W trakcie postępowania sadowego, nie wykazano, by którakolwiek z pielęgniarek miała kiedykolwiek w przeszłości wykonywać czynności, wynikające z dodatkowych uprawnień, na które powołuje się pracodawca.
W uzasadnieniu do wyroku sądu rejonowego z grudnia 2024 roku czytamy:
(…) Pozywająca szpital pielęgniarka wykonywała te same czynności, w równie prawidłowy sposób. Bezpośrednia przełożona powódki, obserwująca pracę powódki i pozostałych pielęgniarek na co dzień i dzięki temu mogąca wypowiedzieć się w tej materii miarodajnie, oceniała jej pracę bardzo dobrze, na tym samym poziomie, co pracę pozostałych podwładnych.
Jako nietrafne sąd rejonowy ocenił podnoszone przez pozwanego przykłady świadczeń medycznych, których powódka miałaby nie móc realizować ze względu na deficyt kwalifikacji. Przede wszystkim wskazano, że twierdzenia te miały charakter czysto hipotetyczny, ponieważ nie wykazano, by którakolwiek z pozostałych pielęgniarek miała je kiedykolwiek w przeszłości wykonywać.
Poza tym uprawnienie do ich wykonywania może wynikać tak samo z ukończenia specjalizacji, jak i określonego kursu kwalifikacyjnego lub specjalistycznego. Kwalifikacje te mogą zatem mieć znaczenie na oddziałach, na których tego rodzaju świadczenia są udzielane i określone pielęgniarki je posiadają (w postaci specjalizacji lub kursu kwalifikacyjnego), a inne nie.
Sąd rejonowy ocenił, że skoro ich nabycie nie było konieczne do pracy na odcinku skarżącej szpital pielęgniarki, a tego rodzaju świadczenia nie są na nim w ogóle wykonywane, to ich formalne uzyskanie w żadnej mierze nie przekłada się na ilość, jakość czy rodzaj wykonywanej pracy, a tym samym nie może stanowić kryterium dyferencjacji wynagrodzeń. (…)
Cały materiał dostępny w wydaniu elektronicznym gazety, w artykule pt. Sąd o pielęgniarkach z „hipotetycznymi uprawnieniami”.







