Wiceminister zdrowia w sejmie podziękowała także pielęgniarkom za ratowanie życia prezydenta Pawła Adamowicza.

Pielęgniarki 2019.


Wiceminister zdrowia w sejmie podziękowała także pielęgniarkom za ratowanie życia prezydenta Pawła Adamowicza.

Posiedzenie plenarne sejmu w dniu 30 stycznia 2019 roku

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko:

Szanowna Pani Marszałek! Panie Premierze!

Państwo Ministrowie! Wysoka Izbo! W imieniu ministra zdrowia chciałabym przedstawić informacje związane ze śmiercią pana prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło całą Polską, dlatego też pozwolą państwo, że na początek złożę najszczersze wyrazy współczucia najbliższym pana prezydenta, jak również osobom, z którymi współpracował. Chcę zapewnić, że nie pozostajecie w tej tragedii państwo sami. Chciałabym przede wszystkim podziękować wszystkim pracownikom służby zdrowia, którzy w tak ofiarny sposób udzielali pomocy w trakcie tego dramatycznego wydarzenia i ratowali życie pacjenta. Dziękuję bardzo serdecznie wszystkim lekarzom, pielęgniarkom Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Wiem, że państwo robili wszystko, aby uratować życie pana prezydenta. Niestety obrażenia zadane przez sprawcę ataku były tak rozległe, że nie udało się uratować mu życia. Olbrzymie wsparcie okazali również mieszkańcy Gdańska, którzy bardzo aktywnie zareagowali na apel regionalnego centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa, oddając setki litrów krwi. W samym Gdańsku w tym czasie zgłosiło się ponad 521 osób, które oddały ponad 170 l krwi. Jest to wspaniały gest solidarności i bardzo państwu za to dziękuję. Choć nie udało się uratować życia pana prezydenta, to oddana krew zapewne pozwoli uratować zdrowie i życie wielu innych osób, m.in. gdańszczan. Podziękowania chciałabym również skierować do pracowników zespołu ratownictwa medycznego, którzy niezwłocznie pojawili się na miejscu zdarzenia i zawieźli pana prezydenta do szpitalnego oddziału ratunkowego.

Na wstępie czynności ratunkowe zostały podjęte przez załogę ambulansu, której zlecone zostało przez organizatora zadanie zabezpieczenia imprezy. Powiadomienie o zdarzeniu zostało zarejestrowane w gdańskiej dyspozytorni medycznej o godz. 19.59. Dyspozytor medyczny zadysponował zespół o kodzie 1, tzn. z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych, specjalistyczny zespół ratownictwa medycznego, w skład którego wchodziły cztery osoby, w tym lekarz. Zespół ratownictwa medycznego przybył na miejsce zdarzenia o godz. 20.08. Odległość z miejsca zdarzenia do szpitala to 4 km. W ocenie ministra zdrowia wszystkie działania służb ratunkowych od momentu przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora medycznego do przekazania go do oddziału ratunkowego przebiegały z zachowaniem aktualnie obowiązujących procedur. Otrzymane informacje potwierdzone są zgodnie w kartach zlecenia wyjazdu oraz kartach medycznych czynności ratunkowych, które są w dyspozycji zespołu ratownictwa medycznego.

Po przyjęciu na oddział ratunkowy poszkodowany zgodnie z obowiązującymi procedurami w trybie natychmiastowym został przekazany na blok operacyjny. Tam, jak państwo zapewne wiecie, trwał potem przez kilka godzin zabieg. W tym zabiegu uczestniczyli wysokiej klasy specjaliści reprezentujący różnego rodzaju specjalności. Z wielkim zaangażowaniem walczyli oni o zdrowie i życie pana prezydenta. 

Minister zdrowia, biorąc pod uwagę determinację, z jaką pracownicy ochrony zdrowia walczyli o zdrowie, o życie pana prezydenta, podjął decyzję o przyznaniu pracownikom, którzy brali udział w tej dramatycznej akcji, odznak honorowych: zasłużony dla ochrony zdrowia w Polsce.

źródło: stenogram posiedzenia sejmu

Wybrał: Mariusz Mielcarek 


"Trzęsą mi się ręce, kręci się w głowie. Czasem boję się, że zemdleję..."
Pielęgniarki piszą o samopoczuciu po nocnych dyżurach. 

