W opisywanych dziś sprawach droga do sprawiedliwości okazała się długa i wyboista, a na ostateczny sukces trzeba było poczekać nieco dłużej. Kiedy w połowie 2025 roku Sąd Rejonowy w Warszawie oddalił w całości powództwa o odszkodowanie wytoczone przez doświadczone pielęgniarki ze średnim wykształceniem. Bohaterki tych spraw nie zamierzały jednak składać broni i podjęły decyzję o dalszej walce. Ta niezłomność w pełni się opłaciła. 30 czerwca 2026 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocne rozstrzygnięcia, którymi całkowicie zmienił niekorzystne orzeczenia pierwszej instancji i przyznał pielęgniarkom wysokie odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu. To jasny i czytelny sygnał dla tysięcy pielęgniarek w całej Polsce: walka o swoje prawa ma głęboki sens, nawet jeśli wymaga czasu, cierpliwości i ogromnej determinacji.
Gorzkie rozstrzygnięcie Sądu I Instancji
Bohaterkami spraw są dwie pielęgniarki zatrudnione w jednym z podmiotów medycznych zlokalizowanych na terenie województwa mazowieckiego. Wykonywały one w pełni samodzielną, odpowiedzialną pracę, tożsamą z obowiązkami koleżanek posiadających tytuł magistra oraz specjalizację. Mimo to ich wynagrodzenie zasadnicze było drastycznie niższe. Postanowiły walczyć o swoje prawa, powołując się na fundamentalną zasadę prawa pracy: prawo do jednakowego wynagrodzenia za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości.
Droga do sprawiedliwości była jednak wyboista. W lipcu 2025 roku Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy – sąd pierwszej instancji – wydał wyroki w obu sprawach. Niestety, w obu przypadkach orzeczenia były dla pielęgniarek głęboko krzywdzące i oddalały ich roszczenia
w całości. Sąd pierwszej instancji oparł się w dużej mierze na twierdzeniach podnoszonych przez pracodawcę. Szpitale zazwyczaj bronią się twierdząc, że wyższe wykształcenie i specjalizacja potencjalnie przygotowują do wykonywania szerszego zakresu zadań, nawet jeśli w rzeczywistości pracodawca z tych dodatkowych kompetencji nie korzysta.
Przegrana w pierwszej instancji to moment, w którym wielu pracowników rezygnuje z postępowania sądowego. Koszty sądowe, stres związany z procesowaniem się z własnym pracodawcą oraz poczucie odbijania się od urzędniczego muru potrafią złamać największego ducha. Rozczarowanie po wyroku Sądu I Instancji było ogromne, ponieważ zdawało się sankcjonować systemową niesprawiedliwość. Pielęgniarki jednak nie złożyły broni. Przy wsparciu pełnomocników z Kancelarii Tokarska, Kretowicz, złożyły apelacje od krzywdzących wyroków. Czas pokazał, że była to najlepsza z możliwych decyzji.
Tryumf w Sądzie Okręgowym – pełna zmiana wyroków
Dnia 30 czerwca 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie, XXI Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, odbyły się rozprawy apelacyjne i tego samego dnia, Sąd II Instancji ogłosił rozstrzygnięcia. Sąd Okręgowy w obu sprawach w całości zmienił zaskarżone wyroki pierwszej instancji.
Sędziowie dostrzegli to, co dla każdej pielęgniarki pracującej na oddziale jest oczywiste: liczy się faktycznie świadczona praca, a nie sam dyplom w szufladzie kadr, jeśli nie idzie za nim obiektywne zróżnicowanie obowiązków. Sąd uznał, że doszło do naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu. Konsekwencje finansowe tych wyroków dla pracodawcy są potężne, co stanowi doskonałą rekompensatę dla poszkodowanych:
- W pierwszej ze spraw Sąd zasądził na rzecz powódki kwotę 45 967,32 zł tytułem odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu. Odszkodowanie to obejmuje okres od 1 lipca 2021 roku do 30 czerwca 2023 roku. Co istotne, zasądzono również odsetki ustawowe za opóźnienie liczone od 8 sierpnia 2024 roku do dnia zapłaty.
- W drugiej ze spraw Sąd zasądził na rzecz powódki jeszcze wyższą kwotę – 48 852,26 zł. Kwota ta dotyczy okresu pracy od 1 września 2021 roku do 31 grudnia 2023 roku. Tutaj również doliczono odsetki ustawowe za opóźnienie, liczone od 1 października 2024 roku do dnia zapłaty.
