Torakochirurga z akredytacją – Na dyżurze najczęściej pracuje jedna pielęgniarka.

6 min czytania
Aktualności

Typowy oddział w polskim szpitalu: 5 lekarzy, 6 pielęgniarek i 18 chorych.

O szpitalach mówi się przy okazji niebotycznych długów, żądań płacowych białego personelu, strajków, zamykanych oddziałów i ewakuowanych pacjentów, czyli bez przerwy. Życie codzienne w placówkach, które sobie radzą, nie jest przedmiotem medialnego zainteresowania.

„Jesteśmy w elicie” – chwali się we własnym piśmie Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie kierowany przez dyrektor Joannę Szymankiewicz-Czużdaniuk. Pismo nazywa się „Zdrowe Życie” i na kredzie w najlepszym gatunku powiadamia o sukcesach placówki. Oczkiem w głowie jest ekskluzywny oddział leczenia otyłości oferujący saunę bez ograniczeń, masaże i naukę tańca, w którym prowadzi ćwiczenia mąż dyrektor Czużdaniuk.

Szpital spełnił oczekiwania Centrum Monitorowania Jakością w Służbie Zdrowia i ma na to stosowne papiery. W 2007 r. w ocenie „Rzepy” był 15. w kraju. Ocenie poddało się 229 na ok. 730 funkcjonujących w Polsce szpitali. W konkursie „Perły medycyny” okazał się najlepszy. Nie wiem, ilu konkurentów pokonał, ale gala była huczna, prowadzona przez Skrzynecką i Ibisza.

Najbardziej prestiżowym oddziałem powinna być torakochirurgia. Wprawdzie stoi tu tylko 18 łóżek, ale oddział jest wiodący w województwie. Znaczy to, że często przywożą z jakiejś pipidówy dziadka do pokrojenia w trybie nagłym. Zabiegi planowe odbywają się we wtorki, środy i czwartki. Bardzo rzadko są to 3 operacje, na ogół więcej. Najlżejsze jest usunięcie tarczycy, zwykle zostaje rozpłatana klatka piersiowa. Po takim cięciu z pacjenta robi się leżak, któremu trzeba podpiąć kroplówki, podać leki, kontrolować ciśnienie, temperaturę oraz krwawienie do drenażu. Bo jeśli za mocno cieknie, pewnie niedokładnie zszyto klatkę. Pielęgniarka powinna to wychwycić, zanim pacjent się wykrwawi. Żeby nie dopuścić do odleżyn, musi co 2 godziny zmienić mu pozycję, w jakiś czas po zabiegu każdego posadzić, potem spionizować. Z pionizowaniem jest dodatkowy kłopot, bo zdarza się piguła cienka i pacjent o posturze tura.

Typowy leżak z torakochirurgii ma jakieś 65 lat, wycięte płuco i jest onkologiczny. Żaden to skandal, jak się któryś przekręci.

Na popołudniowym i nocnym dyżurze najczęściej pracuje jedna pielęgniarka. Lekarz siedzi w domu pod telefonem i zjawia się na wezwanie.

* * *

Z pielęgniarkami z torakochirurgii spotkałam się na początku roku.

– Boję się przeraźliwie, kiedy idę do pracy. Jeśli nic się nie wydarzy, ledwo nadążam podać leki i wpisać do dokumentacji medycznej czynności, które powinnam wykonać. Żadna z nas nie jest w stanie zrobić tego, czego od niej oczekują, ale w papierach musi być porządek. Oczywiście krew i wymiociny trzeba sprzątać na bieżąco. Poranną toaletę chorych zaczynam o czwartej rano. Zakłócam ciszę nocną, w środku nocy budzę pacjentów, choć to wbrew przepisom. Inaczej nie wyrobię się do porannego obchodu – opowiadała pani Kasia.

– Jak w nocy pacjent niespodziewanie zagorączkuje albo zwija się z bólu, dzwonimy do lekarza, opisujemy symptomy, a ten nie badając chorego wydaje dyspozycje. Następnego dnia uzupełnia dokumentację i po krzyku. Nie ma śladu, że olano przepisy nakazujące podawać leki zaordynowane na piśmie. Aż do chwili, kiedy ktoś nie wykorkuje. A jak zaczyna śmierdzieć, lekarz traci pamięć. Zaprzecza, że kazał podać lek. Robi to bezkarnie. Pielęgniarce nie opłaca się rozpowiadać o diagnozie przez telefon, bo przecież nie ma prawa pośredniczyć w jej stawianiu ani przyjmować zleceń w takiej formie – denerwowała się pani Irena.