 

Zobacz komentowany post na Facebooku

  • Coraz gorzej. Nie mogę wejść do busa. Zdarza się, że nie kojarzę, gdzie mam wysiąść. Dzień stracony. Wszystko mnie wnerwia. W oczach kilo piachu. Bolą barki i ramiona, nogi ciężkie... Mam pisać dalej?
     
  • Jak trup. Jak zombi. Ledwo pełznę. Spuchnięte nogi. Bolący kręgosłup. Piekące oczy. Czasem szum w uszach. Padam spać. Nie mogę zasnąć od razu, bo ból nóg dokucza za bardzo. Potem wybudzam się często. Nocne kawy się właśnie odzywają. Wstaję rozbita, wszystko leci z rąk. Nie celuję sobą w otwory drzwiowe i zaliczam framugi. Dzień stracony. Teraz jest i tak lepiej bo pracuję w fajnym miejscu, na małym, kameralnym oddziale, gdzie w wolnej chwili mogę wygodnie odpocząć. W poprzednim miejscu było dramatycznie. Wracając do domu muszę pokonać kładkę nad jezdnią. Wymagało to wtedy nielada motywacji. Czasem zastanawiałam się, czy dam radę, czy może lepiej zostać na przystanku i przekimać jak menel. Teraz często jeżdżę do pracy rowerem. Kiedy wracam po nocy włączam autopilota?? Wybieram bezpieczną trasę. W żadnym wypadku nie ulicą. Nie ten refleks, zero koncentracji. Zastanawiam się, jak dają radę koleżanki dojeżdżające samochodami kilkadziesiąt kilometrów. To powinno być zabronione.
     
  • Fatalnie. Zazwyczaj kładę się na 3 godz., ale wstaję zupełnie rozbita. Boli mnie głowa, jestem zmęczona, rozdrażniona. W nocy nie mogę spać i cieszę się, jak mam 2 dni wolnego, bo dopiero drugiego dnia dochodzę do jakiejkolwiek równowagi, ale to wiedzą tylko te osoby, które pracują na nocce. Dlatego powinna być emerytura po 35 latach pracy i szkodliwe.
     
  • Trzęsą mi się ręce, kręci się w głowie. Czasem boję się, że zemdleję. Brzuch mam ogromny. Wzdęcia dają o sobie znać. Cała plejada bąków próbuje wydostać sie na zewnątrz... W ustach - przysłowiowy trep. Jakbym pół nocy piła. No piłam... wodę. Ale widocznie za mało...
     
  • Ogólnie okropnie... bóle głowy, światłowstręt, przeszkadzają głośne dźwięki, trudności w skupieniu uwagi, trudności z zaśnięciem, a jak pośpię kilka godzin, to czuję się jeszcze gorzej... kac z grypą razem wzięte...
     
  • Dzień po nocnym dyżurze spędzam w domu, nie jestem w stanie czegokolwiek załatwić, nawet zakupów. Śpię krótko i nieefektywnie, wieczorem trudno zasnąć, często wspomagam się środkami nasennymi. Dokucza uczucie zimna, ból głowy i stawów, obniżony nastrój, ogólne rozbicie, więc zazwyczaj pod kocem na kanapie.
     
  • 09.11.18 wracałam po 24 h dyżurze. Wypadłam z drogi. Nie wiem jak to się stało i kiedy, jak sen. Na szczęście nic mi się nie stało, tylko auto do kasacji. Osoby, które były świadkami wypadku nie wierzyły, że wychodzę żywą z zupełnie zmiażdżonego samochodu... taka sytuacja.
     
  • Po kilku nockach trudno się prawidłowo wysłowić, skupić myśli. Do tego dochodzi ból głowy. Po kilku miesiącach z większą ilością nocek czuję, że jestem zdenerwowana, rozdrażniona i zniechęcona do zycia. To nie jest naturalny tryb.
     
  • To zależy, jaki był dyżur. Przeważnie z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Cóż, jestem idealistą. Praca jest też moim hobby. Im bardziej zmęczony jestem, im cięższy był dyżur, tym szczęśliwszy się czuję. Może to jakiś rodzaj masochizmu? 
     