Co to oznacza dla innych pielęgniarek?
Wyroki z 30 czerwca 2026 roku to coś więcej niż tylko sukces dwóch konkretnych osób. To potężny oręż w rękach całego środowiska i jasny sygnał ostrzegawczy dla dyrekcji szpitali w całej Polsce.
Choć w Polsce nie obowiązuje system prawa precedensowego (jak w krajach anglosaskich) i każdy sąd orzeka niezależnie na podstawie zebranego materiału dowodowego, to wyroki Sądów Okręgowych, zwłaszcza z tak istotnych ośrodków jak Warszawa, kształtują linię orzeczniczą. Inne sądy w podobnych sprawach coraz częściej będą dostrzegać, że mechaniczne przypisywanie pracowników do niższych grup zaszeregowania wyłącznie na podstawie braku dyplomu magistra, przy jednoczesnym zlecaniu im tej samej pracy co osobom z takim dyplomem, jest bezprawnym procederem i jaskrawym przejawem dyskryminacji.
Wnioski z tych orzeczeń są jasne i powinny stanowić instrukcję obsługi dla każdej pielęgniarki i każdego pielęgniarza, którzy czują się pokrzywdzeni:
- Wykształcenie to nie wszystko. Kodeks Pracy chroni faktycznie wykonywaną pracę. Jeśli wykonujesz te same czynności, masz taki sam zakres obowiązków i ponosisz taką samą odpowiedzialność jak osoba z wyższym wykształceniem na Twoim oddziale – masz prawo do takiego samego wynagrodzenia zasadniczego.
- Nie poddawaj się po pierwszej przegranej. Pierwsza instancja potrafi być surowa i konserwatywna w interpretacji przepisów. Jak pokazują opisywane przypadki z lipca 2025 roku, przegrana w Sądzie Rejonowym nie oznacza, że nie masz racji. Sąd Okręgowy ma szersze spojrzenie i często koryguje błędy sądów niższych instancji.
- Dokumentuj swoją pracę. Zwycięstwo w sądzie opiera się na dowodach. Zbieraj harmonogramy dyżurów, zakresy obowiązków (często są identyczne dla wszystkich pielęgniarek na oddziale niezależnie od wykształcenia), polecenia służbowe i procedury, z których wynika, że Twoja praca nie różni się niczym od pracy wyżej opłacanych współpracowników.
- Wspierajcie się wzajemnie. W procesach o równe traktowanie kluczowe są zeznania świadków – koleżanek i kolegów z oddziału, lekarzy, oddziałowych, którzy mogą potwierdzić przed sądem: „Tak, Pielęgniarka A robiła dokładnie to samo co Magister Pielęgniarstwa B”. Solidarność zawodowa to podstawa wygranej.
Czas na zmiany systemowe
Wygrana dwóch warszawskich pielęgniarek to chwila ogromnej radości, ale i refleksji. To smutne, że osoby ratujące ludzkie życie i zdrowie, fundamenty naszego systemu opieki medycznej, muszą dochodzić swoich podstawowych praw przed sądami, tracąc na to lata życia, nerwy i pieniądze. Orzeczone kwoty – blisko 46 tysięcy i 49 tysięcy złotych – dobitnie pokazują, na jak ogromne kwoty pracodawcy „oszczędzali” kosztem doświadczonego personelu. Z odsetkami są to sumy, które pokazują skalę wieloletnich zaniedbań i nadużyć.
Pielęgniarstwo to zawód, w którym doświadczenie uczy rzeczy, których nie da się wyczytać z żadnego podręcznika akademickiego. Oczywiście, ciągłe kształcenie, specjalizacje i studia wyższe są niezwykle ważne dla rozwoju pielęgniarstwa jako nowoczesnej nauki i praktyki. Powinny one wiązać się z szerszymi perspektywami awansu, obejmowaniem stanowisk kierowniczych czy podejmowaniem wysoce wyspecjalizowanych procedur, niedostępnych dla innych. Jednak dopóki dyrekcje szpitali traktują magisterium i specjalizację jedynie jako „podkładkę” do odhaczania wymogów formalnych, a w codziennej pracy nie różnicują obowiązków kadry – dopóty będą ponosić porażki na salach rozpraw.











