Teraz pielęgniarki mają tatuaże i kolczyki gdzie się da…
Kilka dni temu opublikowaliśmy artykuł pt. Pielęgniarka: a ja pamiętam jeszcze szare fartuszki…, który spotkał się z dużym odzewem czytelników. W związku z tym chcielibyśmy przytoczyć wybrane komentarze.
– Też taki nosiłam, jak tramwajem jechałam do pracy, to my szare fartuszki, a reszta młodzieży jak chciała, zawsze byłyśmy piguły, nie żałuję tego, cudowne czasy.
– Ten strój obowiązywał na sali demonstracyjnej, a potem na praktykach szpitalnych. Przynajmniej w mojej szkole.
– U mnie też taki mundurek był obowiązkowy, wykrochmalony na blachę, bez żadnych zaprasowań, do szarej sukienki mankiety i kołnierz, sprawdzany na sali demonstracyjnej.
– Czepki, mankiety i kołnierzyki były płócienne, krochmalone i prasowane na ,,listek,,.
– Miałam też szary fartuszek, ale czepek plastikowy, początek lat 1970.
– To była szkoła na całe życie. Nie tylko zawodu ale i zasad. Po pięcioletniej nauce każda z nas była gotową do pracy na każdym oddziale. Bez specjalizacji. Pozdrawiam wszystkie koleżanki.
Zachowano oryginalne brzmienie komentarzy.
źródło: Facebook/pielęgniarki.info.pl