  • Ja pracuję w systemie 7 nocek, potem 8 dni wolnego. Mam rodzine, więc mam po wyspaniu wiele obowiązków innych. Pracuję od 20.30 do 6.15. Spać kładę się o 7.10, po tym, jak wysyłam synka do szkoły. Wstaję, jak mam szczescie o 13.00 albo wcześniej. Myję się, potem kawa. Potrzebuję godzinki na dojście do siebie, a następnie funkcjonuję. I tak 7 nocy, a kiedy schodzę z 7 nocki muszę położyć się o 21.00 i jak mam szczęście, to usnę jak nie, to leżę i liczę baranki. Jak długo pociągnę... nie wiem. Zdrowie pogorszyło się. Oczy, układ kostny, jestem rozdrażniona, mam zaburzony rytm biologiczny. W urlopie wstaję bez zegarka o 6.00 i nie mogę np. usnąć. No cóż, nocki raz ciężkie, raz lżejsze, ale trzeba do przodu. Pozdrawiam koleżanki na dyżurze.
     
  • Dziś wyjątkowo fatalnie. Dzisiaj, kiedy operowaliśmy, trwała również operacja prezydenta Gdańska. Kumulacja emocji, skupienia i wszystkiego, co możliwe. Nie wiem, czy zmęczenie byłoby równie silne, gdyby nie masakra w Trójmieście. Trudno ocenić, ale okropne samopoczucie...
     
  • Fatalnie. Praktycznie zawsze występuje ból głowy, niemożność skoncentrowania się na czymkolwiek (zresztą podczas dyżuru nocnego koncentracja jest na bardzo niskim poziomie...), brak sił. Pierwszy dzień po nocce jest wyjęty z życiorysu. Jako skutek "długofalowy" - zaburzenia snu, spowodowane pracą zmianową. Nocek staram się brać jak najmniej. Nie warto tracić zdrowia. 
     
  • W ubiegłym roku moja żona, położna wracając po nocnym dyżurze w dżdżysty poranek została ukarana przez "sumiennego" policjanta, który czatował na osoby przechodzące przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Miejsce wybrał sobie przy szpitalu na drodze o bardzo małym ruchu, dojazdowej do parkingu gdzie małżonka zostawiła przed dyżurem swoje auto. Po dyżurze nie miała siły "boksować się" z funkcjonariuszem, który robił sobie statystykę. Ja nie przyjąłbym mandatu, ale małżonka nie miała na to siły.
     
  • Jak wracam do domu, to mam wrażenie, że nie ja prowadzę samochód, tylko mam włączony autopilot. Już 30 lat na nocki pracuję i coraz gorzej je znoszę. A dzień po nocce, to jak koleżanki opisywały... Pozdrawiam wszystkich pracujących na dyżurze nocnym.
     
  • Różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Zależy też od dyżuru. Ale generalnie do niczego tego dnia się nie nadaję. Człowiek jest rozbity, nie można się pozbierać, wegetacja. A z roku na rok coraz gorzej.

Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do nas na fanpage'u Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych i także bądź info!

Zobacz aktulaności według działów - oficjalna drzemka pielęgniarek


Personel pielęgniarski - Sąd: nieprawdziwym okazał się zarzut „wprowadzenia napiętej atmosfery wśród personelu” pielęgniarskiego wobec oddziałowej.

W uzasadnieniu (fragment) Sądu Okręgowego czytamy:

Część trzecia: Pielęgniarka: za moją decyzją stoi "zła atmosfera na oddziale, w której czuje się zaszczuta i pozbawiona autorytetu".

(...)

Tak więc w zakresie zarzutu „podważania i negowania decyzji i poleceń” - z oświadczenia pracodawcy nie wiadomo było o jakie decyzje w ogóle chodzi i sam pozwany wyjaśniał to dopiero w odpowiedzi na pozew, wskazując znowu ogólnie, że powódki „ignorowały polecenia oddziałowej B. G. (1)”. Jednak jak wykazało postępowanie dowodowe powódki, mimo, że nie zgadzały się z niektórymi decyzjami oddziałowej i ordynatora- tymi dotyczącymi rotacji to jednak je wykonywały. Poddały się powódki nowym obowiązkom wynikającym z konieczności pracy na różnych odcinkach oddziału i wykonywały wszystkie polecenia przełożonych. Charakterystyczne jest przy tym, że w samej odpowiedzi na pozew w zasadzie nie wskazuje się istoty konfliktu, który rozgorzał na tle rotacji personelu, powoływano jedynie jakieś zdarzenie związane z zatrudnieniem nowych położnych, o którym świadkowie w tym postępowaniu w ogóle nie zeznawali. Pozwany do kwestii sporu o rotacje w ogóle nie nawiązywał a jak wynika z zeznań świadków w szczególności także śwd. G. i śwd. T. to rotacje personelu jako jedyne działania nowego kierownictwa oddziału spotkały się z ostrą krytyką personelu. Sąd I instancji podkreślił, że nie było sytuacji aby powódki zignorowały- nie wykonały jakiegoś polecenia przełożonej i w takim zakresie zarzuty pozwanego Sąd Rejonowy uznał za nieprawdziwe.