– Najgorzej, jak dwóch czy więcej pacjentów naraz zaczyna zbierać się na tamten świat o tej samej porze. Nie wiadomo, czy lecieć po pomoc na inny oddział, czy podjąć reanimację, a jeśli tak, to którego chorego – skarżyły się kobiety.

Opowiadały o problemie z narkotykami. Ponieważ 31 grudnia 2007 r. zginęła morfina, 4 stycznia 2008 r. ordynator Aleksander Stankiewicz zażądał, aby całym zapasem oddziałowych narkotyków zajmowała się dyżurna piguła.

– To domena lekarzy. Nie mamy prawa tego robić – broniły się.

7 stycznia 2008 r. ordynator wydał polecenie na piśmie.

– Nie podpiszę. Jest pan lekarzem naczelnym szpitala. Musi znać pan obowiązujące normy – zaprotestowała pielęgniarka Ewa Łukasiak.

Odważyła się powiedzieć „dość”, bo zamiast gromadki dzieciaków na głowie ma dyplom z zarządzania.

Dyrektor Czużdaniuk postanowiła wyjaśnić wątpliwości siostry Łukasiak w obecności szefów szpitalnych związków zawodowych. – Zostaniesz zwolniona albo pójdziesz pracować w rejestracji – usłyszała. Wybrała rejestrację, choć znaczyło to obniżenie pensji o kilkaset złotych.

* * *

Irena Kaczanowska, szpitalna przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych, jest pielęgniarką oddziałową. Janina Miłaszewicz, stojąca na czele Związku Zawodowego Pracowników Miejskiego Szpitala Zespolonego, szefuje działowi socjalnemu. Przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych Iwona Kacprzak zastępuje przełożoną pielęgniarek i jest pełnomocnikiem ds. ISO w tym szpitalu.

Nie zaczepiam więc związkowców, których zawodowy los zależy od łaskawości dyrektor Czużdaniuk. O komentarz proszę Andrzeja Wasiuka, przewodniczącego Rady Wojewódzkiej Warmińsko-Mazurskiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej.

– Łukasiak? Konflikt na torakochirurgii w szpitalu miejskim? Złe traktowanie pielęgniarek skutkujące niebezpieczeństwem dla chorych?
– powtarza moje pytania. – Nie słyszałem. Nie znam nazwiska Łukasiak. Taka osoba nie zwróciła się do Rady Wojewódzkiej z prośbą o pomoc.

Po kolejnych pytaniach przypomina sobie, że jednak coś wie. Zbuntowaną siostrzyczkę spuszczono z oddziału w trosce o dobro ludzi. Rzekomo pielegniarki z oddziału nie chciały z nią pracować. Uzasadnienie było na gębę.

Potem dowiaduję się, że Andrzej Wasiuk też zarabia na chleb w szpitalu miejskim. Jako specjalista ds. BHP żyje bardzo wygodnie.

* * *

Na torakochirurgii na 18 łóżek przypada 5 lekarzy, którzy kroją ludzi, i 6 pielęgniarek, które się nimi opiekują. Do tego oddziałowa, ale ta nie lata przy łóżkach pacjentów, tylko zarządza. Pytam dyrektorkę, czy uważa obsadę za wystarczającą, aby zapewnić bezpieczeństwo pacjentom. Tłumaczy, że torakochirurg to rzadka specjalność, więc żądanie, aby siedział na oddziale bez wyraźnej potrzeby, jest absurdalne. Jeśli zdarzy się wypadek, w którym ktoś rozwali sobie płuca, dyspozytorka wysyła karetkę i ściąga fachowca. Na ogół ranny i lekarz dojeżdżają na salę operacyjną w tym samym czasie. Jeśli pogorszy się któremuś z chorych, po sąsiedzku mieści się chirurgia z lekarzem dyżurnym. Zdarza się, że pielęgniarka podejmuje reanimację, ale trwa to chwilę, zanim ściągnie pomoc.

Nie dociekam, kto reanimuje, a kto ściąga pomoc, jeśli na oddziale jest jedna piguła. I czy minuty, kiedy pacjent jest zostawiony samemu sobie, nie decydują o życiu. Nie drążę problemu leków ordynowanych przez telefon.

