czy warto pozywać”

Jeżeli chcesz, żebyśmy ocenili Twoją sytuację szybko i konkretnie, przygotuj (wystarczą zdjęcia w telefonie):

  • ostatni aneks do umowy albo informację o zaszeregowaniu,
  • 3–6 ostatnich pasków wynagrodzeń albo zaświadczenie o zarobkach,
  • przykładowe grafiki dyżurów,
  • krótką listę: kto pracuje na zmianach i czy robicie to samo.

W kancelarii robimy wtedy dwie rzeczy: oceniamy szanse i układamy strategię dowodową (co udowodnić, czym i kim), żeby nie iść do sądu „na ślepo”.

Bo prawda jest prosta: pielęgniarki po liceum medycznym wygrywają w sądzie nie dlatego, że mają szczęście — tylko dlatego, że mają rację i potrafią to pokazać.

Karolina Bogumił-Łagowska radca prawny, kancelaria Legalden

tel:+48533039813 

[email protected]

legalden.pl

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 5 / 5. Ilość głosów: 3

Bądź pierwszym, który oceni wpis

Zobacz także
Aktualności

Pielęgniarka: Punkty edukacyjne wprowadzić wyłącznie dla ludzi którzy nas reprezentują i chcą na nas zarabiać.

1 min czytania
Co pielęgniarki myślą o punktach edukacyjnych? W artykule pt. Pielęgniarki – ile i za co punktów edukacyjnych? opublikowaliśmy załącznik do Uchwały Nr…
AktualnościPielęgniarki - punkty edukacyjne

Pielęgniarki - procedura zgłaszania uzyskanych punktów edukacyjnych.

1 min czytania
Pielęgniarki maja zgłaszać uzyskane punkty „na bieżąco”. Sprawa zmuszania pielęgniarek do zbierania punktów edukacyjnych to temat obecnych rozmów w środowisku pielęgniarskim. Izba…
AktualnościPielęgniarki - punkty edukacyjne

Pielęgniarki mają zbierać punkty edukacyjne - uchwała izby pip.

3 min czytania
Punkty edukacyjne pielęgniarek. Czy można wydłużyć okres rozliczeniowy? Co z nadwyżką punktów? Przepadają? Uchwała Nr 166/YIIF2025 Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnychz dnia…
Komentarze