Zdaniem Sadu I instancji nieprawdziwym okazał się zarzut „wprowadzenia napiętej atmosfery wśród personelu” w takim znaczeniu jak wskazywał to pozwany w odpowiedzi na pozew. Pozwany wyjaśnił ten zarzut odnosząc się do faktów, które w ogóle nie były przytaczane w postepowaniu dowodowym jak „wprowadzenie zmian w przeprowadzanych rozmowach dyscyplinujących i wydawanie poleceń za zamkniętymi drzwiami”. Takim praktykom miały się sprzeciwiać powódki ale przecież żaden ze świadków o nich nawet nie wspomina. Dowodem na wprowadzenie napiętej atmosfery na oddziale miała być kwestia wpływania przez powódki na ordynatora, który na skutek ich podszeptów miał zmieniać decyzje oddziałowej. Pozwany tego nie wykazał a sam zarzut opierał się o insynuacje istnienia intymnych związków pomiędzy poprzednim ordynatorem- dr K. a powódką K.. Wykazano w postępowaniu, że ordynator- dr K. dążył do zmiany oddziałowej ale na jej stanowisku widział zupełnie inną osobę niż K. K.. Zainteresowani zaprzeczyli także istnieniu jakichkolwiek związków pozazawodowych a fakt, że ten lekarz cieszył się dużą sympatią całego personelu wynika z treści pisma wszystkich położnych z listopada 2015 roku.

W zakresie tego zarzutu pozwany przytaczał zarzut zmanipulowania jednej z położonych, która miała w końcu przez powódki złożyć wypowiedzenie. Faktycznie zaś świadek P. A. zwolniła się z uwagi na postawę oddziałowej- śwd. G., nie mogąc znieść jej nagabywania i zmuszania do prywatnych zwierzeń. Nieprawdziwy okazał się kolejny w tym kontekście zarzut namawiania położonych przez powódki aby położne udawały się na zwolnienia lekarskie w celu destabilizacji pracy oddziału. Zdarzenie takie nie miało miejsca- położne temu zgodnie zaprzeczyły a sama śwd. G. zeznała, że wie o nim jedynie ze słyszenia. Rzeczywiście obie powódki były w jednym czasie niezdolne do pracy a W. S. niezdolna była do pracy na skutek wypadku jakiemu uległa.

Mając na uwadze powyższe Sąd Rejonowy wskazał, że o ile atmosfera pracy na oddziale ginekologiczno-położniczym była rzeczywiście zła oraz, że pomiędzy powódkami a oddziałową istniał pewien konflikt to na pewno nie wynikał on z opisywanych w odpowiedzi na pozew zdarzeń. Wszystkie położne a nie tylko powódki przyjęły sam fakt nominacji śwd. G. na stanowisko zajmowane dotychczas przez ich umierającą koleżankę za nieodpowiednie. Jasne jest, że taka postawa nie zasługuje na uznanie. To nie pracownik a pracodawca odpowiada za organizacje miejsca pracy, nie mniej jednak tę nieufność i dystans położnych do nowej oddziałowej nie wprowadziły powódki- to nie one jak się sugeruje w wypowiedzeniu były wichrzycielkami na oddziale. Następnie dochodzi kwestia rotacji, wobec których położne znowu zgodnie wysuwały konkretne zastrzeżenia. Sama oddziałowa i ówczesny ordynator je odrzucały, położne pisały w tej sprawie pisma do władz szpitala. Pomiędzy nimi a oddziałową powstaje dodatkowe źródło nieufności ale cała ta sprawa kończy się w 2015 roku i personel oddziału wykonuje wszystkie swoje obowiązki. Dalsza współpraca cechuje się wzajemną nieufnością, ostentacyjnym dystansem ale w zakresie profesjonalnych obowiązków przebiega bez zakłóceń.

Ciag dalszy (część piąta) nastąpi dziś o 18.00 - 27 stycznia 2019 roku

Wybrał: Mariusz Mielcarek


Zabrakło 11 pielęgniarek. Szpital zlikwidował 72 łóżka.
Reforma czy rozkład systemu ochrony zdrowia?