Dyrektor Czużdaniuk deklaruje, że może zatrudnić więcej sióstr. Nie ma żadnych przeszkód, również finansowych. Za nadgodziny płaci się podwójnie, za nadgodziny przepracowane w niedziele – poczwórnie. W pieniążkach wszystko by się zgadzało. Nie zwiększa to jednak zatrudnienia, bo większość pielęgniarek woli dostawać na koniec miesiąca 2 tys. zł zamiast tysiąca. Z własnej woli pani dyrektor wraca do problemu narkotyków. Wszystko jest już rozwiązane zgodnie z obowiązującym prawem.

* * *

Z wątpiącymi siostrami spotykam się w barze. Jeśli przełożyć ich skargi na ogólniejszy język, protestują przeciwko wymuszaniu na nich uczestniczenia w fikcji, w procesie niby-leczenia, w którym nie są zachowane podstawowe standardy zapewniające jego powodzenie. Chodzi im o godność zawodu, poszanowanie prawa i tym podobne duperele. Podsuwają mi pod nos ustawę o zawodach pielęgniarki i położnej.

Niektóre zapisy są martwe. Na przykład art. 22 zakładający, że siostrzyczka myśli. Ustawodawca szczegółowo rozwodzi się, że lekarz powinien jej wyjaśnić, na co pacjent cierpi i jakich skutków należy spodziewać się po podjętym leczeniu. Nawet najbłahszą decyzję, np. dotyczącą podania środka przeciwbólowego, doktor musi zostawiać na piśmie. Pielęgniarka może uznać ją za błędną i na piśmie odmówić wykonania.

– Gdybym zażądała współuczestniczenia w procesie leczenia, pewnie wezwaliby psychiatrę. Chcą nas zamienić w długopisy. Jeśli sprawnie fałszujesz dokumentację medyczną, jesteś dobra – mówi któraś z kobiet.

Kto ma protestować? Związkowcy siedzą w kieszeniach dyrektorów szpitali, których powinni kontrolować. Dyrektorzy walczą o wyniki finansowe i medialny wizerunek placówki. Pielęgniarki przeważnie o to, żeby zamiast 1000 zł przynieść na koniec miesiąca 2000 zł. Nawet pacjenci wymagania mają malutkie. Marzy im się, żeby nie zamknięto oddziału, na którym leżą, i nie wywieziono ich Bóg wie gdzie.

Autor : Bożena Dunat  Tygodnik NIE

Zobacz także:

Jednoosobowym obsadom NIE – Gazeta Pielęgniarki i Połoznej Nr 5

Jestem pielęgniarką z dwudziesto-kilku letnim stażem pracy.W prywatnym gabinecie przez wiele lat zatrudniona w charakterze pielęgniarki, zmuszana byłam do wykonywania jeszcze wielu innych prac: zaopatrzeniowca, gońca, sprzątaczki, sekretarki, telefonistki

 

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 0 / 5. Ilość głosów: 0

Bądź pierwszym, który oceni wpis

8115 artykułów

O autorze

Czynny zawodowo specjalista w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej terapii. Były członek Okręgowej i Naczelnej Izby oraz delegat na Zjazd Krajowy samorządu zawodowego. Założyciel Ogólnopolskiego Portalu oraz Gazety Pielęgniarek i Położnych.
Artykuły
Zobacz także
AktualnościOferty pracy

Praca dla pielęgniarek w szpitalu. Wynagrodzenia zasadnicze zgodnie z ustawą.

1 min czytania
Oferta pracy dla pielęgniarek Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc zatrudni pielęgniarkę na umowę o pracę na cały etat na: Wynagrodzenie: 5 966…
AktualnościSklep Pielęgniarek i Położnych

Baleriny medyczne dla personelu medycznego.

1 min czytania
Obuwie medyczne na pielęgniarek i położnych W Sklepie Pielęgniarek i Położnych można znaleźć obuwie medyczne męskie oraz damskie stworzone z myślą o…
AktualnościNie dla ustawy OZZPiPNowa siatka płacOdszkodowania dla pielęgniarek LMPielęgniarki z mgr pozywają szpitaleWynagrodzenia pielęgniarek

Zaskoczone pielęgniarki usłyszały w sejmie: stawka lekarza to 60 zł/godz.

3 min czytania
Stanowisko lekarzy wobec projektu ustawy autorstwa związku pielęgniarek Redakcja Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych w kilku ostatnich artykułach redakcyjnych przekazuje czytelnikom portalu…
Komentarze