Na nic zdały się zamieszczane przez Pabianickie Centrum Medyczne ogłoszenia o wolnych etatach dla pielęgniarek. Ich niewystarczająca liczba sprawiła, że w szpitalu zlikwidowano, bagatela, 72 łóżka! Cięcia zostały przeprowadzone w siedmiu oddziałach, nie wyłączając nawet tych, gdzie leczone są dzieci.

Nie doszłoby do tego, gdyby placówka nie miała problemów kadrowych. Rezultaty, niestety, widać – spółka złożyła w tej sprawie stosowny wniosek do oddziału zdrowia publicznego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi i uzyskała jego akceptację.

Wyraźnie mniejsza liczba łóżek to efekt wejścia w życie nowego rozporządzenia, dotyczącego norm zatrudnienia pielęgniarek i położonych, które określa, ile musi ich być przy takiej, a nie innej liczbie pacjentów (w przypadku większości oddziałów to 0,6 pielęgniarskiego etatu na jednego chorego).

– Chcąc utrzymać wszystkie łóżka, jakie dotychczas mieliśmy, trzeba by zatrudnić 11 dodatkowych pielęgniarek, a na rynku pracy po prostu ich nie ma. Nie tylko nasz szpital boryka się z tym problemem, w podobnej sytuacji znajdują się placówki w całym kraju – podkreśla Adam Marczak, kierownik działu marketingu i administracji w PCM.

Nie wszystkie oddziały straciły łóżka – do cięć nie doszło np. na urologii oraz na intensywnej terapii. Na drugim biegunie stoją chirurgia i interna – tam były najostrzejsze.

Ile łóżek zlikwidowano w poszczególnych oddziałach?

– chirurgia ogólna i naczyniowa – 17 (były 42, jest 25)
– wewnętrzny I – 10 (było 40, jest 30)
– wewnętrzny II – 10 (było 40, jest 30)
– ginekologia i położnictwo – 9 (było 40, jest 31)
– neurologia – 5 (było 20, jest 15)
– chirurgia urazowo – ortopedyczna – 11 (było 36, jest 25)
– neonatologia z patologią noworodka – 4 (było 20, jest 16)
– dziecięcy – 6 (było 30, jest 24)

Według zapewnień Adama Marczaka, mniejsze oddziały nie oznaczają dla PCM strat finansowych, gdyż kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia były podpisywane na świadczenia medyczne, a nie na liczbę łóżek.

Jakie konsekwencje poniosą pacjenci?

– Żadnych. Wykorzystanie łóżek w naszym szpitalu nie było na maksymalnym poziomie, dlatego nie ma zagrożenia, że pacjent nie zostanie przyjęty z powodu braku miejsca i że będzie musiał czekać na hospitalizację tygodniami. Nasze usługi medyczne, zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i jakość, pozostają na niezmienionym poziomie – zapewnia Adam Marczak.

Patrycja Socha/epainfo.pl

źródło: epainfo.pl

Czytaj: Ostre cięcia w szpitalu. Brakuje pielęgniarek. Czy zabraknie też łóżek dla pacjentów?


Zawód pielęgniarki - Sąd Najwyższy.
Umowa o pracę, kontrakt. Różnice w samodzielności wykonywania zawodu?

Z uzasadnienia (fragment) wyroku Sądu Okręgowego z 2014 roku:

Reasumując Sąd Najwyższy zauważył, że prawidłowa wykładnia przepisów ustawy o zawodzie pielęgniarki, powołanych w skardze kasacyjnej jako jej podstawy, prowadzi do dwóch wniosków.

Po pierwsze, pielęgniarka wykonuje zawód samodzielny. Niezależnie bowiem od formy wykonywania przez pielęgniarkę usług, polegających na udzielaniu świadczeń zdrowotnych (art. 4 ustawy), pozostaje ona zawsze samodzielna, także wtedy, gdy wykonuje polecenia lekarza realizuje zlecenia lekarskie w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji (art. 4 ust. 2 pkt 4 ustawy). Sąd Najwyższy zwrócił przy tym uwagę, że Sąd Okręgowy jako jedną z istotnych przesłanek dla ustalenia, że strony łączył stosunek pracy, przyjął, że to pozwana udostępniała powódce sprzęt medyczny niezbędny do wykonywania usług przez powódkę. Sąd Najwyższy zaakcentował zatem, że pielęgniarka wykonująca indywidualną praktykę pielęgniarską w zakładzie opieki zdrowotnej (podmiocie leczniczym) nie ma obowiązku posiadania własnego sprzętu medycznego, co oznacza, że to zakład opieki zdrowotnej udostępnia taki sprzęt pielęgniarkom, także zatrudnionym na podstawie umowy o świadczenie usług (na tzw. kontrakcie). Ustawodawca przyjął, że niezależnie od podstawy zatrudnienia (umowa o pracę, umowa cywilnoprawna) sprzęt medyczny jest udostępniany pielęgniarkom przez zakład opieki zdrowotnej. Wyjątek dotyczy pielęgniarek prowadzących indywidualną praktykę pielęgniarską wyłącznie w miejscu wezwania, czyli udzielających określonych świadczeń zdrowotnych w miejscu zamieszkania lub stałego pobytu pacjenta (art. 25 ust. 4 pkt 2 ustawy).

Po drugie przepisy ustawy o zawodach pielęgniarki położnej dowodzą, że wybór formy zatrudnienia pielęgniarki w zakładzie opieki zdrowotnej został pozostawiony stronom. Na pracę pielęgniarki zawsze składają się te same usługi (świadczenia zdrowotne), określone w art. 4 ust. 1 i 2 ustawy, niezależnie od formy zatrudnienia. Rozstrzygnięcie, czy pielęgniarka zawarła z zakładem opieki zdrowotnej umowę o pracę, czy też umowę prawa cywilnego, zależy od stopnia nasilenia występowania w łączącym strony stosunku prawnym takich cech stosunku pracy jak: podporządkowanie pracownika kierownictwu (poleceniom) pracodawcy (W przypadku pielęgniarki nie chodzi przy tym o realizację zleceń lekarskich w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, ponieważ te ma obowiązek realizować także pielęgniarka kontraktowa), wymóg osobistego świadczenia pracy (bez choćby potencjalnej możliwości zastąpienia inną osobą), obciążenie zatrudniającego ryzykiem prowadzenia zakładu pracy.

Jeśli chodzi o podporządkowanie kierownictwu pracodawcy, Sąd Najwyższy zauważył, że niezależnie od tego, czy praca pielęgniarki jest wykonywana na podstawie umowy o pracę, czy też umowy cywilnoprawnej, nie jest ona podporządkowana pracodawcy w zakresie sposobu świadczenia usług zdrowotnych, gdyż wyklucza to przepis ustawy stanowiący o samodzielności tego zawodu (art. 2 ustawy). Pielęgniarka podlega pracodawcy wyłącznie w kwestiach administracyjnych (takich jak godziny rozpoczęcia i zakończenia świadczenia pracy) oraz lekarzowi w określonym zakresie w procesie leczenia (art. 4 ust. 2 pkt 4, art. 22 ust. 1 ustawy). W takim samym zakresie musi podlegać zleceniodawcy pielęgniarka wykonująca zawód na podstawie umowy cywilnoprawnej, trudno sobie bowiem wyobrazić, aby nie podlegała zleceniom lekarza albo była w pełni swobodna w zakresie np. opuszczenia placówki medycznej (zakładu opieki zdrowotnej) w dowolnej chwili, skoro jej nieobecność mogłaby w skrajnych przypadkach spowodować zagrożenia dla zdrowia lub życia pacjenta. Sąd Najwyższy zwrócił zatem uwagę, że zbadanie kwestii podporządkowania administracyjnego i organizacyjnego pielęgniarki zatrudnionej w przychodni, w której przyjmowani są pacjenci w godzinach pracy przychodni, nie prowadzi do konkluzji, że istnieją jakieś zasadnicze różnice między podporządkowaniem w przypadku zatrudnienia typu pracowniczego oraz wykonywania tego zawodu w ramach umowy o świadczenie usług. W obu przypadkach podporządkowanie pracodawcy i zleceniodawcy może przybrać podobną postać. Mając na uwadze powyższe w ocenie Sądu Najwyższego właśnie w tym kontekście należy oceniać obowiązek przebywania powódki w przychodni w godzinach przyjmowania pacjentów i konieczność zgłaszania zleceniodawcy (kierownikowi przychodzi, pielęgniarce koordynującej) przypadków wcześniejszego opuszczenia przychodni.

Jeśli chodzi o obciążenie zatrudniającego ryzykiem prowadzenia działalności w przypadku placówki medycznej, kwestia ta sprowadza się głównie do ustalenia, kto (zatrudniający czy zatrudniany) odpowiada za szkody powstałe w wyniku udzielania świadczeń zdrowotnych, np. w przypadku błędu w wykonaniu usługi przez pielęgniarkę. Pielęgniarka świadcząca usługi w zakładzie opieki zdrowotnej (podmiocie leczniczym) nie musi dysponować własnym sprzętem, gdyż wymaganie to dotyczy wyłącznie pielęgniarki świadczącej usługi w miejscu wezwania (art. 25 ust. 4 pkt 2oraz art. 26 27 ustawy). Z tej przyczyny ryzyko pracodawcy, rozumiane jako obowiązek udostępnienia pracownikowi sprzętu (aparatury, urządzeń) niezbędnego do pracy, nie występuje w przypadku pielęgniarek zatrudnionych w przychodni, niezależnie od podstawy świadczenia przez nie usług zdrowotnych, ponieważ zakład opieki zdrowotnej (podmiot leczniczy) ma obowiązek udostępnić sprzęt medyczny na takich samych zasadach zarówno pielęgniarce wykonującej zawód na podstawie umowy o pracę, jak i na podstawie umowy cywilnoprawnej. Istotne w kontekście ryzyka obciążającego zatrudniającego lub zatrudnianego jest natomiast wymaganie od pielęgniarki ubezpieczenia własnej odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli pielęgniarka zawiera we własnym imieniu umowę ubezpieczenia swojej odpowiedzialności cywilnej za szkody mogące powstać w związku ze świadczeniem przez nią usług zdrowotnych (choćby spowodowane przez nią nieumyślnie), stanowi to podstawę do oceny, że zatrudniającego ją zakładu opieki zdrowotnej (podmiotu leczniczego) nie obciąża ryzyko jej działalności. Gdyby pielęgniarka była pracownikiem, za szkody przez nią wyrządzone (zwłaszcza nieumyślnie) odpowiadałby pracodawca, a zatem nie byłoby potrzeby ubezpieczenia jej odpowiedzialności cywilnej. Skoro pielęgniarka zawiera umowę ubezpieczenia swojej odpowiedzialności cywilnej, może to świadczyć, że nie pozostaje w stosunku pracy z zatrudniającym ją podmiotem leczniczym.

Przechodząc do oceny kwestii osobistego świadczenia pracy Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że umowa zawarta przez strony na piśmie nie zawierała postanowienia o możliwości zastąpienia powódki jako pielęgniarki przez osobę trzecią. W czasie zatrudnienia powódki u strony pozwanej nie zdarzył się również przypadek, aby powódka poszukiwała kogoś na swoje zastępstwo. Powódka faktycznie świadczyła pracę osobiście, a w razie jej nieobecności (szkolenie, zwolnienie lekarskie, inne przypadki „wolnego”) pozwana Spółka zapewniała jej zastępstwo przez inną pielęgniarkę zatrudnioną w tej samej przychodni. Nie oznacza to jednak w ocenie Sądu Najwyższego, że w ogóle nie istniała (choćby potencjalnie) możliwość zastąpienia powódki przez inną pielęgniarkę prowadzącą indywidualną praktykę pielęgniarską i gdyby powstała taka potrzeba (zastąpienia powódki przez dłuższy czas a nie przez kilka dni), strona pozwana nie oczekiwałaby od powódki znalezienia kogoś (innej pielęgniarki) na zastępstwo. Argumentacja Sądu Okręgowego dotycząca tej kwestii nie była w ocenie Sądu Najwyższego w związku z tym przekonująca i wystarczająca do przyjęcia bezwzględnego obowiązku osobistego świadczenia pracy.

Wybrał: Mariusz Mielcarek 


W tym roku w województwie opolskim
wyjątkowo obrodziły pielęgniarki.

Zobacz przyczyny tego szczególnego urodzaju...

Poniżej informacja ze strony Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego

Tylko 5 procent łóżek do korekty w opolskich szpitalach

6275 to liczba miejsc w szpitalach w województwie opolskim, z czego korekcie może ulec tylko 340. – Nie ma zagrożenia – podkreśla wicewojewoda opolski Violetta Porowska.

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości oraz nieprawdziwe informacje podawane w mediach na temat zatrudnienia pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych na terenie Opolszczyzny, wicewojewoda opolski – podczas dzisiejszej konferencji prasowej, m.in. przedstawiła raport danych z opolskich podmiotów leczniczych, które złożyły do wojewody opolskiego wnioski o zmianę liczby łóżek, w związku z wejściem w życie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11.10.2018 r. dotyczącego norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych na oddziałach szpitalnych.

Wicewojewoda Opolski przedstawiła cel wprowadzenia zmian, które wpłyną pozytywnie na zdrowie pacjentów, zapewnią dostępność, utrzymają odpowiednią jakość świadczeń oraz wpłyną na efektywne zarządzanie i koszty funkcjonowania szpitali. – Rozporządzenie ma na celu przede wszystkim właściwe zaopiekowanie się pacjentem i utrzymać odpowiednią jakość świadczeń – podkreślała.

Raporty danych z opolskich szpitali wskazują, że wiele łóżek nie było dotąd wykorzystywanych, co generowało straty. Dla przykładu, na oddziale okulistycznym w Zespole Opieki Zdrowotnej w Nysie, wykorzystywanych było jedynie 29 procent łózek w 2018 r. Podobnie jest np. w Stabrowskim Centrum Medycznym w Kup, gdzie – dla przykładu – na Oddziale Geriatrycznym wykorzystanych było zaledwie 49 procent. Nie są to jednak najniższe wartości, gdyż w kluczborskim szpitalu powiatowym na oddziale pediatrycznym w roku ubiegłym wykorzystano zaledwie 10 procent miejsc. – O racjonalności mówimy przy 85 procentowym wskaźniku – wyjaśnia wicewojewoda Porowska.

Wicewojewoda zaprezentowała także wskazania do zapewnienia określonej liczby pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych. Z danych dotyczących liczby aktywnych zawodowo pielęgniarek w woj. opolskim wynika, iż na Opolszczyźnie jest ich 7 700, w tym 5 366 jest zatrudniona. – Informacje dotyczące zatrudnienia pielęgniarek na poszczególnych oddziałach nie pokrywają się z liczbą zatrudnianych pielęgniarek w całej jednostce.

Violetta Porowska, podkreśla że wprowadzenie Rozporządzenia Ministra Zdrowia jest racjonalne, potrzebne i konieczne. O zmiany wnioskowały nie tylko środowiska pielęgniarek oraz pacjentów ale i dyrektorzy szpitali, którzy przez lata domagali się jasno określonych norm.

Przypomnijmy, że do wojewody opolskiego wpłynęło łącznie 9 wniosków o zmianę liczby łóżek na oddziałach szpitalnych. W woj. opolskim funkcjonuje 29 szpitali.

źródło informacji (oraz zdjęcie): www.opole.uw.gov.pl

Komentarz redakcji pielegniarki.info.pl:

Tyle informacji ze strony wojewody, która oznajmiła na konferencji:

"Wicewojewoda zaprezentowała także wskazania do zapewnienia określonej liczby pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych. Z danych dotyczących liczby aktywnych zawodowo pielęgniarek w woj. opolskim wynika, iż na Opolszczyźnie jest ich 7 700, w tym 5 366 jest zatrudniona. – Informacje dotyczące zatrudnienia pielęgniarek na poszczególnych oddziałach nie pokrywają się z liczbą zatrudnianych pielęgniarek w całej jednostce".

Wniosek z konferencji jest jeden: mamy wystarczającą liczbę pielęgniarek w kontekście nowych norm zatrudnienia pielęgniarek. Mamy szczerze mówiąc nadwyżkę! Może zaczniemy teraz w takim razie, na większą skalę eksportować pielęgniarki? 

Ale zbadajmy temat bardziej dogłębnie!

Otóż, ministerstwo zdrowia opracowało raport „Normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Ocena skutków zmian do wykazu świadczeń gwarantowanych, wrzesień 2017 r.”

Autorką tego dokumentu jest pani wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. 

W tym opracowaniu zawarto "bilans personelu pielęgniarsko-położniczego" w sytuacji kiedy zostaną wprowadzone nowe normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych. 

Przedmiotowy bilans w podziale na województwa, zawarto w poniższej tabeli:

Skróty:
 leczenie szpitalne (SZP),
 
opieka paliatywna i hospicyjna (OPH)
 świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze w ramach opieki długoterminowej (OPD)
 rehabilitacja lecznicza (REH)
 opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień (OPU)

źródło: ministerstwo zdrowia


 

Komentarze użytkowników

Dodaj komentarz